27 cze 2026

Lukang


Dwieście lat temu Lukang (często pisane jako „Lugang”) było drugą co do wielkości osadą na Tajwanie. Co roku tysiące dżonków rozładowywało tkaniny i naczynia w porcie, a następnie ładowano je ryżem i cukrem na eksport do Chin kontynentalnych. Kupcy z miasta bogacili się, fundowali świątynie i zakładali szkoły.

Po zamknięciu portu przez zamulenie, Lukang zostało przejęte przez nowsze miasta, takie jak Taichung. Od XIX wieku nie było większego bodźca do modernizacji, więc wiele ze starego Lukang przetrwało, ku uciesze turystów, którzy przybywają do tego „żywego muzeum” i prawdziwego skarbca architektury, kultury i tradycji.


Rezydencje i muzea
Ding Mansion jest typowym domem, w którym pod koniec XIX wieku mieszkały rodziny z wyższych sfer miasta. Oprócz gustownych, antycznych mebli, w środku eksponowany jest jeden z najcenniejszych atutów klanu: tablica z napisem, na której widnieją tylko dwa chińskie znaki. Słowa te oznaczają, że potomek rodziny Ding Shou-quan w 1893 r. zdał egzamin na najwyższy stopień służby cywilnej w Imperium Qing (które rządziło Tajwanem w latach 1684–1895), co przyniosło rodzinie ogromny prestiż.

Co ciekawe, rodzina Ding była – podobnie jak kilka innych starych gospodarstw domowych w Lukang – pochodzenia muzułmańskiego. Ponieważ miasto było ośrodkiem handlowym, przyciągnęło wielu osadników z wybrzeża Fujianu, w tym arabskich i perskich kupców, których rodziny mieszkały w Chinach od XIII wieku. Wielu z nich było już dobrze zasymilowanych w społeczeństwie Han przed przeprowadzką na Tajwan; kiedyś na wyspie i odizolowani od dużych społeczności muzułmańskich na chińskim wybrzeżu, stopniowo tracili swoje tradycje. Islamski cmentarz w Lukang zniknął dawno temu, a tam, gdzie kiedyś stał meczet, teraz znajduje się typowa tajwańska świątynia. Mimo że przestali praktykować islam kilka pokoleń temu, w okolicy są rodziny, które nigdy nie włączają wieprzowiny do rytualnych ofiar dla swoich przodków i nie jedzą wieprzowiny w okresach żałoby.

Suzaki Goyōtei

Willa Cesarska Suzaki (須崎御用邸, Suzaki Goyōtei) położona jest w dzielnicy Suzaki w mieście Shimoda, w prefekturze Shizuoka w Japonii. Jest to rezydencja należąca do japońskiej rodziny cesarskiej, wykorzystywana sporadycznie jako nieformalne miejsce letniego wypoczynku.


Rodzina cesarska Japonii miała wcześniej rezydencje w kilku lokalizacjach na terenie prefektury Shizuoka:
  • Willa Cesarska Atami (熱海御用邸, Atami Goyōtei), położona w mieście Atami, została zbudowana w 1888 roku przez cesarza Meiji. Współczesny ratusz w Atami znajduje się na jej miejscu.
  • Cesarska Willa Shizuoka (静岡御用邸, Shizuoka Goyōtei), położona w Aoi-ku w Shizuoce, została zbudowana przez cesarza Meiji w 1900 roku i przekazana władzom miasta Shizuoka w 1930 roku. Została zniszczona podczas bombardowania Shizuoki w czasie II wojny światowej.
  • Cesarska Willa Numazu (沼津御用邸, Numazu Goyōtei), położona w Numazu, została zbudowana przez cesarza Meiji w 1893 roku i była ulubioną rezydencją jego syna, następcy tronu Yoshihito, przyszłego cesarza Taishō. Została częściowo spalona podczas bombardowania Numazu podczas II wojny światowej. Została przekazana władzom miasta Numazu w 1969 roku i od 1970 roku jest otwarta jako park publiczny. 
Willa Cesarska Suzaki została przejęta przez Agencję Dworu Cesarskiego po przekazaniu Willi Cesarskiej Numazu miastu Numazu. Znajduje się ona na zachodnim brzegu zatoki Sagami, na południowym krańcu półwyspu Izu, w miejscu, gdzie wody zatoki mieszają się z Prądem Kuroshio u wybrzeży. 

W willi znajdowało się laboratorium biologii morskiej, zarządzane przez cesarza Shōwę, który odwiedzał ją przez około dziesięć dni wiosną, latem i zimą, uzupełniając tym samym podobne laboratorium, które prowadził w Willi Cesarskiej Hayama po przeciwnej stronie zatoki. Badania prowadzone w laboratorium zaowocowały powstaniem wielu monografii technicznych.

Sam budynek willi jest jednopiętrowym budynkiem o zachodniej architekturze, pochodzącym z 1971 roku.

Sąsiednia prywatna plaża jest nieformalnie znana jako Tenno Beach lub Emperor Beach. Zatoka nie jest głęboka, co zapewnia bezpieczeństwo rodzinie cesarza. Plażę otaczają piękne formacje skalne, co dodatkowo ogranicza dostęp publiczny.

Yangshuo



Jest w Chinach takie miejsce, gdzie spośród mandarynkowych gajów i pól ryżowych strzelają w niebo strome, nierówne krasowe stożki. Gdzie krępe drzewa uginają się pod ciężarem dojrzałych owoców pomelo, a wokół nich wije się leniwie zielona rzeka. Przepiękne miejsce z niekoniecznie pięknych chińskich landszaftów. To magiczne Yangshuo w prowincji Guangxi.

Swoją sławę Yangshuo - jak i cała prowincja - zawdzięcza iście kosmicznemu krajobrazowi. Potężne krasowe formacje jak gdyby znikąd wyrastają z płaskich, wiejskich terenów. Między nimi porozrzucane są owocowe gaje, pola ryżowe i pastwiska, a po wijącej się powoli rzece Yi pływają niewielkie bambusowe tratwy, na których ramię w ramię z kormoranami pracują rybacy. To urocze, że Chińczycy wciąż używają tych ptaków do połowu ryb. Gdy zachodzi słońce, okolica robi się złoto-różowa, a wapienne wzgórza wyglądają jak grzbiet leżącego smoka. To chińska utopia, w której czas płynie naprawdę powoli .


Do miasteczka dotrzeć można autobusem ekspresowym z Guilin. Pokonanie 65 kilometrów zajmuje ponad 2 godziny, bo prowincjonalne drogi są średniej jakości (zwłaszcza w jesienną mżawkę). To najpopularniejszy sposób dojazdu do Yangshuo (droższą alternatywą jest rejs statkiem wycieczkowym), a dla mieszkańców w zasadzie jedyny. 


Yangshuo zajmuje ważne miejsce pośród głównych destynacji turystycznych Chin - za równo w samym kraju, jak i za granicą. Jego sława sięga lat 80’ ubiegłego wieku, kiedy to Lonely Planet po raz pierwszy je opisało i pokazało światu. Globtroterzy uczynili z Yangshuo leniwą podróżniczą oazę, aby kilkanaście lat później na nowo odkryli ją i docenili sami Chińczycy. 
Miasteczko pełne jest dziś turystów - chińskich właśnie. Zorganizowane wycieczki pod banderą smoka, uzbrojone w mikrofony i głośniczki, przelatują przez główną West Street w drodze na statek, który przewiezie je po okolicy. Zrobią na nim kilka zdjęć, kupią parę kiczowatych suwenirów i pobiegną dalej. Chiński sposób zwiedzania. I choć ciężko tego tłumku nie zauważyć, Yangshuo skutecznie się broni i nie straciło całkiem swojego poczciwego charakteru. Leży nadal leniwie w zakolu rzeki Li (jak się przyjęło spolszczać jej nazwę), otoczone stromymi wzgórzami, z których spoglądają w dół powykręcane drzewa. 


Centrum Yangshuo wyznacza West Street, nazywana czasem żartobliwie Westerner Street - większość z mieszczących się przy niej barów i restauracji prowadzą laowaie, którzy przyjechali tu lata temu i wciąż nie zebrali się do wyjazdu. Ulica (a w zasadzie deptak) przecina się z kilkoma innymi alejkami, tworząc ciasno zabudowaną i całkiem kameralną dzielnicę. Jest tu niezwykle przyjemnie zwłaszcza wcześnie rano, zanim na horyzoncie pojawią się krzykliwi przewodnicy i człapiące za nimi grupy wycieczkowe. Na swoim zachodnim krańcu West Street „wpada” do rzeki, a w zasadzie kończy się murowanym nadbrzeżem, gdzie przybijają statki wycieczkowe i rozciąga się piękna panorama okolicy.

Wodospad Madakaripura


Wodospad Madakaripura to najwyższy wodospad na Jawie i drugi co do wielkości w całej Indonezji. Znajduje się we wschodniej części wyspy, na popularnej trasie z Probolinggo do wulkanu Bromo. Mimo swojego piękna i łatwej dostępności często jest pomijany przez turystów. 

Bilet wstępu dla turystów kosztuje 36k rupii (ok. 10zł). Na teren wodospadu nie można wejść bez lokalnego przewodnika.

Przy wejściu znajduje się pomnik przywódcy wschodnio-jawajskiego – Gajah Mady, który uwielbiał tu medytować. To właśnie przy wodospadzie Madakaripura osiągał stan szczęśliwości nazywany nirvaną. Choć w pobliżu nie ma żadnej świątyni to wyznawcy kejawenu (jawajskiego animizmu) uznają to miejsce za święte. Odbywają się tu rytuały modlitewne i nocne czuwania.


Pierwsza część wodospadu Madakaripura to tak naprawdę tylko wstęp do głównego wodospadu, ale jest równie imponująca. Woda spływa bujnymi zielonymi ścianami do rzeki poniżej. Przez większą część drogi można przejść przez rzekę bez zamoczenia, ale jest kilka punktów, które trzeba przejść przez spadającą wodę. To naprawdę jedno z najbardziej magicznych miejsc, w jakich kiedykolwiek byłem.

Po przejściu przez rzekę wejdziesz na mały odcinek, który prowadzi do głównego wodospadu. Jest ogromny i uważam, że może to być nawet najwyższy wodospad na Jawie Wschodniej. Może się to wydawać łatwym wyczynem, ale po kilku ogromnych wodospadach odwiedziliśmy to miejsce i nie mogliśmy w to uwierzyć!

Wodospad rozbija się o basen o żywym turkusowym kolorze. Wodospad znajduje się w wąskim amfiteatrze z dziurką od klucza. Około 80 m długości i 30 m szerokości jest to niewielki obszar. Kiedy spojrzysz w górę, zobaczysz zakrzywione wokół siebie liściaste ściany, co jest niesamowitym uczuciem.

Pod sam wodospad nie da się przejść bez zmoczenia nie tylko stóp, ale też głowy, ponieważ droga prowadzi przez liczne strumienie opadające pionowo w dół oraz śliskie skały. Warto pomyśleć o butach do wody, kurtce przeciwdeszczowej oraz ubraniach na zmianę. Jeśli macie ze sobą jakiś sprzęt czy elektronikę to koniecznie odpowiednio ją zabezpieczcie. Już na wejściu spotkacie się z propozycjami zakupu peleryn wodoodpornych, więc jeśli nie jesteście przygotowani – warto rozważyć zakup.

Wodospad opada po pionowych, wysokich na 200 metrów ścianach studni, które są porośnięte mchem. Legenda głosi, że zimne wody Madakaripury to eliksir życia, a kąpiel w tym miejscu jest swego rodzaju „oczyszczeniem”.

Guyuan


Przez wiele stuleci terytorium i ludność dawnego cesarstwa chińskiego były bronione przed najazdami barbarzyńców z północy przez garnizony wojskowe osadzone na Wielkim Murze oraz w twierdzach i garnizonowych miastach przygranicznych. Jednym z takich miast odgrywających kluczową rolę w systemie obronnym Chin był Guyuan.

Cesarz Han Wudi w 114 r. p.n.e założył Guyuan jako miasto garnizonowe w celu ochrony niezwykle ważnego szlaku wiodącego z Lanzhou do Chang’anu, ówczesnej stolicy imperium chińskiego. W kolejnych stuleciach cieszyło się uwagą władców kolejnych dynastii władających tą częścią Chin, co zaowocowało znaczną rozbudową miasta w 569 r. dokonaną przez władców z państewka Xia. Po zjednoczeniu kraju, władcy z dynastii Tang zlecili budowę szeregu twierdz okalających Guyuan dla wzmocnienia obronności regionu. Największy rozwój miasta miał miejsce za panowania dynastii Ming, kiedy w 1575 roku zostało znacznie rozbudowane, wydzielono część zewnętrzną i wewnętrzną oraz zastąpiono drewniano-ziemne wały ceglanymi murami. Pod rządami dynastii Qing znaczenie miasta coraz bardziej malało, a upadek Guyuan został znacznie przyspieszony zniszczeniami wojennymi oraz trzęsieniami ziemi. W czasie wojny domowej pomiędzy KPCh i Kuomintangiem miasto znajdowało się w strefie wpływów komunistów.


W ramach nowego podziału administracyjnego państwa wprowadzonego przez komunistyczne władze, Guyuan został włączony do nowoutworzonego Autonomicznego Regionu Ningxia Mniejszości Narodowej Hui. Od 2001 r. w Guyuan mieści się siedziba władz regionu miejskiego Guyuan, któremu podlegają: dystrykt Yuanzhou (dawny powiat Guyuan) oraz powiaty Xiji, Longde, Jiyuan i Pengyang.

Wzrost znaczenia miasta jako ośrodka administracyjnego nie do końca jednak idzie w parze z rozwojem ekonomicznym. Współczesny Guyuan, mimo otwarcia w ostatnich latach nowego hotelu i kilku lepszych restauracji, jest wciąż małym prowincjonalnym miastem z kilkoma głównymi ulicami od których odchodzą niewielkie zaułki, gdzie życie niewiele się zmieniło w przeciągu ostatnich kilkunastu lat. Większość ludzi mieszka w biednych domostwach, w których ściany zbudowane są z byle jakich materiałów, czasem tylko obłożonych cegłami, bez bieżącej wody, kanalizacji czy ogrzewania innego niż piec węglowy.

Kilkaset metrów od jednej z głównych ulic, gdzie zlokalizowane są budynki rządowe, rozłożyło się kilka targowisk, na których mieszkańcy mogą zakupić produkty spożywcze, takie jak mięso, warzywa, ryż czy przyprawy, natomiast przyjeżdżający z okolicy chłopi zaopatrzyć się w produkty przemysłowe.


Miasto, mimo dość wyraźnego rozwoju, wciąż pozostaje daleko w tyle za ośrodkami administracyjnymi tego samego rzędu położonymi na wschodnim wybrzeżu. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele – lokalizacja miasta z dala od bogatszych regionów Chin, słaby rozwój małych i średnich przedsiębiorstw produkcyjnych oraz położenie na uboczu od autostrad łączących Xi’an z Lanzhou. Innym istotnym czynnikiem są niezbyt korzystne warunki dla rozwoju rolnictwa. Guyuan położony jest na wyżynie w sąsiedztwie łańcuchów górskich już poza obrębem żyznego korytarza ciągnącego się od okolic Yinchuan po Tongxin. Dodatkowym problemem są znaczne niedobory wody co powoduje, że zamiast kilometrami ciągnących się zielonych pól, jak w okolicach Yinchuan, o wiele częstszy widok to puste koryta rzek sezonowych.


Jednak Guyuan ma w swoim ręku kilka atutów, z których najważniejszym może okazać się turystyka. W niewielkiej odległości od miasta znajdują się pozostałości jednego z odcinków Wielkiego Muru zbudowanego za czasów dynastii Qin. Główną atrakcją tego regionu jest kompleks Xumishan, który składał pierwotnie się z około 150 wykutych na przestrzeni kilku wieków grot z rzeźbami buddyjskimi. Zespół grot Xumishan zalicza się, obok Dunhuang, Yungang i Longmen, do czterech największych kompleksów sakralnych grot buddyjskich w Chinach. Wskutek działania sił przyrody i człowieka do dnia dzisiejszego w dobrym stanie zachowała się niestety zaledwie część zabytków, daje ona jednak doskonałe wyobrażenie o tym, jak dawniej wyglądało to miejsce i zostawia niezatarte wrażenie. Ze zboczy, w których wykute zostały groty rozciąga się przepiękny widok na pobliskie łańcuchy górskie i niewielkie poletka.


Kilka kilometrów od Xumishan znajdują się ruiny jednej z twierdz tangowskich. Pozostałości murów zbudowanych z cegły i obłożonych gliną zachowały się w nienajgorszym stanie. Do wnętrza można się dostać bez konieczności wspinaczki przez jedną z „bram” zrobionych przez okoliczną ludność. Również dziury w murach są zasługą miejscowych chłopów, którzy podobnie jak w innych regionach Chin, obficie korzystali ze gliny i cegieł z obwarowań na potrzeby własnych domostw i zabudowań gospodarczych. Wnętrze twierdzy zostało zirygowane i zaadaptowane pod uprawę.


Dla przyjezdnych jedną z największych atrakcji Guyuan i okolic, oprócz zabytków i pięknych widoków, może być możliwość zetknięcia się z kulturą i zwyczajami członków mniejszości narodowej Hui – jednej z oficjalnie uznawanych przez rząd w Pekinie mniejszości narodowych. W samym mieście Guyuan i najbliższej okolicy wydzielonej jako dystrykt Yuanzhou, Hui stanowią obecnie 46% z prawie 440 tysięcznej populacji. Początki powstania tej mniejszości sięgają czasów dynastii Tang, kiedy kupcy i żołnierze z krajów islamskich zaczęli się osiedlać w Chinach i wchodzić w małżeństwa mieszane z lokalnymi kobietami. Hui w Guyuan wywodzą się z nieco późniejszego okresu z czasów dynastii Yuan, kiedy Mongołowie zaczęli osiedlać na terenie Chin niewolników i jeńców wojennych z podbitych krajów centralnej Azji, jak również przydzielać ziemie na zdobytym terytorium cesarstwa swoim żołnierzom.


Hui trudno jednoznacznie zakwalifikować do grupy mniejszości narodowych. Powstali w wyniku zmieszania się elementu napływowego z różnych narodów islamskich z lokalną ludnością chińską. W ciągu kilkuset lat małżeństw mieszanych różnice genetyczne w porównaniu do Han stały się minimalne. Językiem codziennym jakim się posługują jest albo putonghua albo któryś z lokalnych dialektów języka mandaryńskiego. Arabski pozostał jedynie językiem liturgicznym nie znanym większości społeczności. Jedynie religia i obyczaje wyróżniają Hui od chińskiej większości. Jako muzułmanie są zobowiązani do przestrzegania odmiennego od Hanów porządku dnia, kilkukrotnych modlitw, przestrzegania zakazów dotyczących składu potraw oraz sposobu ubierania się, np. do noszenia specyficznych nakryć głowy. Liczba praktykujących muzułmanów wśród Hui wciąż jest znaczna. Co ciekawe, kobiety mają o wiele wyższa pozycję niż w większości krajów islamskich, na co wpłynęły zapewne twarda polityka władz chińskich w kwestiach wielożeństwa i równości kobiet. Istnieją oddzielne meczety dla kobiet, gdzie funkcje imamów sprawują także kobiety, co jest ewenementem wśród krajów islamskich.


Obecnie na terenie regionu miejskiego Guyuan zamieszkiwanego przez ponad 900 tysięcy Hui, jeden meczet przypada średnio na 11.2 km². W miarę pokojowa koegzystencja muzułmanów w Ningxia z Han i innymi mniejszościami narodowymi różni się od sytuacji w targanym konfliktami etnicznymi Xinjiangu. W dużej mierze jest to spowodowane tym, że Hui mówią tym samym językiem co Han oraz że ze względu na źródła pochodzenia nie mieli w przeszłości większych ambicji w kierunku faktycznej autonomii czy niezależności. W stosunku do obcych są przyjaźni i otwarci i z dużym poczuciem własnej godności, ale w sytuacjach konfliktowych potrafią gwałtownie reagować.