8 maj 2026

Wyspa Kusu


Wyspa Kusu jest jednym z Wyspy Południowe w Singapurze, położony około 5,6 km (3,5 mil) na południe od głównej wyspy Singapuru i poniżej Cieśniny Singapurskiej. Kusu oznacza 'Żółwia Wyspa"; wyspa znana jest również jako Wyspa Szczytu lub Pulau Tembakul 

Podczas księżycowego dziewiątego miesiąca każdego roku pielgrzymka na wyspę Kusu przyciąga tysiące wielbicieli, którzy odwiedzają ją i oddają cześć Świątynia Tua Pek Kong na wyspie Kusu. Oprócz chińskiej świątyni na wyspie znajduje się także Keramat Kusu.

Wokół wyspy krąży wiele legend, które krążą głównie wokół gigantycznego żółwia oraz przyjaźni między dwoma mężczyznami. Jedna z nich egzystuje w kulturach malajskich a inne chińskich.
  • Dwóch świętych mężów o imieniu Arab Syed Rahman i Yam, Chińczyk, którzy medytowali i pościli podczas swojej pielgrzymki na wyspę Kusu. Podczas podróży Yam zachorował, a Syed modlił się o jego powrót do zdrowia. Ich życie zostało uratowane, gdy pojawiła się łódź z jedzeniem i wodą. Następnie dwóch świętych mężów regularnie odwiedzało wyspę Kusu, aby dziękować. Następnie wzniesiono świątynie Tua Pek Kong i Datuk Keramat i poświęcono ich pamięci.
  • Podczas jednego księżycowego miesiąca temu rozbitków marynarzy uratował gigantyczny żółw, który zamienił się w wyspę. Marynarze wrócili w następnym roku, aby złożyć ofiary. Od tego czasu wyspa Kusu stała się miejscem kultu.
  • Dwóch rozbitków rybaków, Chińczyk i Malaj, zostało uratowanych przez gigantycznego żółwia, który przekształcił się w wyspę

Niektóre źródła podają, że najwcześniejsza wzmianka o wyspie Kusu pojawiła się w marcu 1616 r., kiedy hiszpański gubernator Filipin Dom Jose De Silva osiadł na mieliźnie w rafie Kusu. 
W XVII wieku wyspa była znana jako Wyspa Gubernatora. 
W 1806 roku nazwę wyspy zmieniono Wyspa Goa przez hydrografa szkockiego Jamesa Horsburgha, prawdopodobnie jako skrót od Wyspy Gubernatora.
Wraz z przybyciem Raffles ze Stamford w 1819 roku wyspa została wybrana jako punkt odniesienia dla statków wpływających do nowego portu, a w 1822 roku na wyspie zbudowano stację sygnalizacyjną. Wyspa stała się miejscem pochówku imigrantów, którzy zginęli podczas kwarantanny w pobliskim Świętego Jana i wyspy Łazarza.

Pierwotni mieszkańcy wyspy, Orang Laut, zostali przeniesieni przez rząd na kontynent Singapuru w latach 70., a następnie żeglarzy, którzy przewozili wielbicieli na wyspę. Po ich wyjeździe, wyspa nie ma stałych mieszkańców.
W 1975 roku wyspa Kusu została rozbudowana rekultywacja gruntów z dwóch małych wychodni o łącznej powierzchni 2,5 ha na wyspę rekreacyjną o powierzchni 8,5 ha.

W 2021 roku, w sezonie pielgrzymkowym w październiku, Singapurski Urząd ds. Gruntów (SLA) ograniczyła wyspę do 500 gości dziennie, ograniczając liczbę pasażerów do 50 na rejs promem ze względu na covida. Było tylko 10 godzinnych rejsów promowych dziennie.

W dniu 17 kwietnia 2022 r. keramaty zostały poważnie uszkodzone w pożarze. Większość prac rekonstrukcyjnych zakończono przed sezonem pielgrzymkowym 2022, co umożliwiło wielbicielom odbycie pielgrzymki. Wykonano retiling kosztem ponad 200 000 dolarów i otwarto drugi zestaw schodów z poręczami ochronnymi. Keramat był bez dachu i przykryty tymczasowym namiotem, ze względu na wysokie koszty odbudowy. Brakowało mu także ścian i magazynu do przechowywania materiałów modlitewnych.

W 2025 r. molo dla łodzi zostało tymczasowo zamknięte z powodu kontroli konstrukcji i prac naprawczych prowadzonych przez SLA. Główne molo nadal działa.

Park Narodowy Altai Tavan Bogd



Altai Tavan Bogd rozciąga się na południe od masywu górskiego Tavan Bogd leżącego na granicy Mongolii, Chin, Rosji. Tu spotykają się trzy państwa. Prócz umownej linii granicznej, dzielą się też okolicznymi szczytami. Dlatego północ parku to górski, niespokojny teren. Dominują tu szczyty sięgające daleko poza granicę choroby wysokościowej. Największy z nich – Khuiten Uul (tzw. Zimny Szczyt) ma 4356 m n.p.m. jest zarazem najwyższym szczytem Mongolii. Tak jak my ze Słowakami dzielimy się Rysami, tak Mongołowie muszą przełknąć geograficzny podział góry między Mongolię i Chiny. Aby dojrzeć Zimny Szczyt między innymi wierzchołkami trzeba wdrapać się na punkt widokowy znajdujący się na poziomie ponad 3000 m n.p.m. Widać stąd również ukochany przez górołazów Malchin Peak sięgający 4050 m n.p.m. (ten z kolei Mongolia po równo dzieli z Rosją) oraz spływające między górami imponujące lodowce – Alexander i Potanin. W całym parku jest ich 35.


Południe Altai Tavan Bogd funduje krajobrazy nieco bardziej znajome z pozostałych regionów Mongolii. Tyle, że duże opady śniegu w północnej, wysokiej części parku oraz jego sezonowe topnienie zapewniają pozostałej części najcenniejszy surowiec – życiodajną wodę. I choć dominują tu trawiaste stepy, a przestrzeń bardziej się otwiera na wszelkie warunki atmosferyczne, to jest tutaj znacznie więcej życia niż w pozostałych częściach kraju. Drzewa w jesiennych barwach porastają zbocza gór, już nie tak wysokich jak na północy, ale nadal przyprószonych śniegiem. Przez zielone polany przepływają wzburzone rzeki. Przestrzeń u podnóża pasma górskiego rozdzierają dwa bliźniacze, turkusowe jeziora – Khoton Nuur oraz Khurgan Nuur. Płynie w nich lodowata polodowcowa woda.


W przeciwieństwie do północy, warunki są tutaj bardziej sprzyjające do hodowli zwierząt (nadal jest jednak za zimno, aby myśleć o uprawie warzyw), dlatego nielicznym rodzinom nomadów pozwolono na koczowniczy tryb życia w obrębie parku narodowego.

Północ pozostaje niezamieszkała. Zwierzęta bezczelnie panoszą się po bezludnym terenie. Podobno grasują nawet pantery śnieżne. To bogactwo zwierząt jest głównym wabikiem dla zimujących w parku myśliwych polujących przy wykorzystaniu oswojonych orłów. 


Dojazd
Park Narodowy Altai Tavan Bogd znajduje się w zachodniej prowincji Mongolii Bayan – Ulgii. Można się do niego dostać ze stolicy regionu – miejscowości Olgij (Ulgii). Nie znaczy to wcale, że chińskim zwyczajem do parku dojeżdża szybka kolejka albo odjeżdżają synchronizowane z odlotami autobusy. Z Olgij do granicy parku jest jeszcze prawie 200 km a trasa przebiega typowym dla Mongolii offroadem. Dojazd do Altai Tavan Bogd w rzeczywistości zajmuje cały dzień i wymaga wynajęcia auta z napędem na cztery koła. Jeśli planujecie kilkudniowy trekking w parku doliczcie dwa dni na transport.

Lonely Planet donosi, że koszt dojazdu do parku narodowego z Olgij wynajętym vanem 4×4 z kierowcą i pełnym bakiem może kosztować ok 150$ w jedną stronę. Na turystycznych forach mówi się raczej o takiej kwocie w obie strony. Niezależnie, transport to niewątpliwie główny składnik ceny wycieczki

Z miejskich legend: Monkey Dream

Monkey Dream (猿夢) to jedna z najbardziej znanych japońskich legend miejskich/nazwa snu opisanego w historii. Nazwa pochodzi od małpiej zabawki uderzającej w talerze, która pojawia się w śnie.

Historia Monkey Dream po raz pierwszy pojawiła się na japońskim forum dyskusyjnym 2channel w 2000 roku we wpisie pewnej użytkowniczki (prawdopodobnie kobiety). Oto jej historia.
---

Nagle znalazła się sama w słabo oświetlonej, bezzałogowej stacji. Wtedy zdała sobie sprawę, że śni.
Następnie ogłoszono:
„Wkrótce przyjedzie pociąg. Jeśli wsiądziesz do niego, czeka cię straszne przeżycie”.

Pociąg wjeżdżał na stację.
Nie był to jednak zwykły pociąg, lecz raczej kolejka górska z małpką uderzającą w talerze, taką jak te, które widuje się w parkach rozrywki. Pasażerami było kilku mężczyzn i kobiet, wszyscy wyglądali blado. Uważała to za dziwne, ale postanowiła wsiąść do pociągu, aby sprawdzić jego obawy. „Gdyby to zależało ode mnie, mogłabym się po prostu obudzić”. Usiadła na trzecim siedzeniu od tyłu, a potem pociąg ruszył. Zaraz po opuszczeniu peronu pociąg wjechał do tunelu, który był podejrzanie oświetlony fioletowym światłem.

Po chwili ogłoszono kolejną wiadomość:
„Następny przystanek to Ikezukuri, Ikezukuri”.

Ikezukuri (活け造り) to przyrządzanie sashimi (surowej ryby) z owoców morza, gdy są w połowie żywe. „Co to znaczy? Czy będą urządzać imprezę sushi czy coś?”

Gdy tak myślała, usłyszała krzyk za sobą...
Gdy się odwróciła, zobaczyła mężczyznę siedzącego na samym końcu pociągu, a jego ciało zostało rozerwane ostrzem przez czterech złowrogo wyglądających krasnoludów. Narządy wewnętrzne mężczyzny zostały usunięte z jego ciała, a krwawe organy były rozrzucone wokół niego.

Podczas gdy ona wpadała w panikę, blada kobieta z długimi włosami, która siedziała tuż za nią, zdawała się nie przejmować tym, co się dzieje i w milczeniu patrzyła przed siebie.

Potem znów ogłoszono:
„Następnie wydrążamy, wydrążamy”.

Wtedy kobiecie siedzącej za nią dwaj krasnoludki wyłupiły gałki oczne przedmiotem przypominającym łyżkę… Na jej twarzy pojawił się straszliwy wyraz bólu, a ona sama zaczęła bardzo głośno krzyczeć.

Mięso mielone? A strach trwa…

Jeśli chodzi o kolejność, to teraz była jej kolej. Chociaż była gotowa obudzić się ze snu w każdej chwili, postanowiła sprawdzić, jaki komunikat zostanie jej odtworzony przed obudzeniem się.

Potem nadeszła wiadomość:
„Następne będzie mięso mielone, mięso mielone”.

Z tego, co wydarzyło się po wcześniejszych zapowiedziach, łatwo było sobie wyobrazić, co się wydarzy. Mimo że to był sen, nie chciała się już bać.

„Obudź się, obudź się, obudź się!” Ale nie mogła się obudzić.

Następnie mechaniczny „brzęczący” dźwięk był coraz bliżej i bliżej… Prawdopodobnie dźwięk maszyny, która miel ją na mielone mięso. Krasnolud usiadł jej na kolanach, przybliżając maszynę do jej twarzy. Kiedy dźwięk stał się głośniejszy i zaczęła odczuwać ciśnienie wiatru, w końcu obudziła się ze snu. Udało jej się uniknąć posiekania, ale całe jej ciało było przemoczone potem i łzami. Minęły cztery lata od koszmaru i zapomniała o całym śnie o małpie. Ale pewnej nocy nagle zaczęło się od ogłoszenia.

„Następnie wydłubywanie, wydłubywanie.”
Natychmiast zdała sobie sprawę, że to kontynuacja tego snu.

W przeciwieństwie do poprzedniego snu, była już w pociągu. Tak jak w pierwszym koszmarze, zobaczyła, jak za jej plecami wydłubywane są gałki oczne kobiety.

Próbowała obudzić się ze snu, ale tym razem nie przyszło jej to łatwo. Potem nastąpiło to ogłoszenie: „Następne jest mielone mięso, mielone mięso”. Ostatnio obudziła się tuż przed przemianą w mielone mięso, ale tym razem jeszcze nie mogła uciec. Dźwięk maszyny był coraz bliżej. Błagała w myślach: „Obudź się, obudź się, obudź się uuuuup!!!!!!”
W końcu udało jej się obudzić.

Jednak gdy już miała otworzyć oczy, usłyszała głos lektora, który mówił żartobliwym tonem.
„Czy znowu uciekniesz? Następnym razem, kiedy przyjdziesz, będzie to twój ostatni raz…”

***

Monkey Dream Plus+ (kontynuacja oryginału)

Strach zaczyna się od snu o pociągu ekspresowym.
W 2003 roku, trzy lata po pierwotnym poście, pewien mężczyzna opublikował historię na 2chan. Według niego sen, który miał, był kontynuacją Monkey Dream. Jego historia, która później stała się znana jako Monkey Dream Plus+ (猿夢+), wyglądała mniej więcej tak.

Czwartej nocy, po przeczytaniu oryginalnej historii Monkey Dream na 2chan, miał sen.
We śnie początkowo znajdował się na powolnej kolejce górskiej w parku rozrywki. Ale gdy przejechał przez tunel, scena nagle się zmieniła. Kolejka górska zmieniła się w pociąg, a on był na wagoniku nr 5 shinkansenu (japońskiego pociągu ekspresowego).

W pociągu było niezwykle cicho. Patrząc na siedzenia po obu stronach, w każdym rzędzie siedziała tylko jedna osoba i wszyscy wyglądali bardzo blado.

Pociąg ekspresowy zaczął zwalniać. Podano nazwę stacji, ale nie udało mu się jej złapać. Pociąg ekspresowy zatrzymał się na nieznanej stacji i nagle krzyk rozległ się w wagonie. Wydawało się, że coś wydarzyło się na tylnym siedzeniu. Ale mimo strasznego hałasu nikt nie zareagował. Co się stało? Nikt nie wsiadł ani nie wysiadł z pociągu, a pociąg znów zaczął jechać wolno.

Po około pięciu minutach znowu zwolniło. Tym razem usłyszał nazwę kolejnej stacji.
„Następna się rozłącza, rozłącza”.

Pociąg ekspresowy zatrzymał się ponownie na nieznanej stacji. I znowu krzyk. Spojrzał w panice i zobaczył starszą kobietę wieszaną na wieszaku, słysząc dźwięk jej kończyn uderzających o siedzenie.
W końcu zrozumiał, o czym był ten sen. Być może był to Sen Małpy. Pomyślał, że musi się obudzić tak szybko, jak to możliwe, ale nie mógł się obudzić natychmiast.

Chciał wiedzieć, ile osób już zginęło i jaki jest jego numer. Wyglądało na to, że około ćwierć tyłu wagonu nr 5 była pusta. Ale w rzeczywistości mogli tam być ludzie, którzy zostali zabici „Ikezukuri” lub „Gouging out”, jak w oryginalnym Monkey Dream.

Siedział szósty od przodu. Na jego kolej było jeszcze za wcześnie. W międzyczasie usłyszał wiele krzyków. Potem zobaczył kobietę, która zwykle miała sprzedawać napoje i kanapki w samochodzie, uśmiechającą się i pchającą swój wózek z ludzkimi organami.

„Nie mogę już tego znieść. Obudź się szybko, obudź się, obudź się!”

Ponownie spojrzał w tył, by sprawdzić swoją kolej. Wtedy część osób siedzących za nim zniknęła z sykiem, a siedzenia również. Jego miejsce, które powinno być szóste od przodu, było teraz na środku.
W jego panice, biznesmen siedzący tuż za nim przemówił do niego.

„Musisz się wkrótce obudzić. Jeśli tego nie zrobisz, twoja kolej i tak nadejdzie”.

Widziałem krew lejącą się z siedzenia osiem miejsc za nim. „Jest jeszcze miejsce dla siedmiu osób, więc powinienem mieć trochę więcej czasu. Po prostu obudź się szybko i nigdy więcej nie miej tego snu”. Następna stacja nadeszła.

„Następna jest nabita, nabita”.

Miał duże kłopoty. Myślał, że musi załatwić siedem osób po kolei, zanim nadejdzie jego kolej, ale na tym posterunku pięć osób zostało nadzianych na szpikulec i zabitych na raz. Następnie przyszła kolej na stojącego za nim biznesmena. Ale zaczął mówić spokojnie przez swoje siedzenie. „Nie muszę się już budzić. Zostałem zwolniony z firmy, a moja żona też odeszła…” Słuchając jego osobistej historii, w końcu obudził się drżący.

Czuł, że to był tak długi sen, ale kiedy spojrzał na zegarek, wydawało mu się, że minęło zaledwie 20 minut. Czy to dlatego, że wpływ oryginalnego Monkey Dream był tak silny, że miał ten sen? W przeciwnym razie przeczytanie/usłyszenie historii samego Monkey Dream mogło być twoim biletem do Monkey Dream…


Co może oznaczać Sen o Małpie (perspektywa wróżenia ze snu)? Jakie może być znaczenie Monkey Dream?

W dwóch historiach zamieszczonych na 2chan nie ma szczegółowych odniesień, ale przeanalizujmy je z perspektywy wróżenia ze snu.

Małpy w snach symbolizują „spryt” w sensie duchowym. Szczególnie sny z czarnymi małpami są często uważane za sny ostrzegawcze, które oznaczają spryt i złośliwe zamiary, co może negatywnie wpłynąć na śniącego.

Jeśli spojrzymy na Monkey Dream z perspektywy „snu o pociągu” lub „snu o byciu zabitym”, wyłania się inna interpretacja. Mówi się, że sen o pociągu oznacza „coś, co przenosi cię do innej sytuacji”. Mówi się również, że sny o byciu zabitym oznaczają „pragnienie zresetowania, sugestię czasu odrodzenia”. Łącząc te idee, Monkey Dream może sugerować straszne zakończenie, które doprowadzi cię do kolejnej okoliczności śmierci i zmusi do ponownego rozpoczęcia życia.

Bari Bari: Odmiana snu o małpach?
Istnieje inna japońska legenda miejska o nazwie „Bari Bari (ばりばり)”.

Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się to zupełnie inną historią, ma wiele podobieństw do Monkey Dream. Pozwólcie, że podzielę się tutaj historią, którą można uznać za odmianę Monkey Dream.

W 2005 roku pewien facet opublikował swoją historię na 2chan. Był w szkolnej toalecie, wiedząc, że śni. Zastanawiał się, dlaczego jest w toalecie, kiedy śni. Gdy spojrzał na rolkę papieru, zobaczył napisane na niej słowo „Bari Bari”.

„Co to znaczy?” Gdy wciąż myślał, usłyszał dźwięk dochodzący z drugiej kabiny toalety.
„Bari, bari, bari, bari, bari…”

Co to jest? Wtedy zobaczył dziewczynę o wyglądzie podobnym do Hanako-san, jedzącą ludzką czaszkę. Dźwięk bari bari dochodził z jej jedzenia czaszki.

Zaczął uciekać z toalety. W jakiś sposób wiedział, że niebezpieczeństwo zostanie zażegnane, jeśli uda mu się wydostać ze szkoły. Jednocześnie zdał sobie sprawę, że miał już ten sen.

Nadal rozpaczliwie uciekał. Gdy odwrócił się na moment, dziewczyna z Bari Bari była tuż obok i powiedziała: „Myślałam, że tym razem mogę cię zabić”. Wtedy udało mu się obudzić.

Opowieść z Bari Bari i Monkey Dream wydają się być bardzo podobne, ponieważ obie opowiadają o strachu, że śniący zostaną we śnie zabici.

„Następny przystanek to… MIĘSO MIELONE!”

Być może zdarzyło ci się we śnie uświadomić sobie, że to był sen, jednak tylko w takich snach jego treść wydaje się realna. Myślę, że dość powszechne jest to, że chcesz uciec ze snu, lecz nie możesz.

Podobnie jak w Monkey Dream Plus+, czytając Monkey Dream, możesz się w nim zgubić.
Tak czy inaczej, życzę ci dziś dobrego snu, ale poza tym mam nadzieję, że uda ci się uciec od koszmaru bez bycia MIELONYM MIĘSEM…

Budynki widma: Zafar Mahal


Zafar Mahal to ostatnia monumentalna budowla zbudowana przez Mogołów w ostatnich latach ich imperium. Służył jako pałac letni i został nazwany na cześć ostatniego władcy dynastii, Bahadura Shaha Zafara II.

Składa się z dwóch elementów: głównej konstrukcji zbudowanej w XVIII wieku przez cesarza Akbara Szacha II oraz głównej bramy wjazdowej, zwanej Bramą Hathi, która została zrekonstruowana przez Zafara w XIX wieku. Położony w wiosce w południowym Delhi pałac jest dość oddalony od lokalnej społeczności, ale można do niego łatwo dotrzeć z Dargi Qutbuddin Bakhtiar Kaki, jednego z najsłynniejszych zabytków wioski Mehrauli.

We wsi znajdują się groby w oddzielnej marmurowej zagrodzie wykonanej przez Jahandara Shaha dla jego ojca Badahura Shaha I. Pochowano tam kilku szachów, zwłaszcza drugiego szacha, Shaha Alama II, znanego z oślepienia przez Ghulama Qadira.

Był przywódcą Rohilli i pierwszym marionetkowym władcą pod rządami Marathów, a później Brytyjczyków. W pałacu pochowano także jego syna Akbara Szacha II, a także syna ostatniego cesarza Bahadura Szacha Zafara, Mirzy Fakruddina. Największym życzeniem Zafara było pochowanie go wśród przodków, ale został deportowany do Rangunu przez Brytyjczyków w 1857 roku po pierwszej wojnie o niepodległość Indii i tam zmarł bez żadnego upamiętnienia.


Cesarz zmarł w 1862 roku i został pośpiesznie pochowany w nocy w obecności kilku członków rodziny i pod nadzorem brytyjskiego oficera. Do XX wieku grób był nieoznakowany, dziś jednak w tym miejscu wzniesiono tablicę jego imienia. Grób Zafara stał się świątynią zarówno dla mieszkańców, jak i mieszkańców Indii i Pakistanu, którzy czczą go jako Pira (świętego) i przybywają, aby złożyć hołd.

Pałac był trzykondygnacyjną budowlą zbudowaną z czerwonego piaskowca ozdobionego marmurem. Wielki otwór bramy nazywa się Bramą Hathi i został ukształtowany tak, aby umożliwić przejście ozdobionym słoniom. Obiekt dysponuje pięknie urządzonym balkonem, z którego członkowie rodziny królewskiej mogli nadzorować wydarzenia i procesje.


Górny balkon jest podzielony na zdobione marmurem komnaty, a łuki są najlepszymi przykładami architektury radżastańskiej. Na centralnym łuku znajduje się napis, który przypisuje budowę bramy. Po obu stronach łuku znajdują się również dwa ozdobne medaliony w postaci gigantycznych lotosów. Komory wykonano w typowym stylu indyjskim, ale dekoracje zewnętrzne z XIX wieku integrowały kilka stylów europejskich.

Jednym z tych europejskich dodatków jest kominek, który można zobaczyć na wewnętrznej ścianie. W pobliżu pałacu znajduje się Moti Masjid, który ma dwa wyjścia: jedno na południe i drugie na północ. Bahadur Shah zbudował meczet jako prywatne miejsce dla rodziny królewskiej. Jest to unikalna konstrukcja wykonana z białego marmuru.


Poza bramą cały pałac jest opuszczony i zrujnowany. Dach zawalił się prawie całkowicie, odrestaurowano jedynie niewielką część, wspartą drewnianymi deskami. Do dziś wykonano jedynie szkice dotyczące odbudowy zrujnowanego budynku, ale nic nie zostało poważnie podjęte.

W 1920 roku został uznany za zabytek chroniony na mocy ustawy o ochronie zabytków starożytnych i wpisany na listę obszarów chronionych Indyjskiego Narodowego Funduszu Sztuki i Dziedzictwa Kulturowego. W planach jest przekształcenie części budynku w Muzeum Mogołów, które przyciągnie zwiedzających. Muzeum uważane jest za hołd złożony cesarzowi Zafarowi, który był znany bardziej ze swoich umiejętności poetyckich niż z osiągnięć administracyjnych.

Budynki widma: Dom Ipatiewa

 

W swojej wczesnej historii Dom Ipatiewa był wystawnym miejscem, w którym mieszkał słynny kupiec. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń w imperialnej Rosji miejsce to stało się sceną mroczniejszego wydarzenia i zagadki, która do dziś pozostaje nierozwiązana. Sam dom został zbudowany pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku w tym samym miejscu, gdzie kiedyś stał wiejski dom Wasilija Tatiszczewa, znanego rosyjskiego geografa i historyka.

To dla Iwana Redikorcewa zbudowano ten luksusowy dom. Dom miał dwie kondygnacje i 30 metrową fasadę. Z Redikorcewa dom został przekazany Szarawiewowi, handlarzowi złotem cieszącemu się negatywną reputacją publiczną.

W 1908 roku Nikołaj Ipatiew zdecydował się kupić dom dla siebie. Kupił właśnie tę rezydencję i przekształcił pierwsze piętro w swoje miejsce pracy. Nie wiedział, że dom przejdzie do historii jako ostatni pałac ostatniego cara, “, jak pisały rosyjskie gazety.


W 1918 roku Ipatiew został zaproszony do siedziby Rady Uralskiej, gdzie otrzymał złe wieści. Kazano mu spakować rzeczy i wyjść z domu. Powiedziano mu, że dom ma stać się “dom specjalnego przeznaczenia.”

Ipatiew, tak naprawdę nie mając wyboru, zrobił to, o co go poproszono. Kolejnymi mieszkańcami domu była jednak rodzina Romanowów, dynastia, która rządził Rosją od 1613 do 1917. Ich początki można prześledzić aż do lat czterdziestych XIX wieku, aż do Andrieja Kobyli, bojara w tamtym okresie. Romanowowie utrzymali swoją pozycję władzy aż do “lutego Revolution” w 1917 roku.


Rok później, 30 sierpnia 1918 roku, cała rodzina Romanowów, w tym cztery córki, jeden syn Aleksandra Fiodorowna i Mikołaj Romanow, a także kucharz, ich lekarz Jewgienij Botkin, pokojówka Anna Demidowa i lokaj Alex Trupp zostali zabrani do Domu Ipatiewa. Tam spędziliby ostatnie 78 dni swojego życia. W sumie do tego domu wprowadziło się 11 osób (nie licząc strażników, którzy zajmowali pierwsze piętro).

Za operację zamykania Romanowów odpowiadał bolszewik Jakow Jurowski. Pod czujnym okiem strażników rodzinie królewskiej pozwolono na świeże powietrze i słońce w ogrodzie, po zamalowaniu okien domu. Miało to skutecznie odciąć ich od reszty świata. Strażnicy zbudowali nawet wysoką drewnianą barierę, która oddzielała dom od ulicy, która znajdowała się tuż przed nim.


Tym samym Romanowowie byli zupełnie nieświadomi tego, co dzieje się na zewnątrz. Następnie 16 lub 17 lipca Jurowski udał się do pokoju doktora Botkina. Wewnątrz lekarz był obudzony i pisał trochę na kartce papieru. Pospiesznie nakazano mu obudzić rodzinę królewską i resztę osób przeniesionych do Domu Ipatiewa i poinformować ich, że muszą natychmiast opuścić dom i ewakuować się.

Na ulicach była już jakaś strzelanina. W sumie spakowanie zajęło im pół godziny i zeszli na dół. Wyszli na dziedziniec i zeszli do piwnicy. Na miejscu Aleksandra Fiodorowna poprosiła o kilka krzeseł i dostała dwa. Reszta stała za nimi, z wyjątkiem najmłodszego, który siedział na kolanach ojca. Po intensywnym okresie oczekiwania Jurowski wszedł z plutonem egzekucyjnym do piwnicy.

Tutaj rodzina Romanowów spotkała się ze swoją zagładą. To, co powinno być szybką egzekucją, zakończyło się krwawą rzezią, której zabicie wszystkich członków rodziny, w tym dzieci, zajęło około 30 minut. Romanowowie przeszli do historii jako ostatni władcy Rosji.

Dziś z domu Ipatiewa nic nie zostało, gdyż został on rozebrany we wrześniu 1977 roku. Właśnie w tym miejscu stoi teraz Kościół na Krwi, miejsce pielgrzymek ku czci tych, którzy zostali brutalnie zabici tego ciemnego dnia w lipcu wiele lat temu.