11 gru 2012

Baśń o siwym koniu


W Krainie Wschodzącego Słońca, w Japonii, koń był powszechnie czczonym zwierzęciem. Przy świątyniach, za drewnianym ogrodzeniem, nieraz można było zobaczyć białego konia lub przynajmniej jego drewniany posąg, pomalowany na biało i przystrojony kwiatami, papierowymi wstęgami przez pielgrzymów składających ofiary. Wnętrze świątyni często ozdabiano malowidłami przedstawiającymi rumaki.
Zwyczaj ten powstał w bardzo dawnych czasach, kiedy w Japonii rozpowszechniona była wiara w duchy - kami. Rokrocznie w określony dzień wyznawcy religii shinto obchodzili święto oczyszczenia - Harai.
Tego dnia od wczesnego ranka tłumnie spieszyli do świątyni, gdzie zwierzali koniowi swe troski, zmartwienia i zanosili prośby, bijąc głębokie pokłony W skromnej ofierze składali mu wiązki i naręcza siana. Koń był dla Japończyków symbolem czystości i szlachetności. Ma on czuły słuch, długie uszy i dobrą pamięć, potrafi więc wysłuchać wiernych, zapamiętać wszystko, co do niego mówią.

Zdarzyło się raz, że Kose-no Kanaoka, słynny malarz japoński lX wieku, który szczególnie lubił malować konie, ofiarował pewnej świątyni jedno ze swych cennych malowideł. Siwy rumak na obrazie był tak piękny, że sprawiał wrażenie żywego. Tłumy wiernych ściągały do świętego przybytku, by podziwiać wspaniałe zwierzę, Po jakimś czasie, kiedy minęły pierwsze zachwyty i ludzie rzadziej już zaglądali do świątyni, zauważono, że ktoś po nocach niszczy pola i ogrody. Wieśniacy postanowili schwytać nieznanego szkodnika. Jakże wielkie było ich zdziwienie, gdy pewnej nocy ujrzeli na łąkach siwego konia, niezwykle podobnego do rumaka na obrazie Kose-no. Zaczęli go ścigać, ale silne i zwinne zwierzę z łatwością przesadzało najwyższe żywopłoty. Już-już mieli mu zarzucić pętlę na szyję, kiedy koń wymknął się zręcznie i popędził przed siebie. Innej nocy, gdy wieśniacy zawzięcie ścigali rumaka, ku zdziwieniu wszystkich ostatkiem sił schronił się w murach świątyni. Ludzie pobiegli za nim, lecz nigdzie go nie znaleźli. Zawiedzeni, chcieli już się rozejść, gdy nagle jeden z nich, przechodząc obok obrazu Kose-no, zawołał:
- Spójrzcie, koń Kanaoki ledwie dyszy ze zmęczenia i cały jest pokryty pianą! Wieśniacy zgromadzili się dokoła i po chwili któryś z nich powiedział: - Jak można było, malując obraz, nie uwiązać siwego rumaka! Nic dziwnego, że nocami zrywa się z płótna i hasa po naszych polach. Przyniósł skądś wiadro z farbą i jednym pociągnięciem pędzla namalował postronek. W ten sposób rumak został uwiązany do drzewa na obrazie. Od tego czasu siwy koń nigdy już nie zrywał się z płótna i nie wyrządzał szkód wieśniakom.

matta ne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz