Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty

18 kwi 2026

Kompong Pluk - pływająca wioska



Kampong Phluk jest gminą leżącą w dzielnicy Prasat Bakong w prowincji Siem Reap w Kambodży. Nazwa oznacza „Port Kłów". Przetrwanie społeczności w dużej mierze zależy od połowów, głównie krewetek w porze deszczowej.

Gmina składa się z trzech wsi: Tnaot Kambot, Dey Krahom i Kok Kdol.

Wstęp jest płatny.

Tradycyjne domy kambodżańskie

13 kwi 2026

Ruiny Pre Rup


Pre Rup to starożytna khmerska świątynia w Angkorze w Kambodży, niedaleko Siem Reap. Została zbudowana około 961 roku n.e. i poświęcona hinduskiemu bogu Śiwie. Niewiele wiadomo o tej świątyni, ale powszechnie uważa się, że służyła ona do ceremonii pogrzebowych. 
„Pre Rup” oznacza „obrót ciała”, co nawiązuje do starożytnych khmerskich praktyk pogrzebowych polegających na obracaniu prochów zmarłego podczas ceremonii.

Pre Rup z daleka wygląda jak sterta gruzu, ale z bliska dostrzegasz detale i precyzję włożoną w stworzenie murów i wież. Po wszystkich czterech stronach Pre Rep znajdują się szeregi ustawionych w jednej linii drzwi. Uważa się, że kiedyś mieściły się w nich misterne, rzeźbione w kamieniu łuki w stylu piramidy.


Przeznaczenie tej cysterny na wodę jest przedmiotem debaty wśród uczonych. Niektórzy uważają, że służyła ona do ceremonii pogrzebowych, podczas gdy inni uważają, że stanowiła podstawę dla brązowego posągu. Po lewej stronie widać typowy układ malowideł na tkaninach. W każdej ze świątyń znajdują się sprzedawcy malowanych tkanin, którzy oferują naprawdę fascynujące dzieła.


Pre Rup został zbudowany z laterytu i cegły. Lateryt to rodzaj gliny bogatej w żelazo i aluminium, o rdzawoczerwonym odcieniu z powodu tlenków żelaza w glebie. Glina ta występuje głównie w wilgotnych, tropikalnych obszarach o wysokich temperaturach, co czyni ją powszechnie występującą substancją w Kambodży.

Na szczycie centralnych schodów można zobaczyć pozostałości dwóch posągów smoków.
Z powodu aktów wandalizmu większość posągów smoków w świątyniach z okresu Angkoru nie ma twarzy.

9 kwi 2026

Baphuon


Baphuon (ប្រាសាទបាពួន) to buddyjska świątynia w Angkorze w Kambodży. Znajduje się w Angkor Thom, na północny zachód od Bajonu. Nazywana również „złotą górą” (svarnādrī), Baphuon została zbudowana na sztucznym wzgórzu. Świątynia była pierwotnie poświęcona Śiwie, a później przekształcona w buddyjską świątynię therawady. Datowanie świątyni było kontrowersyjne; ostatnie prace wykazały, że nie została zbudowana za panowania Udayādityavarmana II, jak powszechnie się podaje. W 2015 roku francuski zespół badaczy dokonał bezpośredniego datowania czterech żelaznych raków wbudowanych w konstrukcję, wykorzystując metodę AMS Carbon-14, co pozwoliło na ustalenie, że budowla powstała znacznie wcześniej, niż sądzono, i że obecnie można ją uznać za główną świątynię związaną z Surjawarmanem I (1010–1050 r. n.e.), władcą, którego panowanie nie wiązało się wcześniej z żadną świątynią. 


Zbudowana w połowie XI wieku, jest to trójpoziomowa góra świątynna zbudowana jako świątynia państwowa Surjawarmana I poświęcona hinduskiemu bogu Śiwie. Jest archetypem stylu Baphuon z misternymi rzeźbieniami pokrywającymi każdą dostępną powierzchnię. Świątynia przylega do południowego ogrodzenia pałacu królewskiego i mierzy 120 metrów w kierunku wschód-zachód i 100 metrów w kierunku północ-południe u podstawy i ma 34 metry wysokości bez wieży, która dałaby jej około 50 metrów wysokości. Jej wygląd najwyraźniej zrobił wrażenie na wysłanniku Temur Khana z końca XIII wieku, Zhou Daguan, podczas jego wizyty w latach 1296-1297, który powiedział, że jest to „Wieża z Brązu...naprawdę zdumiewający spektakl, z ponad dziesięcioma komnatami u podstawy”.

Baphuon został później przekształcony w buddyzmie theravada, a francuscy naukowcy, używający węgla AMS 14, bezpośrednio datowali go na sto lat przed konwencjonalnym oszacowaniem z XVI wieku. Potwierdza to, że dodanie leżącego Buddy było związane z okupacją Angkoru przez Ayutthayan około 1430-1440 r. n.e., w okresie dużej niestabilności politycznej i religijnej. 

Na drugim poziomie zachodniej części świątyni wzniesiono posąg leżącego Buddy o wysokości 9 i długości 70 metrów . Prawdopodobnie wymagało to zburzenia 8-metrowej wieży, aby pozyskać kamienie do posągu, co wyjaśnia jego obecny brak. Świątynia została zbudowana na terenie pokrytym piaskiem, a ze względu na swoje ogromne rozmiary, przez całą swoją historię była niestabilna. Znaczne fragmenty prawdopodobnie zawaliły się już w momencie dodania Buddy.


Otoczona murem o wymiarach 125 na 425 m, centralna wieża była prawdopodobnie wykonana z pozłacanego drewna, które nie zachowało się do naszych czasów. 

Do XX wieku znaczna część świątyni uległa zawaleniu, a prace renowacyjne nabrały epickiego charakteru. Zakrojony na szeroką skalę projekt rozbiórki świątyni w celu wzmocnienia jej rdzenia przed ponowną odbudową całości – proces znany jako anastyloza – został przerwany po wybuchu wojny domowej w 1970 roku. Robotnicy i archeolodzy zostali zmuszeni do pozostawienia 300 000 starannie opisanych i ponumerowanych bloków rozmieszczonych na obszarze 10 hektarów wokół świątyni. Jednak plany identyfikujące poszczególne części zaginęły w ciągu dekady konfliktu i po nim, za czasów Czerwonych Khmerów.

Drugi projekt renowacji świątyni rozpoczęto w 1996 roku pod kierownictwem architekta Pascala Royère z EFEO. Zespołowi zajęło kolejne 16 lat ukończenie tego, co stało się znane jako „największa trójwymiarowa układanka na świecie”. W kwietniu 2011 roku, po 51 latach pracy, renowacja została ukończona, a świątynia oficjalnie ponownie otwarta. Król Kambodży Norodom Sihamoni i premier Francji François Fillon byli wśród tych, którzy jako pierwsi zwiedzili odnowioną świątynię podczas ceremonii inauguracji 3 lipca 2011 roku.

Legenda o Dwunastu Siostrach

Legenda o Dwunastu Siostrach lub Dwunastu Damach, znana jako Nang Sip Song (นางสิบสอง) lub jako Phra Rot Meri (พระรถเมรี) w języku tajskim i រឿងភ្នំនាងកង្រី Puthisen Neang KongRei w Kambodży to baśń ludowa z Azji Południowo-Wschodniej, a także apokryficzna opowieść Jātaka, Rathasena Jātaka z kolekcji Paññāsa Jātaka. Jest to jedna z opowieści o poprzednich żywotach Buddy Siakjamuniego, w której Rathasena, syn jednej z dwunastu kobiet, jest bodhisattwą.

Historia Dwunastu Sióstr jest częścią tradycji ludowej niektórych krajów Azji Południowo-Wschodniej, takich jak Tajlandia, Kambodża i Laos, a wywodzące się z niej opowieści ludowe występują w różnych wersjach, często pod różnymi tytułami, w zależności od kraju. Legenda ta została również przywieziona do Malezji przez Malezyjczyków syjamskich, gdzie zyskała popularność wśród malezyjskiej społeczności chińskiej. 

To długa opowieść o życiu dwunastu sióstr porzuconych przez rodziców i adoptowanych przez ogrzycę (Rakshasa w hinduizmie) (laot. sundara; khmerski: Santhamea (យក្សសន្ធមារ); tajlandzki: Santhumala) przebraną za piękną kobietę. Konkluzja jest smutną historią miłosną o jedynym żyjącym synu dwunastu sióstr, Rathasenie (taj. Phra Rotthasen (พระรถเสน); khmer. Puthisen (ពុទ្ធិសែន) lub Rithisen; laot. Putthasen) i Manorze (taj. Meriเมรี; khmer. KongRei (នាងកង្រី); laot. Kankari), adoptowanej córce ogrzycy Sundary. Na koniec obie zginęły razem na długim i samotnym brzegu jeziora.

Wersja tajska
Dawno, dawno temu, żył bogaty kupiec i jego piękna żona, którzy żyli szczęśliwie w dużym domu. Pomimo ich fortuny, para nie miała dzieci. Pewnego dnia udali się razem do świątyni i złożyli ofiarę z dwunastu bananowych dłoni duchowi drzewa. Niedługo potem żona zaszła w ciążę, a bogaty mężczyzna pragnął z całych sił, aby dziecko było chłopcem, ale jego żona urodziła dziewczynkę. Jego żona jednak zachodziła w ciążę raz po raz. Zaszła w ciążę dwanaście razy i za każdym razem rodziła córkę. W tym czasie jego interesy zaczęły się dla niego psuć, ponieważ statki, które przewoziły jego towary na sprzedaż w innym kraju, były kilkakrotnie rabowane. W końcu bogaty kupiec pożyczył dużo pieniędzy od swoich przyjaciół, próbując rozwiązać problemy swojego biznesu. Jednak bez względu na to, co robił, jego rodzina stawała się coraz biedniejsza.

Były bogacz miał trudności z wykarmieniem tylu gęb. Ułożył więc plan, aby porzucić córki w lesie. Ukrył ten plan przed żoną, ale jego najmłodsza córka o imieniu Phao dowiedziała się o nim. Kiedy ich ojciec zostawił je same w głębokim lesie, dwanaście dziewcząt udało się znaleźć drogę powrotną do domu dzięki młodszej siostrze, która zostawiła ślady na ścieżce. Ale ich ojciec spróbował ponownie i tym razem nie udało im się znaleźć drogi powrotnej do domu. Spędzały dni, wędrując coraz głębiej w lesie i zrobiły się bardzo głodne. Ich ojciec dał im dwanaście paczek ryżu, ale kiedy je otworzyły, okazało się, że jedenaście z nich było wypełnionych piaskiem, a tylko jedna zawierała ryż. Podzieliły się tą małą ilością ryżu i zjadły go płacząc, lamentując nad swoim nieszczęściem. Błąkając się bez celu dwanaście dziewcząt dotarło do jeziora, gdzie próbowały złowić ryby, aby zaspokoić głód. Każdej z sióstr udało się złowić rybę, a jedenaście z nich dla zabawy wbijało rybom ostre gałązki w oczy, z wyjątkiem najmłodszej, która wbijała tylko w jedno oko.

W końcu dotarły do ​​królestwa Yaksha, gdzie ogrzyca o imieniu Santhumala zobaczyła wyczerpane i wychudłe dziewczęta odpoczywające pod drzewem i postanowiła je adoptować. Ogrzyca przemieniła się w istotę ludzką, sympatyczną kobietę, i przyprowadziła dwanaście sióstr do swojego domu. Przez wiele lat traktowała je jak własne córki, a pod jej opieką dwanaście dziewcząt wyrosło na piękne młode kobiety.

Pewnego dnia, gdy Santhumala była na polowaniu, dwanaście sióstr spotkało starca, który powiedział im, że Santhumala nie jest człowiekiem, lecz ogrzycą, która lubi zjadać młode kobiety takie jak one. Uciekły więc z królestwa ogrów i wędrowały przez wiele dni, aż dotarły do ​​czystej rzeki, gdzie wzięły kąpiel, aby się odświeżyć. Miejscowy król zobaczył dwanaście kobiet bawiących się w wodzie i zakochał się w nich. Zabrał je więc do swojego pałacu i poślubił dwanaście sióstr.

Kiedy Santhumala wróciła do domu i odkryła, że ​​dziewczęta zniknęły, wpadła we wściekłość. Szybko dowiedziała się, gdzie są i przemieniła się w niezwykle piękną młodą kobietę, piękniejszą niż którakolwiek z dwunastu sióstr; następnie udała się do miasta króla i poprosiła o spotkanie. Król był oczarowany urodą Santhumali i szybko ją poślubił, awansując ją do rangi pierwszej królowej. Zazdrosne o faworyzowanie króla, Dwanaście Sióstr nie okazywało życzliwości nowej królowej. Chociaż były dla niej uprzejme w obecności króla, często były dla niej okrutne w prywatności. Aby zemścić się na Dwunastu Siostrach, Santhumala, ulubiona królowa, symulowała chorobę, co zaniepokoiło króla. Powiedziała królowi, że przyczyną jej choroby jest złe traktowanie dwunastu pozostałych żon i jedyną rzeczą, która ją uleczy, będzie lekarstwo wydestylowane z oczu Dwunastu Sióstr.

Król był tak zauroczony Santhumalą, że wyraził na to zgodę. Z jego rozkazu jedenastu jego żonom wyłupiono oba oczy, ale najmłodszej usunięto tylko jedno. Następnie Dwanaście Sióstr zostało wygnanych do głębokiej, ciemnej jaskini, z której nie było wyjścia. Wtedy król nakazał swoim sługom, aby nie przynosili jedzenia i w żaden sposób nie pomagali Dwunastu Siostrom.

Wszystkie dwanaście sióstr było w ciąży i kolejno rodziły dzieci, ale wszystkie umierały. Ponieważ kobiety były głodzone pod surowym rozkazem Santhumali, każda z nich pokroiła ciało swojego dziecka na dwanaście kawałków, aby podzielić się nim z innymi siostrami do jedzenia. Kiedy Phao urodziła pięknego chłopca, który żył, skłamała swoim siostrom, że jej syn nie żyje. Phao nazwała swojego syna Rothasen i dobrze się nim opiekowała. Gdy dorósł, znalazł tajne wyjście z głębokiej jaskini. Miał koguta, który wygrywał wszystkie walki kogutów. Za pieniądze z nagrody kupował ryż i odtąd regularnie przynosił jedzenie dla swojej matki i jedenastu ciotek. Z biegiem lat Rothasen stał się przystojnym młodzieńcem. Gdy król o nim usłyszał, zaprosił go do pałacu, gdzie grał w kości, a monarcha wykazał się wielkimi umiejętnościami.

Santhumala dowiedziała się, że dwanaście sióstr żyje i była wściekła, że ​​jej plan pozbycia się ich nie powiódł się. Ponownie udawała chorobę i powiedziała królowi, że tylko pewien owoc rosnący w jej królestwie może ją uzdrowić. Powiedziała również królowi, że tylko Phra Rothasen będzie w stanie go przynieść. Napisała więc następujący list do swojej przybranej córki, Meri, w języku ogrów: „Jeśli ten młodzieniec przybędzie do naszego królestwa rano, zjedzcie go rano; ale jeśli przybędzie w nocy, zjedzcie go w nocy”.

W drodze do królestwa Phra Rothasen spotkał starego Rishi, który podarował mu latającego konia o imieniu Pachi i udzielił mu gościny. Podczas gdy chłopiec spał, mędrzec zmienił znaczenie listu, zastępując słowa „pożreć go” słowami „poślubić go”.

Tak więc, gdy dotarł do królestwa ogrów, Phra Rothasen udał się prosto do Meri i pokazał jej list. Meri była zaskoczona i uradowana widokiem cnotliwego i przystojnego młodzieńca, a ona zakochała się w nim i natychmiast, zgodnie z poleceniem, świętowała z nim swój ślub.

Meri była dobroduszną i piękną kobietą, a Phra Rothasen żył z nią bardzo szczęśliwie przez jakiś czas, ale pamiętał swoją niewidomą matkę i ciotki, które wciąż przebywały w ciemnej jaskini. Oprowadzając go po pałacu, Meri opowiedziała Rothasenowi o pewnych magicznych lekarstwach przechowywanych w zamkniętym pokoju, w tym o oczach matki i ciotek Phra Rothasen. Następnie wymyślił plan, aby uśpić Meri, każąc jej wypić wino i zabrać oczy dla jego matki i ciotek. Tak więc pewnej nocy, gdy Meri spała, Phra Rothasen ukradł wiele lekarstw i oczy z zamkniętego pokoju. Meri obudziła się i szukała męża, ale zobaczyła go w oddali jadącego na swoim latającym koniu. Nagle stała się olbrzymką i poszła za Phra Rothasenem płacząc i wołając go głośnym głosem. Aby ją powstrzymać, Phra Rothasen rzuciła magiczną gałąź, która zamieniła przestrzeń między nimi w głębokie jezioro i wysoką górę. Widząc uciekającego męża, Meri zapłakała z rozpaczy, prosząc go, aby przestał. Phra Rothasen, poruszony jej smutnym krzykiem, odpowiedział, że wróci, gdy tylko zakończy swoją pilną misję. Po czym Phra Rothasen odleciał, zostawiając Meri ze złamanym sercem, płaczącą gorzko na brzegu jeziora.

Phra Rothasen powrócił do swojego miasta i zabił złego Santhumalę magiczną maczugą. Następnie udał się do głębokiej, ciemnej jaskini i uleczył oczy swojej matki i ciotek, przywracając im ich wzrok specjalną magiczną maścią. Jego matka i ciotki opuściły głęboką jaskinię i odzyskały dawny status u króla. Zaprosiły go, by ponownie zamieszkał w pałacu, ale Phra Rothasen powiedział im, że musi się spieszyć, by zamieszkać z Meri, która na niego czekała.

Tymczasem Meri zmarła z żalu. Podczas długiego oczekiwania wylała tyle łez, że oślepła. Przed śmiercią uroczyście przyrzekła, że ​​będzie towarzyszyć Phrze Rothasenowi w każdym przyszłym wcieleniu. Potem umarła, mając u boku płaczącą babcię, otoczona sługami.

Kiedy Phra Rothasen dotarł do królestwa ogrów, zdał sobie sprawę, że jest już za późno. Usłyszał o jej przysiędze i zabrał ze sobą ciało żony. Przepełniony smutkiem z powodu utraty wszystkiego, padł martwy, trzymając żonę w ramionach. W końcu ich dusze pofrunęły razem ku kolejnemu odrodzeniu, gdzie znów się połączą.

W Tambon Mon Nang, w dystrykcie Phanat Nikhom w prowincji Chonburi, znajduje się sanktuarium poświęcone Dwunastu Siostrom. Znajduje się w nim kamień, którego używały jako poduszki podczas wędrówek po pustkowiu, oraz drzewo Carissa carandas.

Według legendy z tego regionu staw Sa Siliam (สระสี่เหลี่ยม), również w prowincji Chonburi, to miejsce, do którego Phra Rothasen przynosił swojego koguta, aby napić się wody, gdy organizował walki kogutów, aby zarobić na życie dla dwunastu sióstr wygnanych do głębokiej, ciemnej jaskini. 

Autor Jit-Kasem Sibunruang ponownie opublikował tajską wersję pod tytułem The Eyes of the Twelve Queens.

Wersja kambodżańska
W Kambodży legenda ta znana jest jako រឿងភ្នំនាងកង្រី Puthisen Neang KongRei. Historia wygląda następująco:

Dawno, dawno temu żyła sobie bogata para, która nie mogła mieć własnych dzieci. Postanowili udać się do gigantycznego drzewa banianowego, prosząc bóstwo drzewa o dzieci. Wkrótce potem żona urodziła 12 córek. Koszty utrzymania 12 córek stopniowo uszczuplały majątek mężczyzny. Zubożeli i nie byli w stanie związać końca z końcem, więc postanowił porzucić swoje 12 dzieci na głębokiej dziczy. Kiedy 12 dziewcząt zdało sobie sprawę, że rodzice je porzucili, głośno szlochały, niepewne, co robić dalej. Wędrowały bez celu po lesie, zbierając liście i dzikie owoce, aby się pożywić. Natrafiły na staw i każda z nich złowiła rybę. Wszystkie starsze siostry żartobliwie wydłubały sobie oczy ryby, z wyjątkiem najmłodszej, Neang Pov (នាងពៅ), która wyrzeźbiła tylko jedno oko i przestała.

Po posiłku kontynuowali podróż, aż dotarli do Królestwa Yakk (Rakshasa), którym rządziła królowa Yakkani o imieniu Neang Santhamea (យក្សសន្ធមារ). Tam Neang Santhamea wyznaczyła 12 sióstr na służące dla swojego małego dziecka, KongRei. Mieszkały z nią przez jakiś czas, aż najmłodsza siostra spotkała starszego mężczyznę, który ostrzegł ją przed Yakk i poradził jej uciekać. Nie posłuchała, ale pewnego dnia, gdy karmiła konia, natknęła się na stodołę pełną ludzkich zwłok. Spanikowała i przypomniała sobie uwagi starca. Zaalarmowała swoje siostry i uciekły, każda z nich ukradła koronę i trochę kosztowności królowej Yakk.

Udały się do sąsiedniego królestwa Injakbat Borey (នគរឥន្ទបត្តបុរី). Siostry kąpały się w wodzie stawu, jednocześnie żartobliwie ozdabiając się ukradzionymi koronami i klejnotami. Wyglądając niczym Apsary zstępujące z nieba, sługa szlachcica zauważył je i pospieszył powiadomić swego pana. Szlachcic wezwał dziewczęta i przedstawił je królowi. Gdy tylko król zobaczył je wchodzące do pałacu królewskiego, zakochał się we wszystkich od pierwszego wejrzenia. Zostały one wydane za mąż za króla, Preah Bath Rothtasith (ព្រះបាទរថសិទ្ធិ).

Neang Santhamea była wściekła na te wieści, więc ukryła swoją tożsamość za pomocą magii iluzji Majów, co nie było małym wyczynem, biorąc pod uwagę jej fizyczną posturę i reputację. Oczarowała Preah Bhat Rothtasitha, aby uczynił ją swoją 13. konkubiną, ale najbardziej ukochaną małżonką, i wkrótce została wyniesiona do pozycji królowej, najwyższej rangi w królewskim haremie. Po zdobyciu uczucia i współczucia nowego męża, Santhamea udawała, że ​​jest chora na śmiertelną chorobę, której żaden lekarz ani lekarstwo nie mogły wyleczyć. Neang Santhamea wykorzystała narastającą desperację Rothtasitha i powiedziała mu, że tylko mikstura sporządzona z oczu jej 12 ciężarnych współżon może uratować jej życie. Rothtasith, oczarowany czynem Santhamei, rozkazał swoim żołnierzom wyłupić oczy 11 z 12 konkubin, przy czym Neang Pov pozwoliła zachować jedno z jej oczu. Po rytualnym okaleczeniu, niewidome lub prawie niewidome kobiety zostały uwięzione w jaskini. Zmuszone okolicznościami i głodem, pożerały swoje nowo narodzone niemowlęta, dzieląc się kawałkami między siostry, aby zaspokoić głód. Neang Pov zachowała mięso swoich siostrzenic i siostrzeńców, oddając je siostrom zamiast noworodkowi. Wychowywała Puthisena (ពុទ្ធិសែន) w ciemnościach jaskini, w otoczeniu jego niewidomych, pogrążonych w żałobie ciotek, mimo wielu trudności.

Puthisen dorósł i stał się ciekawy świata zewnętrznego; błagał matkę, aby pozwoliła mu wyjść i bawić się z dziećmi mieszkańców wioski. Neang Pov postanowiła go puścić. Spotkał grupę dzieci i dołączył do nich w grze w Ongkounh (អង្គុញ). Zakładał się z lokalnymi dziećmi, że jeśli wygrają, zostanie ich niewolnikiem na jeden dzień, ale jeśli wygra, będą musiały dać mu 12 paczek ryżu. Każdego dnia wygrywał 12 paczek ryżu dla swojej matki i królewskich ciotek, co wywołało wiele pytań ze strony ciotek. Neang Pov zdecydowała, że ​​nadszedł czas, aby wszystko wyjawić, więc to zrobiła. Puthisen był bystrym dzieckiem, jego geniusz sprawił, że wygrywał z każdym w każdej grze. Jego geniusz wkrótce został ujawniony królowi, który poprosił Putisena o wizytę w pałacu cesarskim, aby mógł go wyzwać. Rozpoznał króla jako swojego ojca, gdy tylko go zobaczył. Neang Pov opowiedział mu o swojej przeszłości i wysłał go, by zamieszkał w pałacu królewskim.

Kiedy Puthisen osiągnął dorosłość, Neang Santhamea zaczęła martwić się konsekwencjami objęcia przez niego tronu. Aby uniknąć ewentualnych aktów zemsty ze strony Puthisena, Santhamea rzuciła na króla klątwę. Zachorował, niezależnie od tego, kto lub co mogło go wyleczyć. Powiedziała królowi, że w Królestwie Yakków istnieje panaceum, które mogłoby go uzdrowić, i nakazała Puthisenowi udać się po nie. Król postanowił posłuchać jej słów i wręczył Puthisenowi list z poleceniem, aby użył go do wjazdu do królestwa. List został zmanipulowany przez królową i stał się wyrokiem śmierci, który brzmiał: „Jeśli nadejdzie świt, pożryj świt. Jeśli nadejdzie o zmierzchu, pożryj zmierzch”. Na szczęście list został zmieniony przez rshiego Ta Eisei (តាឥសី), gdy Puthisen odpoczywał w swoim aśramie, na: „Jeśli nadejdzie świt, zaślub świt. Jeśli nadejdzie o zmierzchu, zaślub zmierzch”. („ពេលទៅដល់យប់សម្លាប់យប់ ទៅដល់ថ្ងៃសម្លាប់ថ្ងៃ" => „ទៅដល់ថ្ងៃរៀបការថ្ងៃ ដល់យប់រៀបការយប់”) Kiedy Puthisen przybył do Królestwa Yakk, strażniczy olbrzym, przeczytał list i wykonał jego rozkazy. Zakochała się, gdy zobaczyła bohaterskiego, cnotliwego i przystojnego młodzieńca. Nieświadoma Neang Santhamea, jej ukochana córka Neang KongRei (នាងកង្រី) została oddaną żoną jej największego wroga. Od tamtej pory panowali pokojowo i mieli dwóch synów o imionach: „Chum Sen” (ជុំសែន) i „Reth Sen” (រថសែន).

Pewnego dnia opowiedziała mężowi o boskim bębnie (ស្គរជ័យ). Jeśli go uderzysz, wyłoni się ukryta magiczna broń, zwłaszcza oczy dwunastu konkubin. Gdy nadarzyła się okazja, Puthisen ukradł boski bęben, aby pomóc swojej cierpiącej matce i królewskim ciociom. Kiedy KongRei dowiedziała się o odejściu męża, poszła za nim, szlochając i błagając go o powrót, ale musiał odmówić, ponieważ cenił synowską cześć bardziej niż osobiste, romantyczne namiętności. Nie była w stanie dotrzymać kroku latającemu koniowi, Mony Keo, i upadła. Puthisen dotarła do Królestwa Injakbat Borey. Santheama zrozumiała, co się stało, i przybrała prawdziwą postać Yakk, zamierzając zabić Puthisen, ale Puthisen była przygotowana i uderzyła w boski bęben, powodując wystrzelenie magicznej broni i natychmiastowe przebicie Neang Santhamea. Ciało Neang Santhamea zamieniło się w kamień i zostało porzucone w głębi lasu. Gdy Puthisen zażył lekarstwo, aby wyleczyć oczy swojej matki i królewskich ciotek, król Rothtasith zdał sobie sprawę ze swoich błędów i pozwolił swoim 12 żonom wrócić do pałacu. Puthisen pożegnał się z rodzicami i powrócił do żony i dzieci po wypełnieniu swoich obowiązków. Niestety, Puthisen odnalazł ciało swojej żony, która płakała aż do śmierci i stała się górą (Phnom Kong Rei) w Kampong Chhnang. Puthisen opłakiwał śmierć żony i zorganizował jej pogrzeb. Po pogrzebie Puthisen wrócił do królestwa swoich rodziców i panował długo i szczęśliwie.

Phnom Kong Rei to góra w prowincji Kampong Chhnang w centralnej Kambodży. Z daleka sylwetka góry przypomina śpiącą kobietę. Według lokalnego folkloru, góra ta jest związana z tą historią. Świątynia Dwunastu Sióstr w prowincji Kampong Cham w Kambodży znajduje się w Siem Reap w Kambodży. Historia została zekranizowana i wyemitowana w 1968 roku. 

Rosyjski uczony Nikolay D. Foshko przetłumaczył tę opowieść na rosyjski jako „История горы Кангрей” („Historia górskiego Kangrey”). 

Wersja laotańska
Laotańską wersję Dwunastu Sióstr, opowieści o Putthasenie (Buddhasenie), przetłumaczył na język francuski Louis Finot w 1917 roku. 

Kupiec popadł w ubóstwo i porzucił dwanaście córek w lesie.

W tej wersji opowieści Putthasen, uciekając przed żoną, zamiast magicznej gałązki lub mikstury rzuca magicznymi limonkami lub nasionami limonki.

Dwie góry położone blisko siebie, naprzeciwko Luang Prabang na prawym brzegu Mekongu, nazywają się Phu Tao i Phu Nang, na cześć Putthasena i Kankariego.

Wersja Jātaka
Kilka opowieści napisanych w stylu jātaki pojawiło się w Azji Południowo-Wschodniej. Kilka z nich zebrano w zbiory, często znane jako „Pięćdziesiąt jātak” (pali: Paññāsa jātaka), mimo że ich liczba była zróżnicowana.

Rathasena pojawia się w zbiorze Biblioteki Narodowej Tajlandii zgromadzonym w latach dwudziestych XX wieku przez księcia Damronga Rajanubhaba i przetłumaczonym z języka pali na język tajski. Historia Rathasena nie pojawia się w żadnym innym z tych zbiorów.

Często twierdzi się, że baśń ludowa była oparta na jātace. Możliwe, że było odwrotnie. Wersja jātaka jest znacznie krótsza, w szczególności z pominięciem romantycznego finału. Brakuje kilku kluczowych punktów fabuły. Wersy zostały częściowo zaczerpnięte ze znanych fragmentów klasycznych opowieści jātaka, takich jak Vessantara Jataka.

Streszczenie
Bogaty człowiek, który zrujnował się po urodzeniu dwunastu córek, porzuca je w lesie. Zostają adoptowane przez ogrzycę Sandhamārę, ale uciekają do Kutāry. Po tym, jak zostają znalezione na drzewie banianowym, emanującym złotą aurą, król Kutāry czyni je wszystkie swoimi królowymi. Sandhamāra zachwyca króla, zostaje jego główną królową i przekonuje go, by wyłupił oczy dwunastu królowym, pozostawiając tylko najmłodszą z jednym okiem. Pozostałe jedenaście zachodzi w ciążę. Sakka zsyła Bodhisattę Rathasenę, aby został poczęty przez najmłodszą. Król więzi wszystkie dwanaście w jaskini. Kiedy jedenaście rodzi, dzielą się ciałem swoich dzieci jako pokarmem. Najmłodsza rodzi Rathasenę. Dorastając, Rathasena błaga Sakkę, aby zapewnił im ubrania i ozdoby oraz nauczył go gry w hazard.

Aby wyżywić dwunastkę, uprawia hazard, najpierw z pasterzami, później z królem. Kiedy król dowiaduje się, że ten niezwykły chłopiec jest jego własnym synem, Sandhamāra intryguje, aby wysłać go do krainy ogrów z listem. Po drodze spotyka rishiego, który czyta list, odkrywa, że ​​Rathasena jest wysyłana do krainy ogrów, aby ją zjeść, i zmienia sformułowanie. Po przybyciu Rathaseny, córka ogrzycy zakochuje się w nim, a on zostaje namaszczony wraz z nią na władcę krainy. Po igraszce zabiera ją do królewskiego parku, upija ją, uczy się od niej sposobu na przywrócenie wzroku dwunastu siostrom i ucieka. Nie podążając za nim, córka ogrzycy umiera z powodu złamanego serca. Widząc jego powrót, ogrzyca Sandhamāra umiera z powodu porażki. Rathasena przywraca wzrok dwunastu siostrom, które ponownie zostają królowymi.

Wersja Shan
Antropolog, pani Leslie Milne, zebrała opowieść od ludu Szan, której nadała tytuł Historia dwunastu sióstr, choć w notatce zauważyła, że ​​liczba sióstr może wynosić siedem. W tej opowieści, wiele lat temu, mężczyzna próbuje nauczyć dwanaście sióstr, aby nie odbierały życia. Jednak dwanaście dziewcząt łowi ryby w rzece: jedenaście starszych sióstr zabija złowione ryby, przeciągając sznurek przez oczy zwierząt, podczas gdy najmłodsza przechodzi tylko przez jedno oko. W kolejnym wcieleniu odradzają się ponownie jako siostry i zostają oddane lokalnemu królowi jako jego współżony. Tymczasem w krainie ogrów głód pustoszy ich ziemię. Królowa ogrów mówi swemu mężowi, królowi ogrów, że znajdzie dla niego jedzenie, a następnie kąpie się w magicznym stawie, aby stać się ludzką dziewicą. Królowa ogrów, w przebraniu, idzie poślubić lokalnego króla i zostaje jego ulubioną współżoną, ku zazdrości pozostałych dwunastu sióstr.

Pewnej nocy królowa ogrów używa swoich mocy, by przywołać krainę ogrów sąsiadującą z królestwem ludzi i kradnie oczy dwunastu siostrom, pozostawiając dwunastą ślepą na jedno oko. Następnego dnia królowa ogrów kłamie, że dwanaście sióstr to ludożercze ogry, które w desperacji pożarły jej własne oczy. Król, zszokowany i przerażony, nakazuje wygnanie ich z pałacu.

Dwanaście sióstr szuka schronienia w jaskini, a każda z nich rodzi dziecko; starsza z jedenastu sióstr pożera swoje, aby się wyżywić, podczas gdy najmłodsza oszczędza swoje dziecko, chłopca. Po siedmiu dniach do jaskini przybywają wojownicy i, widząc piękno dziecka, kładą na nim różdżkę, dzięki czemu w ciągu kilku chwil wyrasta na piętnastoletniego młodzieńca. Bóstwo Sakja objawia się również młodzieńcowi, dając mu magiczny „mak-nim”, którego używa do zabawy z chłopcami w wiosce. Za każdym razem, gdy wygrywa, prosi o dwanaście porcji ryżu z curry i dwanaście tykw ryżu, aby podarować je matce i cioci.

Wieść o prośbach młodzieńca dociera do króla, a monarcha tak bardzo go kocha, że ​​ubiera go w eleganckie szaty. Tymczasem królowa ogrów, zauważając chłopca, zdaje sobie sprawę, że dwanaście sióstr przeżyło i planuje się go pozbyć. Najpierw wręcza mu list, który ma trafić do ojca królowej ogrów w krainie ogrów.

5 kwi 2026

Tuol Sleng


To prawdopodobnie jedyne takie miejsce na świecie, gdzie z 17 tys. przetrzymywanych więźniów przeżyło zaledwie dwunastu. Piekielny obóz koncentracyjny Tuol Sleng w centrum milionowego Phnom Penh w Kambodży. Podróż do tego kraju łączy się nieodzownie z unoszącą się w powietrzu stęchlizną rządów Pol Pota i wykonawców jego krwawej misji narodowej utylizacji Khmerów.

Szkoła Tuol Sleng w Demokratycznej Kampuczy przestała pełnić funkcję placówki edukacyjnej i przekształciła się w miejsce zbiorowej kaźni. Przez cztery lata była centrum przesłuchań i mogiłą eksterminacji dla jednego z najohydniejszych reżimów totalitarnych w historii ludzkości.


Tuol Sleng – szkoła przekształcona w obóz zagłady
Aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze początkiem lat 70-tych ubiegłego wieku placówka o nazwie Tuol Svay Prey była zwyczajną szkołą średnią. W zaledwie kilka miesięcy po dojściu do władzy Czerwonych Khmerów dotychczas spokojne liceum przekształcono w pilnie strzeżony obóz odosobnienia, który w historii zapisał się jako Więzienie Bezpieczeństwa S-21. Tuol Sleng była krwawym przedsięwzięciem skrzętnie ukrywanym przez reżim Pol Pota. Opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu przerażającego obozu dopiero w 1979 r. za sprawą wietnamskiego fotografa, który wodzony smrodem rozkładających się ludzkich ciał dotarł w to miejsce wraz z żołnierzami armii wietnamskiej.

Wzgórze Zatrutych Drzew
Nazwę placówki edukacyjnej z ładnie brzmiącej Tuol Svay Prey nadanej na cześć władcy króla Norodoma Sihanouka zmieniono na Tuol Sleng. W języku khmerskim oznacza to dosłownie „Wzgórze Zatrutych Drzew” lub „Wzgórze Strychniny”. Katownia khmerskich rewolucjonistów nie mogła otrzymać bardziej ponurego określenia.

Z 17 tys. więźniów przeżyło zaledwie dwunastu
Historycy są zgodni, że w ciągu 4 lat (1975-1979) na terenie więzienia przebywało od 17 do 20 tys. osób, a obecny na miejscu mordu przetrwało zaledwie dwunastu, czyli zaledwie 0.06% wszystkich więźniów. Wciąż żyje czterech byłych osadzonych tj. Vann Nath, Chum Mey, Bou Meng a także Chim Math – jedyna kobieta wśród ocalałych. Chuma Mey’a można spotkać w Toul Sleng w roli przewodnika i sprzedawcy autobiograficznej książki Survivor: The Triumph of an Ordinary Man in the Khmer Rouge Genocide, którą warto kupić będąc na miejscu. Mey przeżył nie tylko dlatego, że wykazał się niesamowitym hartem ducha i miał po prostu ogromne szczęście, ale również za sprawą smykałki do naprawiania maszyn.

Fach w ręku był niejednokrotnie drogą do późniejszego wyzwolenia. Tak samo było w przypadku Vann Nath, który stał się portrecistą Pol Pota. W obozowej dokumentacji zachowała się służbowa notatka z jego nazwiskiem, która brzmiała: „Zachować do wykorzystania„. Jak twierdzi sam ocalały, gdyby nie ten dokument, nie przetrwałby kaźni. Co ciekawe w więzieniu pracowało wielu malarzy, niektórzy pracowali 10 dni a inni 2 miesiące. Wszyscy zginęli, bo ich obrazy nie podobały się więziennemu kierownictwu. Obozowe malarstwo Natha można obecnie oglądać na wystawie Muzeum Ludobójstwa więzienia S-21.


Kto trafiał do szkolnego obozu eksterminacji?
Oprawcy wyłapywali Kambodżan na terenie całego kraju. Niekiedy do obozu trafiali przypadkowi mieszkańcy, ale niejednokrotnie byli to ludzie w jakimś stopniu powiązani w przeszłości z aparatem bezpieczeństwa, wojskiem czy krajową polityką. I tak np. wśród więźniów znaleźć można było licznych byłych członków formacji Czerwonych Khmerów, a także urzędników i żołnierzy oskarżonych o szpiegostwo czy zdradę ideałów polpotyzmu.

Znane są również przykłady więźniów obcokrajowców. Z krajów południowoazjatyckich byli to m.in. obywatele Wietnamu czy Laosu, jak również reprezentaci kultury anglosaskiej – Amerykanie, Brytyjczycy czy Nowozelandczycy. Na kartach historii zapisał się również amerykański żeglarz Michael Scott Deeds, który został schwytany przez Czerwonych Khmerów podczas żeglugi z Singapuru na Hawaje. Był jednym z ostatnich więźniów piekielnej szkoły.

Do więzienia trafiało się na podstawie fałszywych oskarżeń, często brzmiących irracjonalnie. W dokumencie „Katownia Czerwonych Khmerów” jeden z ocalałych p. Chum Mey przytacza zarzuty, które mu postawiono. Mey miał szczęście, bo trafił do Tuol Sleng na 2 miesiące przed wyzwoleniem obozu przez Wietnamczyków.

Twoja grupa szyjąc złamała zbyt wiele igieł
Zmarnowałeś zbyt wiele materiału
Złamałeś paski maszynowe


11 kwi 2025

Prasat Kaôh Kér


Prasat Kaôh Kér, Koh Ker (ប្រាសាទកោះកេរ្ដិ៍) – stanowisko archeologiczne znajdujące się w północnej Kambodży, obejmujące kompleks zabudowań świątynnych i sanktuariów w dawnej stolicy Imperium Khmerów, wymienianej w inskrypcjach jako Lingapura bądź Chok Garyar, założonej w 921 roku n.e. przez Dżajawarmana IV.

W 2023 roku podczas obywającej się w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej 45. sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa Kaôh Kér zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO pod nazwą Koh Ker: stanowisko archeologiczne dawnej stolicy Lingapura/Chok Gargyar (Koh Ker: Archaeological Site of Ancient Lingapura or Chok Gargyar).

Lokalizacja
Prasat Kaôh Kér znajduje się na gęsto zalesionym i słabo zaludnionym terenie między pasmami górskimi Chuŏr Phnum Dângrêk i Phnum Kulên w północnej części Kambodży, w prowincji Preăh Vĭhéar, ok. 80 km na północny zachód od kompleksu świątynnego Angor Wat w Siĕm Réab. Wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO stanowisko obejmuje obszar 1 187,61 ha, który otacza strefa buforowa o powierzchni 3 523,77 ha i tzw. strefa satelitarna o powierzchni 4 078,05 ha. Kompleks rozpościera się na długość 4,9 km w osi północ-południe oraz 3,5 km w osi wschód-zachód.



Historia
Kompleks został założony w 921 roku z inicjatywy króla Angkoru Dżajawarmana IV. W latach 921–928 miasto było jedną z dwóch rywalizujących ze sobą stolic Imperium Khmerów (drugą był Angkor), natomiast od 928 do 944 roku Kaôh Kér było jedyną stolicą państwa. Miasto, uważane za miejsce święte, zostało zbudowane w oparciu o hinduistyczne koncepcje wszechświata, a jego budowa trwała 23 lata. Nazywane było Lingapura od lingamów reprezentujących boga Śiwę, a także Chok Gargyar, co w języku starokhmerskim oznaczało „drzewo żelaznego drewna” i odnosiło się do występującej na tym obszarze rośliny Hopea odorata lokalnie zwanej drzewem koki.

Charakterystyka
Stanowisko archeologiczne Kaôh Kér obejmuje 127 elementów, w tym 76 świątyń skupionych wokół prostokątnego zbiornika wodnego o nazwie Rahal, z których największy i najważniejszy jest centralnie położony kompleks świątynny Prasat Thom z siedmiostopniową piramidą schodkową o wysokości 36 m, wzniesioną na planie kwadratu o boku długości 62 m, mieszczącą świątynię Prasat Prang. Rahal otacza sieć wałów i fos, pozostałości innych miejskich budowli i dróg oraz dzieła sztuki, głównie rzeźby oraz ich pozostałości, w świątyniach natomiast zachowały się nieliczne malowidła ścienne.

Koh Ker było wyrazem ambicji politycznych Dżajawarmana IV i cechowało się niekonwencjonalnymi i innowacyjnymi jak na owe czasy rozwiązaniami urbanistycznymi i architektonicznymi (takimi jak wykorzystanie do budowy dużych monolitycznych bloków kamiennych) oraz wysokim kunsztem artystycznym przejawiającym się m.ni. wznoszeniem okazałych rzeźb. Kompleks świątynny Kaôh Kér zapoczątkował styl architektoniczny, zwany od nazwy kambodżańskiego stanowiska archeologicznego stylem Koh Ker.

5 mar 2025

Tradycje buddyjskie theravady cz.2 Kult

Kult religijny w therawadzie
Ludzie Zachodu zafascynowani abstrakcyjnym filozoficznym przesłaniem buddyzmu palijskiego, często są zaskoczeni obecnością i znaczeniem kultu religijnego w tradycyjnych państwach therawady. Z pozoru bowiem, doktryna therawady nie powinna stwarzać w ogóle możliwości kultu religijnego. Budda osiągnął bowiem ostateczną parinibbanę i nie jest dostępny dla wyznawców, podobnie zresztą wygląda sytuacja z w pełni wyzwolonymi, czyli arahantami. Wyznawca jest zdany na własny wysiłek na drodze do przebudzenia, będąc „wyspą sam dla siebie”.

A jednak w therawadzie napotykamy różne formy kultu. Już sam Budda miał przed swoją parinibbaną zachęcać do pielgrzymek do szczególnych miejsc związanych z jego życiem: miejsca narodzin, przebudzenia, pierwszego kazania i wygaśnięcia. Inną formą kultu wspomnianą w tym tekście przez Buddę jest kult stup, czyli budowli (pierwotnie kopców) zawierających szczątki Buddy lub buddyjskich świętych. Wyznawcy okrążają je i kładą przed nimi kwiaty i kadzidła. W ten prosty sposób czczone są również inne przedstawienia Buddy, takie jak wyrzeźbione odciski stóp Buddy, w Azji Południowo-Wschodniej i na Sri Lance. W późniejszych czasach zaczęto zamiast fizycznych szczątków przechowywać w stupach również złote tabliczki z inskrypcjami palijskimi. Pielgrzymka i kult mają inspirować wyznawcę buddyzmu, nie mają natomiast na celu uzyskanie jakichś nadprzyrodzonych korzyści.

Największe znaczenie posiada jednak kult wizerunków Buddy, najczęściej w formie posągów. W najwcześniejszym okresie buddyzmu, nie tworzono w ogóle wizerunków Buddy. Jego symbolem mogły być pusty tron albo odciski stóp. Początki kultu wizerunków Buddy są niejasne, ale źródła wspominają o nich począwszy już od IV w. n.e. Posągi te nie są traktowane jedynie jako symbole i pamiątki Przebudzonego, inspirujące wyznawców do wysiłku religijnego. Choć w ramach therawady nie uważa się w przeciwieństwie do hinduizmu, że posąg jest zamieszkany przez przedstawione przezeń bóstwo, to uznaje się jednak, że w posągach obecna jest moc Buddy. Ta moc przekazywana jest podczas szczególnych rytuałów. Ich najważniejszym momentem występującym we wszystkich krajach Therawady z wyjątkiem Birmy, jest „otwarcie oczu”, reprezentujące przebudzenie Buddy. Na Sri Lance oczy maluje rzemieślnik z określonej kasty, która jest uprawniona do wykonywania tego rytuału. W kontynentalnej części Azji Południowo-Wschodniej usuwa się wosk lub materiał zakrywający oczy.

W rytuałach w Kambodży i Tajlandii wizerunkowi nadaje się moc się poprzez recytację tekstów przez mnichów trzymających się świętej nici, której drugi koniec jest przywiązany do wizerunku Buddy. Nowy wizerunek jest w ten sposób nauczany historii życia i osiągnięć Buddy. Następnie siły Buddy związane z tymi osiągnięciami są zapraszane do wejścia w wizerunek. Kolejny interesujący element nadania mocy posągowi Buddy występuje w ceremoniach konsekracyjnych w Kambodży i Tajlandii. Zachęca się mianowicie starszy posąg, aby przekazał swoją moc nowemu wizerunkowi Rytuały i stosowana terminologia są podobne do tych, które są używane podczas ceremonii wyświęcania mnichów.

Wizerunki Buddy najczęściej znajdują się w świątyniach (vihāra). Dane miejsce jest jednak świątynią, przede wszystkim ze względu na bycie siedzibą mnicha. Sama nazwa vihāra oznacza dosłownie po prostu miejsce zamieszkania, nie posiada konotacji związanych z kultem religijnym. Większość wiosek syngaleskich posiada własną świątynię zamieszkałą przez jednego, a czasem większą ilość mnichów oraz nowicjuszy. Mnich nie jest odpowiedzialny za kondycję duchową mieszkańców wioski; to oni są odpowiedzialni za zapewnienie mu warunków do życia przez co zyskują zasługę.

Mnich therawadyjski prawie nigdy nie pełni roli kapłana. Jedynie w czasie rytuałów pogrzebowych mnisi spełniają rolę podobną indyjskim braminom. Są bowiem zapraszani do uczestnictwa w pogrzebie i karmieni tydzień po śmierci, trzy miesiące później oraz podczas corocznych rytuałów upamiętniających. We wszystkich tych przypadkach zasługa z aktu karmienia mnichów jest rytualnie przekazywana zmarłemu.

Innym zadaniem mnichów jest śpiewna recytacja specjalnie wybranych w tym celu tekstów palijskich. Taka recytacja nazywa się języku paliijskim paritta co oznacza „ochronę”. Każdy może recytować paritty, ale zwykle zaprasza się do tego mnichów i karmi się ich przed i po ceremonii, zwiększając w ten sposób uzyskaną zasługę. Podczas ceremonii paritta najczęściej śpiewa razem przynajmniej dwóch mnichów; często zaangażowanych jest jednak o wiele więcej osób i śpiewają one na zmiany. Teksty pochodzą z ustalonego repertuaru (księgi paritta), który mnisi powinni znać na pamięć.

Jeszcze bardziej zaskakującym elementem religijności therawadyskiej może wydać się kult bóstw. Czyż therawada nie jest bowiem religią ateistyczną? Buddyści wierzą jednak, że istnieją zarówno złe jak i dobre bóstwa, z których niektóre chronią sasanę Buddy. Według oficjalnej doktryny buddyjskiej nie są to oczywiście bóstwa w tradycyjnym znaczeniu tego słowa; są to istoty potężne, ale śmiertelne i zniewolone sansarą. Zwyczajowo zarówno mnisi, jak i ludzie świeccy, po dokonaniu jakiegoś dobrego uczynku przekazują zasługę z niego bóstwom chroniącym dhammę licząc na to, że będą one chronić także ich samych.

Wszystkie kraje therawady posiadają swój panteon bóstw, zarówno pochodzenia lokalnego, jak i zewnętrznego, którym przekazuje się zasługi w zamian za ochronę. Godne uwagi jest to, że oprócz przekazywania zasługi, bóstwom tym składa się też różnego rodzaju ofiary, takie jak kwiaty, owoce, kadzidło, a przede wszystkim pieniądze. Warto tu zauważyć, że świeccy wyznawcy nigdy nie zwracają się do Buddy, aby prosić o światowe korzyści lub jakąkolwiek inną przysługę. Powszechna wśród buddystów therawady jest świadomość tego, że Budda nie jest bogiem i nie jest już dostępny dla swoich wyznawców. W swoich codziennych potrzebach szukają więc pomocy u różnych istot boskich. Kapłan, zwykle świecki lub kobieta, działa jako pośrednik i odprawia rytualną ofiarę (pudżę) dla boga. Zwyczaj ten jest bardzo rozpowszechniony nie tylko wśród świeckich, ale także wśród mnichów. Oprócz pudży dla bogów istnieje wiele obrzędów i rytuałów zapewniających zdrowie, ochronę, dobrobyt, a zwłaszcza zapobiegającym nieszczęściom powodowanym przez złośliwe istoty. Do podobnego typu zachowań można również włączyć wiarę w charyzmatycznych mnichów i nauczycieli. Noszenie amuletów z ich wizerunkami jest dość powszechne w społeczeństwach buddyjskich Azji Południowo-Wschodniej.

Wisuddhimagga Buddhaghosy - klasyczna soteriologia therawady
W suttach Kanonu Palijskiego Budda wielokrotnie stwierdzał, że centralne miejsce w jego nauczaniu zajmuje problem cierpienia. Przesłanie Buddy nie ogranicza się jednak do teoretycznego opisu cierpienia, ma ono bowiem charakter wybitnie praktyczny. Dlatego też najważniejsze miejsce w nauce Buddy zajmuje opisanie drogi prowadzącej do usunięcia cierpienia. Ponieważ przyczyną cierpienia jest ostatecznie niewiedza, drogą do jego ostatecznego usunięcia jest z punktu widzenia buddyzmu rozwój zrozumienia (paññā). Drogą do uzyskania takiego zrozumienia w buddyzmie nie jest jednak spekulacja, ale praktyka medytacyjna. Sutty nie dostarczają jednak wcale jednolitego i spójnego obrazu buddyjskiej praktyki medytacyjnej. Co więcej nie daje się w nich odnaleźć źródeł licznych istotnych elementów współczesnej doktryny medytacji buddyzmu therawady.

Klasyczna doktryna soteriologiczna therawady została najpełniej wyłożona w traktacie Wisuddhimagga autorstwa Buddhaghosy. Wisuddhimagga jest najważniejszym traktatem poświęconym medytacji w ramach tradycji therawady, a także jej najważniejszym pismem postkanonicznym. W Wisuddhimagdze wypracowana została teoria medytacji mogąca śmiało pretendować do miana kompletności w obrębie tradycji therwady, uwzględnia ona bowiem zarówno naukę zawartą w suttach, doktrynę zawartą w traktatach abhidhammy jak i poglądy na medytację obecne w komentarzach. O wyjątkowości Wisduddhimaggi świadczy też to, że w niezwykle udany sposób łączy kwestie teoretyczne z ściśle praktycznymi, wręcz technicznymi. W traktacie obecne są zarówno subtelne analizy filozoficzne dotyczące podstawowych elementów rzeczywistości, jaki i szczegółowe opisy wykonywania przedmiotów medytacji. O ile jednak w popularnych ujęciach buddyzmu za główny i podstawowy schemat drogi do wyzwolenia uchodzi szlachetna ośmioraka ścieżka, Wisuddhimagga nie korzysta z niego. Zamiast tego opiera się na występującym tylko raz w Kanonie Palijskim, w Rathavinita Sutcie56 schemacie siedmiu oczyszczeń (visuddhi). Buddhaghosa przyporządkowuje jednak siedem oczyszczeń do bardziej ogólnego schematu, który występuje w Kanonie Palijskim znacznie częściej. Chodzi tu o schemat dzielący buddyjską drogę do wyzwolenia na rozwój cnoty (sīla), rozwój skupienia (samādhi) definiowany też jako rozwój umysłu (citta) i rozwój zrozumienia (paññā). I tak, na rozwój cnoty składa się oczyszczenie cnoty, na rozwój skupienia składa się oczyszczenie umysłu, a na rozwój zrozumienia składa się pozostałych pięć oczyszczeń.

Rozwój moralności
Osiągniecie moralnej czystości jest absolutnie niezbędne dla postępu w praktyce medytacyjnej. Wisuddhimagga ujmuje rozwój cnoty za pomocą schematu czworakiego oczyszczenia cnoty (catupārisuddhisīla). Pierwszym członem tego schematu jest cnota powściągnięcia za pomocą pātimokkhy (pātimokkhasaṃvarasīla). Ten etap rozwijania cnoty polega na skrupulatnym zachowywaniu reguł patimokkhy. Drugim etapem składającym się na rozwój cnoty jest według Buddhaghosy cnota powściągnięcia władz zmysłowych (indriyasaṃvarasīla). Nie polega ona na utrzymywaniu niewrażliwości zmysłowej, ale na umiejętnej selekcji bodźców na jakie jesteśmy wystawieni. Celem tej praktyki jest zapobieżenie wywoływaniu przez doświadczenie zmysłowe narastania różnego rodzaju skalań. Ostatecznym jej efektem jest osiągnięcie takiego stanu, w którym każdy element doświadczenia będzie przyjmowany z równowagą (upekkhā) i nie będzie wzbudzał gwałtownych emocjonalnych reakcji takich jak pożądanie, czy wstręt. Trzecim etapem składającym się na oczyszczenie cnoty jest cnota oczyszczonego sposobu życia (ājīvapārisuddhisīla). Mnich, który dąży do tego celu, powinien zdobywać swoje podstawowe przybory, a więc szaty, jedzenie i lekarstwa, tylko w zgodzie z zasadami obowiązującymi we wspólnocie mnichów. Ostatnim etapem składającym się na oczyszczenie cnoty, jest cnota w użytkowaniu przyborów (paccayasannissitasīla), będąca niejako kontynuacją poprzedniego etapu.

Praktyki ascetyczne
Omówienie czterech etapów oczyszczenia cnoty kończy pierwszy rozdział Wisuddhimaggi. Istnieją jednak bardziej zaawansowane praktyki pozwalające na dalsze oczyszczenie cnoty. Chodzi tutaj o praktyki ascetyczne (dhutaṅga), których omówieniu poświęcony jest drugi rozdział61. Jak zaznacza Buddhaghosa, medytujący dążący do rozwoju cnoty, powinien podjąć praktyki ascetyczne, aby w jeszcze większym stopniu udoskonalić takie specjalne jakości jak mała ilość pragnień czy zadowolenie. Dhutaṅga odegrały bardzo duże znaczenie w dziejach therawady, od czasów starożytnych aż po współczesne. Stanowiły one na przykład ważny element systemu praktyki uprawianej przez odnowicieli tajskiej tradycji leśnej – Ajahna Sao i Ajahna Mana i są wciąż praktykowane przez tajskich leśnych mnichów. 

Składają się na nie:
1) Praktyka odzianego w łachmany polegająca na tym, że mnich nie uzyskuje swoich szat od świeckich wyznawców, ale musi je sam sobie znaleźć.
2) Praktyka noszącego trzy szaty, polegająca na tym, że mnich ogranicza się tylko do trzech kawałków szat;
3) Praktyka spożywającego jałmużnę, polegająca na tym, że mnich uzyskuje swoje jedzenie tylko jako jałmużnę, nigdy z innych źródeł;
4) Praktyka chodzącego od domu do domu, polegająca na tym, że mnich udający się po jałmużnę nie ogranicza się tylko do mieszkań, co do których wie, że zostanie w nich dobrze przyjęty i otrzyma dobre jedzenie, ale odwiedza po kolei wszystkie domy w wiosce;
5) Praktyka jedzącego w ciągu jednego posiedzenia polega na tym, że mnich spożywa jedzenie tylko raz dziennie;
6) Praktyka jedzącego z miski, polegająca na tym, że mnich ogranicza się do jedzenia tylko takiej ilości pokarmu, jaka zmieści się w jego misce i niczego więcej;
7) Praktyka odmawiającego późniejszego jedzenia. Ta praktyka polega na tym, że mnich po otrzymaniu pokarmu jako jałmużny nie domaga się już dodatkowych porcji jedzenia.;
8) Praktyka mieszkającego w lesie polegająca na tym, że mnich rezygnuje z życia w wiosce i zawsze o świcie musi przebywać w lesie;
9) Praktyka żyjącego u korzeni drzew polegająca na tym, że mnich nie mieszka w zadaszonych pomieszczeniach;
10) Praktyka żyjącego na otwartej przestrzeni polegająca na tym, że mnich nie tylko nie może żyć w wiosce, ale nie może nawet mieszkać pod drzewem;
11) Praktyka żyjącego na cmentarzu.
12) Praktyka używającego wszystkich rodzajów łóżek polegająca na tym, że mnich nie dąży do spania w wygodnych, luksusowych łóżkach, ale zadawala się każdym dostępnym;
13) Praktyka siedzącego, polegająca na tym, że mnich odmawia przyjmowania pozycji leżącej. Wypoczywa i śpi zawsze w pozycji siedzącej, choć oczywiście nie ma żadnych zakazów wstawania i chodzenia.

Rozwój skupienia medytacyjnego – dżhany
Omówienie rozwoju cnoty zajmuje w Wisuddhimagdze stosunkowo niewiele miejsca i to nie jemu zawdzięcza traktat Buddhaghosy swoją sławę. Można powiedzieć, że właściwa teoria medytacji rozpoczyna się od drugiej części Wisuddhimaggi opisującej oczyszczenie umysłu (cittavisuddhi). Oczyszczenie umysłu zachodzi zdaniem Buddhaghosy poprzez rozwój (bhāvana) skupienia (samādhi). Ten rozwój jest w zasadzie utożsamiany z osiąganiem dżhan (jhāna), czyli stanów pochłonięcia medytacyjnego. Dżhany są praktykowane poprzez jednopunktowe skupienie na pojedynczym przedmiocie medytacyjnym (ekārammaṇa). Wisuddhimagga wyróżnia czterdzieści takich przedmiotów medytacyjnych, które mogą stać się obiektem skupienia. Poszczególne obiekty są w różnym stopniu adekwatne dla ludzi o różnym typie usposobienia. Ważne jest zatem, aby zostały dobrane do osobowości danego medytującego. Ta rola przypada nauczycielowi medytacji, określanemu mianem „dobrego przyjaciela”. Wisuddhimagga rozpoznaje sześć głównych typów usposobienia: pożądliwe, nienawistne, skłonne do złudzenia, skłonne do wiary, inteligentne i spekulatywne. Po przedstawieniu teorii usposobienia Buddhaghosa przystępuje do skrótowej ogólnej prezentacji czterdziestu tematów medytacji. Są nimi: dziesięć kasin (kasiṇa), dziesięć rodzajów obrzydliwości, dziesięć rozpamiętywań, cztery brahmawihary (brahmavihāra), cztery stany pozbawione formy, jedno postrzeżenie i jedna definicja. W Wisuddhimagdze zdecydowanie wyróżnione miejsce zajmuje medytacja z użyciem kasin, a Buddhaghosa poświęca jej znacznie więcej miejsca niż pozostałym formom medytacji skupienia. Dla współczesnego czytelnika musi być to z pewnością zaskakujące, jako że ta forma medytacji nie jest praktycznie dzisiaj uprawiana, ani kojarzona w powszechnej opinii z buddyzmem. Kasiny są rekwizytami reprezentującymi najbardziej elementarne jakości, takie jak główne żywioły i barwy. Po wykonaniu odpowiedniego rodzaju kasiny, medytujący powinien usiąść na odpowiednio przygotowanym siedzisku, a kasinę umieścić w takiej odległości i na takiej wysokości, żeby nie następowało zmęczenie oczu. Po tych zabiegach wstępnych rozpoczyna się właściwa medytacja. Polega ona na jednopunktowej koncentracji na jednym przedmiocie, prowadzącej do wyłączenia wszystkiego innego z pola świadomości. Buddhaghosa definiuje koncentrację (samādhi) jako umieszczanie (ādhāna), ustanawianie (ṭhapana) umysłu i czynników mentalnych (cittacetasikānaṃ) właściwie i równo (samaṃ sammā) na pojedynczym przedmiocie (ekārammaṇe). Stopniowo prowadzi to do zablokowania pięciu negatywnych czynników umysłowych, tzw. przeszkód (nīvaraṇā) przez pięć pozytywnych czynników dżhany. Myśl początkowa (vitakka) jest mentalnym czynnikiem odpowiedzialnym za naprowadzanie (ānayana) umysłu na przedmiot, który powinien zostać nią uderzony (vitakkāhataṃ). Jej cechą (lakkhaṇo) jest przykuwanie (abhiniropana) umysłu (cittassa) do swojego przedmiotu medytacji (ārammaṇe). Myśl podtrzymana (vicāra) spełnia funkcję wiązania (anuppabandhanā) umysłu z przedmiotem w bardziej ciągły sposób (ānumajjana). Kluczową cechą dżhany jest medytacja nad swoim przedmiotem (ārammaṇūpanijjhāna). W opisie procesu medytacji, daje się zauważyć typowe dla therawady upodobanie do bardzo drobiazgowej analizy stanów psychologicznych przy ujęciu kategorii abhidhammy.

Początkowy przedmiot skupienia jest kontemplowany za pomocą zmysłów i ma często charakter fizycznego artefaktu (bądź cielesnego doznania w przypadku szeregu innych form medytacji). Wraz z postępem medytacji jest on zastąpiony z czasem przez jego wierne mentalne wyobrażenie (uggahanimitta), na którym należy się koncentrować (samannāharitabbaṃ). Ono samo z kolei może stopniowo ulec przemianie do tzw. znaku przeciwnego (paṭibhāganimitta), który nie ma już charakteru zmysłowego, ale należy do sfery subtelnej formy (rūpavacara). Jego pojawianie się oznacza osiągnięcie tzw. skupienia dostępu (upacārasamādhi), czyli przejściowego stanu poprzedzającego osiągnięcie dżhany. Ten znak może następnie zostać rozciągnięty wewnątrz umysłu.

Wraz z postępem medytacji, pozytywne czynniki umysłowe stają się silniejsze i następuje przejście ze stanu skupienia dostępu do stanu pochłonięcia, czyli pierwszej dżhany. Pierwsza dżhana posiada pięć czynników: myśl początkową, myśl podtrzymaną, przyjemność, zachwyt i jednopunktowość. Buddhaghosa wyjaśnia, że osiąganie kolejnych, coraz wyższych dżhan wiąże się z przezwyciężaniem obecnych w niższych dżhanach czynników, które nie występują w dżhanach wyższych. I tak, przejście do drugiej dżhany polega na przezwyciężeniu myśli początkowej i myśli podtrzymanej. Przy przejściu do trzeciej dżhany zachwyt zostaje przezwyciężony, a jego miejsce zajmuje równowaga (upekkhā). Czwarta dżhana porzuca jeden czynnik, czyli przyjemność, a posiada dwa czynniki, czyli równowagę a także jednopunktowość.

Przy użyciu kasin i uważności oddychania medytujący może osiągnąć cztery dżhany sfery subtelnej formy (rūpa), a następnie cztery stany pozbawione formy (aruppa). Inne przedmioty medytacji pozwalają na osiągnięcie niższych stanów skupienia, a niektóre z nich, jak np. rozpamiętywanie Buddy mogą prowadzić tylko do skupienia dostępu.

Ograniczenia skupienia i konieczność rozwoju zrozumienia
Mimo licznych korzyści, jakie wiążą się z rozwojem skupienia, jest on sam w sobie niewystarczający do osiągnięcia głównego celu świętego życia, a więc ostatecznego wyzwolenia. Podczas pochłonięcia skalania umysłu zostają tylko przejściowo stłumione, a nie usunięte na trwałe i po zakończeniu medytacji na nowo atakują umysł. Niezwykłe przyjemności związane ze stanami pochłonięcia mogą stać się źródłem groźnego uzależnienia praktykującego. Z buddyjskiego punktu widzenia niezbyt korzystne jest również odrodzenie się jako istota niebiańska, bowiem w ten sposób zmarnowana zostaje wyjątkowa szansa na trwałe usunięcie cierpienia, jaka związana jest z egzystencją ludzką. Egzystencja w niebiosach nie trwa zresztą wiecznie, bowiem po wyczerpaniu się zasługi następuje odrodzenie się w jednej z niższych sfer bytowania, często nawet w jednym z piekieł. Osiągnięte w wyniku rozwoju skupienia cudowne moce (iddhi) stają się często źródłem pychy i różnego rodzaju nadużyć.

Z tych wszystkich powodów, w buddyzmie rozwój skupienia nie jest traktowany jako cel sam w sobie, ale środek pomocniczy w osiągnięciu ostatecznego wyzwolenia. Bezpośrednią rolę w wyzwoleniu odgrywa bowiem nie skupienie, ale zrozumienie (paññā), które jest w stanie usunąć niewiedzę będącą przyczyną stawania się, a w konsekwencji cierpienia. To właśnie rozwój zrozumienia ma być tym, co odróżnia buddyzm od innych systemów soteriologicznych, którym buddyści nie odmawiają zresztą żadnych osiągnięć związanych z rozwojem skupienia. W Wisuddhimagdze rozwój zrozumienia stanowi kulminację drogi do wyzwolenia, a jego opisowi poświęcona jest trzecia, ostatnia część traktatu.

Abhidhamma - teoretyczne podstawy therawady
Aby opisać relację, jaka zachodzi pomiędzy rozwojem zrozumienia, a innymi elementami składającymi się na buddyjską ścieżkę wyzwolenia, Buddhaghosa ucieka się do ciekawego porównania. Porównuje on zrozumienie do drzewa, którego glebą jest teoretyczne opanowanie podstawowych doktryn buddyjskich wyjaśniających naturę zjawisk, a korzeniami są dwa pierwsze oczyszczenia, a więc oczyszczenie cnoty i oczyszczenie umysłu. Pozostałe pięć oczyszczeń stanowi pień zrozumienia.

Buddhaghosa przywiązuje wielką wagę do konieczności opanowania teoretycznych podstaw zrozumienia, które stanowią jego glebę. Duża część Wisuddhimaggi poświęcona jest omówieniu podstawowych teorii wyjaśniających naturę zjawisk, takich jak teoria pięciu khandh, teoria sześciu baz zmysłów i doktryna zależnego powstawania. Buddhaghosa nie ogranicza się do ujęcia obecnego w suttach, ale korzysta w pełni z rozwiązań wypracowanych w pismach Abhidhammy. Podstawowe znaczenie ma zwłaszcza klasyfikacja podstawowych, nieredukowalnych elementów rzeczywistości, czyli dhamm. W pełni rozwinięta doktryna therawady wyróżnia w sumie osiemdziesiąt dwa rodzaje dhamm, podzielonych na cztery grupy. Pierwszą z nich jest grupa dhamm materialnych (rūpa), na które składają się cztery podstawowe żywioły i dwadzieścia cztery dalsze rodzaje dhamm materialnych wywodzących się z nich. Odrębną dhammę stanowi umysł (citta) któremu zawsze towarzyszą dhammy z grupy mentalnych czynników towarzyszących (cetasika). Jest to porównane do króla, któremu towarzyszy zawsze zastęp dworzan. Występuje w sumie pięćdziesiąt dwa rodzaje dhamm z grupy czetasika, a składa się na nie siedem dhamm występujących w każdym stanie umysłu, sześć dhamm występujących opcjonalnie (ale zawsze w tej samej konfiguracji), dwadzieścia pięć dhamm korzystnych i czternaście dhamm niekorzystnych. Ostatnią z osiemdziesięciu dwóch dhamm jest jedyna w swoim rodzaju dhamma nieuwarunkowana, czyli nibbana (nibbāna). Choć istnieje tylko jedna dhamma umysłu, to z powodu jej rozmaitych konfiguracji z dhammami z grupy czetasika, Abdhidhamma wyróżnia aż osiemdziesiąt dziewięć rodzajów umysłu. W zależności od tego, co jest przedmiotem umysłu, można wprowadzić dalszy podział, bowiem osiemdziesiąt jeden rodzajów umysłu posiada przedmiot należący do świata złożonego z pięciu khandh, a osiem rodzajów umysłu posiada za przedmiot przekraczającą świat nibbaanę. Stąd pierwsza grupa określona jest mianem światowych rodzajów umysłu, a druga mianem ponadświatowych rodzajów umysłu.

Jedną z największych innowacji jaką wprowadza Wisuddhimagga w stosunku do sutt, jest przedstawienie bardzo dokładnej analizy procesu doświadczenia (cittavīthi) przy użyciu kategorii wypracowanych przez pisma abhidhammy. Abhidhamma ujmuje potoczne doświadczenie jako serię chwilowych stanów umysłu określanych mianem citta lub citt’uppada. Nietrwałość ujmowana jako momentalność jest więc cechą najbardziej podstawowych elementów rzeczywistości. Każda czitta trwa tylko przez krótki ułamek sekundy, ale wciąż może być podzielona na trzy etapy: etap powstawania (uppāda), etap trwania (thīti) i etap ginięcia (bhaṅga). Te chwilowe stany umysłu następują po sobie z taką wielką częstotliwością, że zwykła osoba nie jest w stanie ich w żaden sposób uchwycić. Potoczne doświadczenie jest po prostu sumą wielkiej ilość chwilowych stanów umysłu, nie dających się rozróżnić. Zgodnie z filozofią Abhidhammy, chwilowe stany umysłu nie występują w izolacji, ale są częścią całych serii. Istnieją dwa rodzaje takich serii. Jedną z nich jest pasywny strumień umysłowy który funkcjonuje jako podłoże dla aktywnych procesów umysłowych. Znany jest on jako bhawanga (bhavaṅga) – kontinuum życiowe. Drugim typem serii jest proces aktywnych stanów umysłu, powiązany z postrzeżeniami, myślami, aktami wolicjonalnymi. Ten proces znany jest jako cittavīthi. Bhawanga narasta w łonie matki już w chwili poczęcia. Jej korzeniem jest niewiedza (avijjā), jest podtrzymywana przez pragnienie aby istnieć (bhavataṇha), a o jej indywidualnej formie i charakterze decyduje przeszła kamma. Podczas życia jednostki, kontinuum życiowe funkcjonuje wtedy, kiedy umysł nie jest zaangażowany w procesy aktywnego myślenia. Bhawannga funkcjonuje zwłaszcza w stanach głębokiego snu, ale staje się aktywna również podczas bardzo licznych, choć krótkich chwil, które nadarzają się podczas przerw między aktywnymi procesami umysłowymi. Kiedy umysł wchodzi w kontakt z danymi zmysłowymi lub ideami, pasywny strumień kontinuum życiowego zostaje przerwany. Umysł znajdujący się w stanie kontinuum życiowego jest poddany stymulacji która niejako budzi go z tego stanu. Najpierw następuje po prostu moment zwykłego funkcjonowania kontinuum życiowego (atītabhavaṅga), drugim momentem jest jego wibracja (bhavaṅga calana), a trzecim jego odcięcie i zatrzymanie (bhavaṅga upaccheda), bo aktywny umysł ma się właśnie pojawić. Pierwszym momentem aktywnego umysłu jest jego odnoszenie się (āvajjana) do przedmiotu poznania, który właśnie pojawił się w „bramie umysłu” (manodvāra). Ta świadomość nie poznaje jeszcze przedmiotu, a jedynie zwraca się do niego, umożliwiając tym samym powstanie odpowiedniej świadomości zmysłowej w krótkim odstępie czasu. Po pojawieniu się odpowiedniej świadomości zmysłowej (np. wzrokowej), pojawiają się kolejno świadomość odbierająca, badająca i określająca. Potem następuje szereg momentów określanych mianem pulsacji (javana), kiedy świadomość kontempluje swój przedmiot. Następnie następują dwa momenty rejestracji przedmiotu i świadomość znowu zapada się w stan kontinuum życiowego.

Wgląd: praktyczny rozwój zrozumienia
Pierwszym etapem praktycznego rozwoju zrozumienia jest oczyszczenie poglądu (diṭṭhi-visuddhi), które Buddhaghosa definiuje jako prawidłowe postrzeganie tego, co mentalne i materialne (nāmarūpa), czyli jednostki ludzkiej. Chodzi tutaj o usunięcie niewłaściwych poglądów dotyczących istnienia substancjalnej jaźni, stanowiących przyczynę lgnięcia, a co za tym idzie cierpienia. Analiza czynników składających się na jednostkę ludzką, ujawnia jednak, że żadna trwała jaźń nie istnieje. Tym co istnieje naprawdę jest po prostu grupa materialnych i mentalnych czynników, które ciągle powstają i giną. Poglądy therawady w tej kwestii można określić mianem redukcjonizmu.

Już na samym początku rozdziału wprowadza Buddhaghosa niezwykle istotne dla tradycji therawady rozróżnienie pomiędzy dwoma alternatywnymi sposobami rozwoju zrozumienia. Chodzi tutaj o wehikuł wyciszenia (samathayāna) i wehikuł wglądu (vipassanayāna). Medytujący którego wehikułem jest wyciszenie to samathayānika, a ten którego wehikułem jest wgląd jest określany jako vipassanayānika. Ten ostatni określany jest też jako sukkhavipassaka – praktykujący suchy wgląd. Różnica pomiędzy oboma wehikułami polega na tym, że samathayānika czyni przedmiotem swojego wglądu wcześniej osiągnięty stan dżhany, a vipassanayānika nie łączy wglądu z dżhaną.

Praktykujący musi następnie rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyn i warunków zaistnienia „kompleksu mentalno-materialnego” (nāmarūpa) jakim jest jednostka ludzka. Istotna jest w tym kontekście kontemplacja zależnego powstawania. Buddyzm therawada głosi koncepcje uniwersalnej przyczynowości zgodnie z którą wszystkie zjawiska powstają w zależności od innych zjawisk (żadne nie jest samoistne). Żadna pojedyncza przyczyna nie może sama wywołać skutku. Dana przyczyna nie wywołuje również tylko jednego skutku. Therawadini wykluczają też istnienie jakiegokolwiek Boga stworzyciela.

Dlatego też, zbiór przyczyn warunkuje cały zbiór skutków. W ten sposób medytujący dochodzi do zrozumienia, że nāmarūpa, czyli to, co konwecjonalnie nazywamy jednostką ludzką, jest wynikiem oddziaływania rozmaitych warunków i przyczyn. W ten sposób zachodzi oczyszczenie poprzez przezwyciężenie wątpliwości (kaṅkhāvitaranavisuddhi). Zanim dokona się kolejne oczyszczenie, medytujący musi podjąć praktykę określaną mianem pojmowania grupami (kalāpasammasana). Polega ona na grupowaniu wszelkich zjawisk przy użyciu różnych kategorii, a następnie przypisywaniu im trzech znamion (lakkhaṇa): nietrwałości (anicca), nacechowania cierpieniem (dukkha), i bezjaźniowości (anattā).

Na tym kończy się analityczny, dyskursywny etap wglądu, a rozpoczyna faza dynamicznej praktyki, kiedy medytujący będzie kontemplował zmieniające się elementy konstytuujące własne jestestwo. Od tego momentu medytujący rozpoczyna praktykę określoną mianem kontemplacji powstawania i ustawania (udayabayānupassanā). Polega ona na śledzeniu ciągłych zmian, którym ulega pięć khandh, a mianowicie ich pojawiania się i znikania. Wraz z pierwszymi postępami w tej praktyce, medytujący osiąga stopień zaawansowania określony mianem delikatnego wglądu (taruṇavipassanā). Jest to kluczowy moment praktyki, bowiem spotyka go wtedy szereg nieoczekiwanych doświadczeń określonych wspólnym mianem „dziesięciu niedoskonałości wglądu” (dasa vipassanupakkilesā). Należą do nich: iluminacja, wiedza, zachwyt, spokój, radość, siła postanowienia, wysiłek, uważność, równowaga i przywiązanie. Niebezpieczeństwo polega na tym, że praktykujący może w tym momencie uznać, ze osiągnął już ostateczny cel praktyki, czyli nibbanę. W efekcie pojawia się przywiązanie do tych zjawisk i praktyka może zostać zahamowana. Właściwą drogą postępowania wobec dziesięciu niedoskonałości wglądu jest uczynienie ich samych przedmiotami wglądu. W ten sposób następuje oczyszczenie poprzez wiedzę i wizję tego co jest ścieżką, a co nią nie jest (maggāmaggañāṇadassanavisuddhi).

Medytujący musi teraz wznowić przerwaną wcześniej z powodu wystąpienia niedoskonałości wglądu kontemplację powstawania i ustawania. Wraz z postępem wglądu, medytujący zaczyna dostrzegać trzy odrębne fazy stawania się każdego z uwarunkowanych zjawisk (saṅkhārā): pojawiania się (uppāda), obecności (thīti) i rozpadu (bhaṅga). W efekcie, medytujący osiąga na tym etapie praktyki cały szereg kluczowych wglądów w naturę uwarunkowanych zjawisk. Jawią się mu one w swojej nagiej i niezafałszowanej postaci jako rozkładające się, przerażające i niebezpieczne. Rezultatem jest odczarowanie złudnego powabu jaki ma rzeczywistość dla innych ludzi, osiągnięcie beznamiętności (nibbidā), pragnienie wyzwolenia się na dobre od rzeczywistości fenomenalnej i ostatecznie uzyskanie równowagi wobec tego co uwarunkowane. W ten sposób dokonuje się oczyszczenie poprzez wiedzę i wizję drogi (paṭipadāñāṇadassanavisuddhi)86 które można pokrótce zdefiniować jako pełny wgląd w naturę rzeczywistości zjawiskowej.

Na tym etapie następuje kluczowy moment. Ponieważ natura zjawisk została w pełni ujrzana, następuje rozczarowanie nimi i zniechęcenie do nich. Umysł odwraca się od tego, co uwarunkowane i przez jeden moment czyni swoim przedmiotem to, co nieuwarunkowane, czyli nibbanę. Zdaje się to sugerować, że nibbana jest czymś co jest stale dla nas bezpośrednio dostępne, ale ze względu na zaaferowanie rzeczywistością uwarunkowaną nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ten moment świadomości ma kluczowe znaczenie i jest określany w Wisuddhimagdze jako wiedza o zmianie rodowodu (gotrabhū-ñāṇa). Chodzi o to, że od tego momentu praktykujący przestaje należeć do grupy zwykłych, światowych osób, ale staje się jedną z tzw. szlachetnych osób. Czynnikami niewolącym jednostkę w sansarze jest według terminologii therawadyjskiej tzw. dziesięć więzów (saṃyojana). Opisany powyżej pierwszy moment kontemplacji nibbany, nie jest jeszcze w stanie zniszczyć więzów. Tą rolę spełnia następujący po nim bezpośrednio moment tzw. umysłu ścieżki (maggacitta) który także bierze za swój obiekt nibbanę i jest w stanie przeniknąć cztery szlachetne prawdy. Po umyśle ścieżki pojawia się umysł owocu (phalacitta). O ile umysł ścieżki ma za zadanie zniszczenie więzów, to umysł owocu jedynie rozkoszuje się spokojem, jaki wynika z usunięcia więzów. Umysł owocu również bierze nibbanę za swój przedmiot. Zarówno umysł ścieżki, jak i umysł owocu trwają bardzo krótko. Umysł ścieżki trwa tylko jeden moment, umysł owocu to dwa albo trzy momenty (w zależności od uzdolnień medytującego – im są one większe, tym krócej trwa umysł owocu). Tym, co jest szczególnie istotne, jest fakt, że ponadświatowe ścieżki i owoce to stany świadomości dżhanicznej. Są one stanami dżhany, ponieważ posiadają wszystkie czynniki dżhany, ale wyniesione z poziomu światowego (lokiya) do ponadświatowego (lokuttara). Są to więc tzw. dżhany ponadświatowe. Więzy nie są usuwane jednorazowo w całości, ale podczas czterech etapów. W każdym z tych etapów umysł ścieżki musi brać za swój przedmiot nibbanę i przenikać cztery szlachętne prawdy. Odpowiada to czterem stadiom wyzwolenia: wkraczającemu w strumień, powracającemu raz, niepowracającemu i arahantowi. Wkraczający w nurt usuwa poglądy o jaźni, niepewność, lgnięcie do zasad i praktyk, a więc trzy pierwsze niższe więzy. Powracający raz dodatkowo osłabia pożądanie, awersję i złudzenie. Nie-powracający niszczy całkowicie pięć niższych więzów, a arahant niszczy wszystkie dziesięć więzów. Wraz z osiągnięciem stanu arhanta zrealizowany zostaje ostateczny cel świętego życia. Od Buddy odróżnia arahanta jedynie fakt, że nie odkrył on sam drogi do przebudzenia, jego nibbana nie różni się niczym od nibbany Buddy. Zarówno Budda jak i arahantowie ulegają całkowitemu wyzwoleniu z sansary i nigdy nie będą już się wcielać.

Osoby które osiągnęły chociaż raz umysł ścieżki, mają dostęp do szczególnego stanu medytacyjnego podczas którego mogą kontemplować nibbanę przez dowolny okres czasu. Ten stan określany jest mianem osiągnięcia owocu (phala samāpatti) i też jest rodzajem ponadświatowej dżhany. Trudniejsze do uzyskania jest osiągnięcie ustania (nirodha samāpatti), znane również jako ustanie postrzegania i odczuwania (saññāvedayitanirodha). Według Wisuddhimaggi w tym stanie ustają jednak nie tylko odczuwanie i postrzeganie, ale cała aktywność mentalna. Stan ten dostępny jest tylko nie-powracającym i arahantom, którzy osiągnęli zarówno cztery dżhany jak i cztery osiągnięcia (samāpatti). Pełny rozwój wglądu i wyciszenia jest więc warunkiem koniecznym osiągnięcia ustania. W celu osiągnięcia tego stanu, medytujący musi osiągać kolejne dżhany, a po opuszczeniu ich, poddać kontemplacji ich czynniki, w celu ujęcia ich jako nietrwałych, przepełnionych cierpieniem i pozbawionych jaźni. Osiągnięcie ustania potrwa tyle czasu, ile zostało to wcześniej zaplanowane przez medytującego. Medytujący staje się na tym etapie podobny do martwego ciała. Tym, co go od niego odróżnia, jest według słów gospodarza Czitty zawartych w Dutiyakāmabhū Sutcie to, że ciało wciąż jest ciepłe i władze zmysłowe zachowują zdolność do funkcjonowania, choć są przejściowo nieaktywne. Nirodha samāpatti stanowi najwyższe możliwe osiągnięcie medytacyjne, a Buddhaghosa nie zawahał się nawet określić go mianem formy nibbany, bowiem przypomina ono ostateczną formę nibbany następującą po śmierci arahanta, a mianowicie nibbanę bez pozostałości lgnięcia. Opis osiągnięcia nirodha samāpatti kończy część Wisuddhimaggi poświęconą rozwojowi zrozumienia, a więc jednocześnie cały traktat.

Wspołczesne ruchy medytacyjne w ramach therawady
Klasyczna therawada była bardzo konserwatywną i zachowawczą doktryną. Po ustaleniu się ortodoksyjnego przekazu, niewiele było w historii therawady innowacji czy twórczego fermentu. Nie znajdziemy w zamierzchłych dziejach therawady wielu wybitnych mistrzów medytacyjnych ani różnych podejść do praktyki jak ma to miejsce choćby w przypadku chińskiego buddyzmu chan z epok Tang i Song. Co więcej, przez dużą część swojej historii therawada była w stanie stagnacji, znajdując się nieraz na krawędzi upadku. Ale taki stan rzeczy był zgodny z oczekiwaniami therawadinów, których historiozofia zakładała, że ludzie żyją obecnie w okresie coraz bardziej pogłębiającej się degeneracji, która skończy się całkowitym zanikiem dhammy. Nie powinno zatem w takim układzie dziwić, że przez znaczną część swojej historii therawadini nie skupiali się na medytacji, wierząc głęboko że degeneracja zdolności ludzkich uniemożliwia realny postęp w tej dziedzinie.

Biorąc to wszystko pod uwagę, tym bardziej musi wydać się zaskakujące, że współczesną therawadę cechuje niezwykła wprost różnorodność, innowacyjność i wielość intrepretacji dhammy oraz różnego rodzaju praktyk medytacyjnych. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że therawada jest obecnie bardziej żywotna niż kiedykolwiek wcześniej, a prawdopodobnie bardziej nawet niż jakakolwiek inna współczesna odmiana buddyzmu. Jak doszło do tak wielkiego renesansu i rozkwitu w ramach współczesnej therawady?

Tradycje medytacyjne przed dwudziestym stuleciem
Źródła są zasadniczo zgodne: kiedy cofniemy się do początków dziewiętnastego wieku, znajdziemy lokalne odmiany therawady na Sri Lance i w krajach Południowo Wschodniej Azji pogrążone w głębokim kryzysie i stagnacji. Praktyki medytacyjne albo zanikły, albo przybrały formy niewiele mające wspólnego z technikami opisanymi na kartach Kanonu Palijskiego albo Wisuddhimaggi. Znaleziony w 1893 na Sri Lance tekst poświęcony medytacji i zatytułowany roboczo przez Rhysa Davidsa jako „Podręcznik Jogawaczary” przedstawia praktyki medytacyjne zawierające silne elementy tantryczne. Zakłada on zrytualizowane wizualizowanie w różnych punktach ciała wyobrażeń o charakterze symbolicznym. Choć tekst posługuje się pojęciami obecnymi w Wisuddhimagdze, używa ich w głęboko zmienionym znaczeniu, często niewiele mającym wspólnego z oryginalnym.

Dominującą forma medytacji w XVIII wieku w Kambodży, Laosie, Sri Lance i Tajlandii była tzw. borān yogāvacara kammaṭṭhāna. Najprostsze praktyki boran kammatthany przypominają medytację przy użyciu kasin znaną z Wisuddhimaggi. Bardziej złożone metody wykorzystują elementy znane z Wisuddhimaggi, ale łączą je z elementami medycyny, matematyki, alchemii i językoznawstwa. Tradycyjne elementy therawadyjskiej doktryny medytacyjnej są wizualizowane jako sfery światła w różnych centrach energetycznych począwszy od nozdrzy po przeponę. Praktyki medytacyjne posiadają istotną płaszczyznę symboliczną odwołującą się do narodzenia się na nowo. Istotne znaczenie ma inicjacja i ezoteryczna relacja między mistrzem i uczniem, oraz tajemny język symboliczny. Mamy więc w przypadku boran kammatthany do czynienia z reinterpretacją tradycyjnych form praktyki therawady w duchu tantrycznym.

W Birmie rozwinęła się tradycja weikza, dążąca do przedłużenia życia i uzyskania korzyści o charakterze „światowym”. Wzmianki na temat tej tradycji w zasadzie nie pojawiają się przed XIX wiekiem. Termin weikza wywodzi się od palijskiego terminu vijjā („wiedza”) i posiada konotacje związane z wiedzy wyzwalającą, a przede wszystkim wiedzą magiczną. Uzasadnieniem dążenia do przedłużenia życia i cudownych mocy, jest przekonanie o możliwości uzyskania wyzwolenia poprzez osobiste słuchanie nauczania Buddy. Ponieważ według tradycyjnych wierzeń szczątki historycznego Buddy połączą się za jakiś czas, aby wygłosić ostatnie kazanie, warto przedłużyć własne życie aby doczekać tego momentu. Podobnie jak boran kammatthana, ważnym aspektem weikzy jest manipulacja posiadającymi ezoteryczne znaczenie liczbami i literami oraz intonowanie tajemnych mantr. Adepci weikzy mieli rzekomo być obdarzeni cudownymi mocami takimi jak telepatia czy zdolność podróżowania do odległych miejsc. Nacisk na przedłużanie życia i osiąganie cudownych mocy upodabnia praktyki weikza w pewnym stopniu do taoizmu alchemicznego.

Birmańska tradycja wipassany
Najbardziej wpływową współcześnie tradycją medytacyjną w ramach therawady jest wipassana. Do najważniejszych działających w dwudziestym wieku mistrzów reprezentujących tradycję wipassany możemy zaliczyć m. in. Mahasiego Sayadawa (1904–1982), U Ba Khina (1899–1971), S. N. Goenkę (1924–2013), i Sayadawa U Panditę (1921–2016). Przedstawiciele tej tradycji uznają wgląd (vipassanā) za esencjalną praktykę therawady, w przeciwieństwie do wyciszenia (samatha), która traktowana jest jako opcjonalny i ostatecznie zbyteczny element medytacji buddyjskiej. Rzadko można znaleźć w naukach przedstawicieli tej tradycji instrukcje osiągania dżhan. Tradycja wipassany kładzie przede wszystkich nacisk na cztery ustanowienia uważności (satipaṭṭhāna), a w szczególności na pierwsze z nich, czyli kontemplację ciała (kāyānupassana). Duże znaczenie ma świadomość oddychania (ānāpānasati) oraz świadomość chodzenia.

Wgląd jest najczęściej rozumiany jako dynamiczna praktyka pełnej uważności wobec pojawiających się doznań, przede wszystkim cielesnych. Większość nauczycieli wipassany zaleca, aby uważność miała charakter nagi i niezapośredniczony pojęciowo. Należy po prostu w pasywny sposób odnotowywać zmieniające się doświadczenia bez ich osądzania czy interpretowania. Pod tym względem różni się istotnie od większości klasycznych buddyjskich ujęć wglądu, które zakładały aktywną analizę treści doświadczenia przy wykorzystaniu tradycyjnych kategorii pojęciowych. Na w istocie innowacyjny i oderwany od klasycznej doktryny therawady charakter współczesnej wipassany zwracało uwagę szereg badaczy, m.in. Robert Sharf.

Za najważniejszego i najbardziej wpływowego przedstawiciela wipassany w dwudziestym stuleciu należałoby prawdopodobnie uznać Mahasiego Sayadawa, któremu przyszło nawet odegrać niezwykle prestiżową rolę „pytającego” podczas Szóstego Buddyjskiego Soboru (Chaṭṭha Saṅgāyana) therawady w Yangon na terenie Birmy w 1956 roku. Metoda Mahasiego kładła nacisk na mentalne odnotowywanie dynamicznie zmieniających się doznań. Jego innowacją było nauczanie świadomości oddychania jako śledzenia wznoszenia i opadania przepony, bowiem tradycyjna metoda opisana w Wisuddhimagdze zakładała śledzenie oddechu na poziomie nozdrzy. Kluczowe jest, aby odnotowywać doznania i aktywności w sposób bezosobowy, np. jako: „zginanie”, „prostowanie” a nie jako: „ja zginam” czy „ja prostuję”. Jeśli chodzi o postęp i kolejne etapy wglądu, Mahasi trzymał się w zasadzie porządku przedstawionego w Wisuddhimagdze. Podobnie jak wielu innych współczesnych mistrzów therawady, Mahasi posługiwał się pojęciem skupienia chwilowego (khanika samādhi), które rozwija się w trakcie dynamicznego odnotowywania zmieniających się doznań. Tym samym, niepotrzebne okazuje się osiąganie głębokich stanów pochłonięć dżhanicznych, które związane są z szeregiem niebezpieczeństw.

Być może najważniejszym z uczniów i kontynuatorów dzieła Mahasiego Sayadawa był zmarły niedawno autor książki In This Very Life: The Liberation Teachings of the Buddha, U Pandita Sayadaw, który odegrał istotną rolę w przeniesieniu nauczania wipassany na teren USA. Interesującym elementem nauczania U Pandity była koncepcja wipassana dżhany. W przeciwieństwie do klasycznej dżhany, wipassana dżhana pozwala umysłowi przemieszczać się w wolny sposób od przedmiotu do przedmiotu, pozostając skupionym na cechach nietrwałości, cierpienia i bezjaźniowości, a także obejmuje stan umysłu w którym może pozostać on skupiony na rozkoszy nibbany. Bezpośrednim nauczycielem Mahasiego Sayadawa był natomiast Mingun Jetawun Sayadaw (1868–1955), znany też jako U Nārada.

Według artykułu Jake’a H. Davisa „From Burma to Barre”, Mingun Jetawun Sayadaw zainteresował się praktyką medytacyjną po długich, teoretycznych studiach nad pismami buddyjskimi. Wszystko wskazuje jednak na to, że medytacyjne nauki nie były w dziewiętnastym stuleciu w Birmie dostępne tak łatwo jak obecnie. U Nārada musiał zatem udać się aż na odludne wzgórza Sagaing, gdzie odnalazł w końcu przewodnika duchowego w osobie Aletawya Sayadawa. U Narada dopytywał się tego żyjącego w odosobnieniu mnicha o metodę osiągnięcia celu, który wcześniej badał tak intensywnie na poziomie teoretycznym. W odpowiedzi usłyszał tylko: „Czemu poszukujesz poza sferą zmysłów?”. Sam Aletawya Sayadaw był uczniem The-lona Sayadawa, mistrza o którego życiu i nauczaniu wiemy niestety bardzo niewiele.

Linia nauczania Mahasiego Sayadawa nie jest jedyną w ramach dość zróżnicowanej wewnętrznie birmańskiej tradycji wipassany. Istnieje również inna, bardzo wpływowa linia nauczania której protoplastą był żyjący w latach 1846 – 1923 mnich Ledi Sayadaw. Jego bardzo bogate jak na tamte czasy wykształcenie obejmowało znajomość scholastycznej filozofii abhidhammy, gramatyki palijskiej oraz sanskryckich Wed. Ledi miał rozpocząć praktykę wipassany w odniesieniu do oddychania i doznań, kiedy w wieku trzydziestu sześciu lat przybył do miejscowości Monywa. Ledi napisał wiele podręczników dotyczących zarówno praktyki wglądu jak i teoretycznych podstaw therawady.

Wszystko wskazuje na to, że Ledi Sayadaw i wspomniany powyżej The-lon Sayadaw nie mieli nauczycieli medytacji i byli faktycznymi inicjatorami tradycji wipassany. Jake H. Davis trafnie podsumowuje istotę problemu:

Najwyraźniej, wielu żyjących w dziewiętnastym wieku mnichów uległo inspiracji technikami medytacji pochodzącymi z różnych utworów palijskich i zebranymi w jednym wpływowym tekście – Wisuddhimagdze Buddhaghosy. Praktykujący scholastycy tacy jak The-lon Sayadaw i Ledi Sayadaw mieli zastosować te zawarte w tekstach wskazówki do swojej praktyki uważności bez żadnych osobistych nauczycieli medytacji. Godnym uwagi jest to, że ci współcześni praktykujący scholastycy byli w stanie wyłącznie dzięki wskazówkom zawartym w tekstach zapoczątkować linie nauczania które doprowadziły wiele tysięcy dwudziestowiecznych praktykujących do osiągnięcia – przynajmniej według ich własnych doniesień – istotnych poziomów wyzwolenia od cierpienia.

Najważniejszym uczniem Lediego był świecki Birmańczyk – Saya Thetgi (1873-1945). Chociaż Thetgi był niewykształcony, Ledi uznał go za kontynuatora swojej linii i wyniósł ponad będących mnichami uczniów. Najbardziej znanym uczniem Thetgiego był wysoko postawiony urzędnik birmańskiego rządu U Ba Khin (1899 –1971). U Ba Khin nauczał wersji wipassany106 polegającej na dynamicznym omiataniu uważnością ciała, aby uświadomić sobie nietrwałość wszelkich doznań dotykowych. Ostatecznie następuje spontaniczne spoczęcie uwagi w sercu i doświadczanie wszystkich doznań jako „wibracji”. W efekcie zachodzi coś, co U Ba Khin określał mianem aktywacji „elementu nibbany”, mocy która wypala wszelkie nieczystości i toksyny. Może temu towarzyszyć uczucie palenia, które jednak nie powinno utrzymywać się długo. Najsławniejszym uczniem U Ba Khina był S.N. Goenka (1924-2013), urodzony w Birmie biznesmen pochodzenia indyjskiego. Istotną innowacją Goenki było prezentowanie wipassany w dużej mierze w oderwaniu od jej kontekstu religjnego, jako opartego na doświadzczeniu i wolnego od dogmatów dociekania, spełniającego rygory naukowości. Goenka uważał, że wipassanę mogą praktykować ludzie wszystkich wyznań, jak również ci pozbawieni wyznania. Prowadzenie aktywnego, świeckiego życia również nie jest przeszkodą dla praktyki. Goenka założył też Vipassana Research Institute, którego celem jest propagowanie nauk wipassany oraz udostępnianie tekstu kanonu palijskeigo w wersji Chattha Sangayana Tipitaka.

Otwarcie się na ludzi świeckich i stopniowe odrywanie się wipassany od swoich therawadyjskiego kontekstu religijnego były niewątpliwie czynnikami które przyczyniły się do jej wielkiego międzynarodowego sukcesu. Tradycja wipassany bezpośrednio wpłynęła na niezwykle popularny obecnie Mindfulness Movement (Ruch uważności).

W ramach tradycji wipassany w Birmie, pojawili się również nauczyciele niezależni, nienależący do żadnej ze wspomnianych powyżej linii:

Mogok Sayadaw (1899-1962) studiował abhidhammę pod kierunkiem Sayagyi U Ohna. W swoim nauczaniu podkreślał znaczenie opanowania teoretycznych podstaw wipassany a zwłaszcza koncepcji zależnego powstawania. Metoda wipassany Mogoka kładzie nacisk na kontemplację odczuć (vedanānupassana) i stanów umysłu (cittānupassana).

Sunlun Sayadaw (1878-1952) był prostym, niewykształconym rolnikiem, który w 1919 roku przeszedł przemianę wewnętrzną i głęboko zainteresował się praktycznymi aspektami buddyzmu. Był on w stanie poprzez intensywną samodzielną praktykę wykształcić swoją własną unikalną i oryginalną technikę medytacji, która doprowadziła go ponoć do stanu arahanta. Metoda Sunluna kładzie nacisk na nagą, niezapośredniczoną uważność wobec doznań cielesnych. Nie należy mentalnie niczego odnotowywać, ale uświadamiać sobie doznania bezpośrednio. Aby w szybki sposób skonfrontować medytującego z jego własnymi doznaniami, Sunlun poleca bardzo specyficzną metodę. Oto bowiem należy bardzo szybko i intensywnie oddychać przez jakiś czas aż do całkowitego wyczerpania. Uwaga powinna być ściśle skupiona na odczuciu dotyku oddechu na górnej wardze lub na czubku nosa. Następnie należy zatrzymać oddychanie i uświadamiać sobie wszelkie doznania występujące w ciele, łącznie z tymi bolesnymi. W ten sposób medytujący nawiązuje bezpośredni kontakt z rzeczywistością, tu i teraz. Kiedy umysł całkowicie połączy się z doznaniem, medytujący nie będzie już odczuwał kształtu swojej stopy, ramienia czy ciała; nie będzie już czuł, że to „on” cierpi. Te konceptualne pojęcia zostaną zastąpione prostą, jasną świadomością samego doznania. A ponieważ idea „ja”, które cierpi, została usunięta, medytujący nie będzie odczuwał dyskomfortu związanego z nieprzyjemnym doznaniem. Wrażenie, które wcześniej było odczuwane jako bolesne, będzie odczuwane przez medytującego tylko jako intensywne doznanie, bez elementu cierpienia.

Inną ważną tradycją jest linia Pa-Auk, na czele której stoi Pa-Auk Sayadaw Āciṇṇa (ur. 1934). Jego nauczanie obecnie przyciąga wielu obcokrajowców do jego ośrodka leśnego w pobliżu Mawlamyine (Moulmein). Pau-Auk nie reprezentuje tradycji wipassany, a jego nauczanie nawiązuje przede wszystkim do Wisuddhimaggi i kładzie nacisk na osiąganie dżhan przy użyciu kasin.

Tajska tradycja kammatthany
Najważniejszą współczesną tradycją medytacyjną Tajlandii jest tajska tradycja leśna kammatthany. Aby zrozumieć jej genezę musimy cofnąć się do początków XIX wieku, kiedy istniały dwie główne formy buddyzmu tajskiego. Pierwsza z nich może być określona mianem „buddyzmu tradycjonalnego”. Mnisi reprezentujący tą formę buddyzmu podążali za tradycją obrzędów i rytuałów przekazywanych w ciągu wieków od nauczyciela do nauczyciela. Ci mnisi prowadzili osiadły tryb życia w wioskach, pełniąc funkcje lekarzy, astrologów i wróżbitów. Stosowane przez nich nich metody medytacji zostały opisane powyżej jako tradycja boran kammatthana.

Thanissaro Bhikkhu opisuje je w następujący sposób:
Ich praktyki, nazywane vichaa aakhom lub wiedzą dotyczącą inkantacji, wiązały się z inicjacjami i inwokacjami stosowanymi do celów szamańskich, takimi jak uroki ochronne i magiczne moce. Rzadko wspominali oni o nirwanie, chyba, że jako o jestestwie przywoływanym na potrzeby szamańskich rytuałów.

Ten „tradycjonalny buddyzm” najprawdopodobniej musiał utrzymywać się w tej skamieniałej postaci od wielu stuleci. Na początku XIX wieku pojawił się jednak opisany już przez nas wcześniej ruch Dhammayut założony przez księcia Mongkuta, który miał później stać się królem Ramą IV. Ruch Dhammayut miał w oparciu o odczytywane na nowo klasyczne teksty therawady odrodzić starożytne praktyki i zlikwidować błędne metody buddyzmu tradycjonalnego. Dhammayut był ważnym ruchem odnowy moralnej w ramach buddyzmu tajskiego, ale nie posiadał charakteru medytacyjnego. Sam Mongkut uważał, że droga do nibbany jest we współczesnych czasach zamknięta na dobre.

W tych warunkach przyszło działać Ajahnowi Manowi, faktycznemu inicjatorowi tajskiej leśnej tradycji kammatthany. Ajahn Man znajdował się pod wpływem nieznacznie starszego od siebie Ajahna Sao, choć nie był jego bezpośrednim uczniem. Zarówno Ajahn Sao oraz Ajahn Man byli członkami ruchu Dhammayut, ale zainteresowani byli przede wszystkim praktyką medytacji. Ajahn Sao jedynie instruował Ajahna Mana odnośnie reguły mniszej i praktyk medytacyjnych, nie mając jednak pewności czy prowadzą one do przebudzenia.

Dlatego też Man postanowił samodzielnie poszukiwać kogoś, kto mógłby faktycznie nauczyć go właściwej techniki medytacyjnej. Samotne wędrówki po obszarze Tajlandii, Laosu i Birmy zajęły mu niemal dwa dziesięciolecia, ale mimo tego nie udało mu się znaleźć nikogo spełniającego kryteria kompetentnego nauczyciela. Samodzielnie eksperymentując i wytrwale praktykując, miał jednak ostatecznie według relacji swoich współczesnych osiągnąć stan arahanta. Według wspomnień ich uczniów, Man i Sao praktykowali i nauczali medytacji polegającej na powtarzaniu słowa „Buddho” Szczególnie oddani byli praktykom ascetycznym dhutaṅga i spędzili większość swojego życia w lasach tropikalnych Półwyspu Indochińskiego. Choć Man unikał dużych miast i miejsc publicznych, to był on w stanie przyciągnąć dużą liczbę zwolenników, których uwiodła jego charyzmatyczna osobowość oraz bezpośredni sposób nauczania. Istotne jest również, że leśna tradycja tajska reprezentowała powrót do opisanego w Suttapitace pierwotnego modelu życia mnichów jako wędrownych żebraków.

Podsumowując, Ajahn Man i Ajahn Sao nie mieli żadnych nauczycieli medytacji. Mamy więc do czynienia z analogiczną sytuacją jak w przypadku początków tradycji wipassany w Birmie.

Do najwybitniejszych uczniów Ajahna Mana należeli Ajahn Lee, Ajahn Maha Bua i Ajahn Chah. Metoda medytacji nauczana przez Ajahna Lee (1907–1961) była połączeniem uważności oddychania, powtarzania mantry „Buddho” i pewnych skomplikowanych wizualizacji. Na pierwszym etapie medytacji należy liczyć oddechy do dziesięciu i myśleć „Bud” podczas wdechów i „Dho” podczas wydechów. Po pewnym czasie liczenie można porzucić i po prostu powtarzać „Buddho” z każdym cyklem wdechu i wydechu. Ostatecznie nawet ta mantra powinna zostać odrzucona. Medytujący powinien wtedy zacząć badać różne aspekty swojego oddechu. Zgodnie z naukami Ajaana Lee, istnieją różne „bazy” oddechu zlokalizowane w różnych częściach ciała, a medytujący powinien zwrócić swoją uwagę na te bazy. Pierwsza baza znajduje się na czubku nosa. Druga znajduje się na środku czoła. Medytujący powinien siedem razy przenosić swoją uwagę między tymi dwiema bazami, zanim pozwoli jej osiąść na środku czoła. Stamtąd powinien przenieść ją do trzeciej bazy, która jest umieszczona na czubku głowy. Powinien wdychać w tym miejscu i rozprowadzać oddech po całej głowie. Uwagę należy ponownie przenieść siedem razy między drugą a trzecią bazą. Następnie medytujący powinien skierować swoją uwagę na czwartą bazę, która znajduje się w środku mózgu. Na tym etapie praktyki powinien pozwolić, aby subtelny oddech rozprzestrzenił się na dolne partie ciała. W tym momencie zaczną się manifestować mentalne wyobrażenia czyli tzw. nimitty. Mogą przypominać pieczenie w głowie lub objawiać się jako obłok pary a nawet jako mentalny obraz własnej czaszki. Medytujący powinien następnie skupić się na jednej z nimitt i rozciągnąć ją w taki sposób, aby miała wielkość głowy. Następnie powinien uczynić tę nimittę tak białą i jasną, jak to tylko możliwe, i przenieść ją do piątej bazy, która znajduje się na środku klatki piersiowej. Czysty i biały oddech powinien wypełnić klatkę piersiową, a później powinien zostać rozprowadzony po całym ciele i we wszystkich jego otworach. W rezultacie w umyśle medytującego pojawią się mentalne obrazy różnych części ciała.

Medytacja przy użyciu słowa „Buddho” zajmowała szczególne miejsce w tradycji kammatthany. Nauczał jej również Ajaan Chah, który doradzał medytującym, aby recytowali słowo „Buddho”, aż wniknie ono głęboko w serce świadomości (citta). Słowo „Buddho” ma reprezentować świadomość i mądrość Buddy i ma doprowadzić medytującego do zrozumienia prawda o własnym umyśle. Dla Ajahna Chaha medytacja przy użyciu „Buddho” była jednak tylko jedną z wielu metod. Generalnie, przestrzegał on przed wkładaniem nadmiernego wysiłku w medytację i lgnięciem do praktyki, zamiast tego zalecając puszczenie, obserwację własnego umysłu i bycie naturalnym. Te ostatnie instrukcje mogą kojarzyć się z buddyzmem chan. Wydaje się, że przedstawiciele tajskiej tradycji leśnej ulegali pewnym wpływom mahajanistycznym, a źródeł części z ich praktyk nie sposób znaleźć w ortodoksyjnych tekstach therawady.

Ważnym elementem nauczania Ajahna Maha Bua (1913-2011) była koncepcja czitty (citta), której naturą jest czysta świadomość i poznawanie. To czitta jest esencją istoty błąkającej się w kręgu wcieleń. Chociaż u zwykłych ludzi czitta jest skażona i uwikłana w sansarę, to u arahanta oddziela się od fizycznego ciała jak i khandh umysłowych. Wtedy istnieje w swoim pierwotnym czystym stanie, niezależnie od czasu i przestrzeni. Ta koncepcja wykazuje podobieństwa do mahajanistycznej doktryny tathagatarbhy, a przede wszystkim nauk chan o pierwotnym czystym umyśle (ch. benlai qingjing xin 本來清淨心). Trzeba jednak stwierdzić, że ma też istotne podstawy w Suttapitace w postaci Pabhassara Sutty i Kevatta Sutty.

Inne tajskie ruchy medytacyjne
Jednym z najważniejszym współczesnych przedstawicieli tajskiej therawady, nie należącym jednak do tradycji leśnej był Buddhadasa (1906–1993). Jego nauka byłą próbą reinterpretacji w duchu racjonalistycznym najwcześniejszych nauk Buddy, natomiast był on krytycznie nastawiony zarówno wobec Abhidhammy, Wisuddhimaggi jak i tradycyjnego tajskiego buddyzmu. Buddhadhasa kładł nacisk na koncepcję bezjaźniowości i pustki oraz interpretował zależne powstawanie w kategoriach trwającego w każdej chwili w umyśle człowieka procesu psychologicznego, a nie obejmującego kolejne wcielenia mechanizmu reinkarnacji. Buddhadasa nie był zwolennikiem formalnego podejścia do praktyki, podkreślając naturalny charakter medytacji. Życie w stanie czystości i szczerości ma prowadzić do pojawienia się stanów duchowej błogości, co z kolei zaowocuje naturalnym skupieniem, wglądem i ostatecznie nibbaną.

Ważną tajską tradycją odróżniającą się znacznie od pozostałych jest Dhammakaja (dhammakāya) założona przez Luanga Por Sodh Candasaro na początku dwudziestego wieku. W 1916 roku, po trzech godzinach medytacji przy użyciu mantry sammā arahaṃ ujrzał on jasną i świecącą kulę Dhammy w samym centrum swojego ciała, wewnątrz której manifestowały się kolejne, coraz jaśniejsze kule. Według Luang Por Sodha, było to prawdziwe ciało Dhammy, czyli dhammakāya, duchowa esencja Buddy i nibbany istniejąca jako prawdziwa rzeczywistość w ludzkim ciele. Miało być to ponowne odkrycie zapomnianej metody samego Buddy, do której odnosić się ma niejasne sformułowanie w Suttapitace o kontemplowaniu ciała w ciele (kāye kāyānupassī). Według tradycji Dhammakaji nibbana jest prawdziwą jaźnią i ostateczną błogością.

Najważniejszym aktualnie przedstawicielem tej tradycji jest Luang Por Dhammajayo, uczeń maeji Chandry Khonnokyoong, która była z kolei bezpośrednią uczennicą Candasaro. W 1970 roku założyli oni razem świątynię w prowincji Pathum Thani, później znaną jako Wat Phra Dhammakaya. Świątynia stała się niezwykle popularna w latach osiemdziesiątych i powstała wokół niej bardzo wpływowa i bogata organizacja. Jednak począwszy od kryzysu finansowego w Azji w 1997 r. sama organizacja oraz Luang Por Dhammajayo zaczęli spotykać się z ostrą krytyką za niekonwencjonalne metody zbierania funduszy, czego kulminacją było postawienie temu ostatniemu zarzutów kryminalnych. Po zamachu stanu w 2014 roku Luang Por Dhammajayo ponownie został oskarżony przez rządzącą wtedy juntę wojskową o udział w praniu brudnych pieniędzy co doprowadziło do nakazu jego aresztowania.

System medytacji tej tradycji odróżnia ją od głównego nurtu therawady. Praktyka rozpoczyna się od wizualizacji przed twarzą kryształowej kuli wielkości paznokcia. Potem wciągana jest ona przez jedno z nozdrzy i wizualizowana w pięciu punktach ciała, aby w końcu znaleźć się w jego centrum. W każdym punkcie powtarzana jest trzykrotnie mantra sammā arahaṃ. Następnie uwaga medytującego skupia się na kuli znajdującej się w centrum ciała. Stopniowo na jej miejscu pojawiać się będzie sześć coraz jaśniejszych kul. Z ostatniej kuli zaczną wyłaniać się kolejno subtelne ciała: początkowo będą to ciała niebiańskie (dibbakāya), następnie ciała Brahmy (brahmakāya), a w końcu ciała dhammy (dhammakāya), z których ostatnie (dhammakāya-arahatta) będzie reprezentowało osiągnięcie stadium arahanta.

W Tajlandii rozwijała się też pochodząca z Birmy wipassana. Najwybitniejszą jej przedstawicielką była Ajahn Naeb (1897–1983) która była uczennicą Pathunty U Vilāsa w 1932 r., birmańskiego mnicha żyjącego w Bangkoku.

Tradycja wipassany na Sri Lance została wprowadzona przez ludzi świeckich, którzy odwiedzili Birmę i wspierali grupę mnichów birmańskich z linii Mahasiego Sayadawa, którzy początkowo nauczali w prywatnym domu w Colombo. W 1956 roku został otwarty ośrodek medytacyjny w Kandubodzie przeznaczony zarówno dla mnichów, jak i świeckich. Jego pierwszą głową był lankijski mnich Kahatapitiya Sumathipāla Thera, członek linii Amarapura Nikāya. Początkowo istniał na Sri Lance silny opór wobec wipassany, która była przedstawiana jako zjawisko obce therawadzie syngaleskiej i nie mające oparcia w ortodoksyjnej doktrynie therawady, ale z czasem została ona zaakceptowana.

Innym ważnym nauczycielem lankijskim był Mātara Sri Ñāṇārāma Mahāthera (1901 – 1992). Łączył on birmańskie metody medytacji z praktyką dżhan. Jego uczennicą była pochodząca z Niemiec mniszka Ayya Khema.

Therawada a buddyzm pierwotny
Therawada jest najstarszą z istniejących obecnie tradycji buddyjskich. W naturalny sposób musi zatem pojawić się pytanie o relację therawady do nauki samego Buddy i jego bezpośrednich uczniów i kontynuatorów. Najstarszymi dostępnymi nam tekstami źródłowymi na podstawie których możemy rekonstruować idee pierwotnego buddyzmu są palijskie nikaje, które są częścią kanonu właśnie szkoły therawady. Czyż idee zawarte w tekstach wczesnego buddyzmu nie są zatem zbieżne z ortodoksyjną doktryną therawady przedstawioną w jej traktatach i komentarzach? Jak już zauważyliśmy, therawadini byli przekonani, że w przeciwieństwie do innych tradycji buddyjskich, doktryna ich szkoły wiernie odzwierciedlała naukę samego Buddy. Zgodnie z tym stanowiskiem nie doszło do żadnego przerwania ciągłości pomiędzy najwcześniejszą wersją buddyzmu a klasyczną doktryną therawady wyłożoną w pismach Buddhaghosy.

Sytuacja wygląda jednak inaczej. Krytyczne odczytanie nikajów pokazuje obecność szeregu problematycznych i zagadkowych elementów zawartych w palijskich nikajach, które wydają się być sprzeczne z późniejszymi doktrynami rozwijanymi w ramach klasycznej therawady. To właśnie takie elementy stanowią punkt wyjściowy krytycznych badań nad ideami pierwotnego buddyzmu. Podejście polegające na interpretowaniu zawartych w nikajach tekstów zgodnie z paradygmatem wypracowanym przez późniejszą tradycję therawady nie jest już przyjmowane jako oczywiste i jest kwestionowane pod wieloma względami. W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci pojawiło się wiele ważnych prac w krytyczny sposób podejmujących zagadnienie pierwotnego buddyzmu. Chociaż współcześni badacze często nie zgadzają się odnośnie do właściwej interpretacji wielu koncepcji obecnych w nikajach, ogólnie panuje zgoda co do tego, że począwszy od traktatów abhidharmy późniejsze teksty w znaczący sposób odchodzą od najwcześniejszej doktryny. W czasach, kiedy powstawały komentarze Buddhaghosy, różnice doktrynalne stały się już bardzo istotne. Nowe dowody na rzecz takiego stanowiska pojawiają się wraz z każdą kolejną pracą naukową. Kontrowersje dotyczą najbardziej podstawowych kwestii, m. in: charakteru dżhany, natury rzeczywistości, jej poznawalności i wyrażalności językowej oraz obecności licznych apofatycznych i paradoksalnych elementów w nikajach.

Czy obecność tych niespójności w połączeniu ze wspomnianą przez nas nieciągłością linii medytacyjnych współczesnej therawady nie podważa zatem legitymizacji tej tradycji? Wbrew pozorom, tak nie jest. Jak już zauważyliśmy, o „therawadyjskości” nie decyduje bowiem utrzymywanie określonych poglądów. Pomimo wielkiego autorytetu jakim cieszyły się nauki Buddhaghosy, nie są one w żaden oficjalny sposób uznane za ortodoksyjną naukę therawady. Nie istnieje też nawet żaden centralny autorytet czy urząd nauczycielski w ramach therawady, który mógłby takiego aktu dokonać. W nikajach można znaleźć za to słowa Buddy podkreślające, że jego uczniowie i następcy są zdani tylko na samych siebie i konieczność samodzielnego odkrywania prawdy, niezależnie od żadnych autorytetów. I rzeczywiście, obserwujemy obecnie wśród theradinów prąd odwracania się od komentarzy i Abhidhammy, a zwracania się w stronę nikajów w celu poszukiwania inspiracji dla praktyki buddyzmu. Już teraz na skutek takiej krytycznej interpretacji sutt dochodzi do modyfikowania istniejących praktyk medytacyjnych, a nawet wprowadzania ich całkiem nowych form. W rezultacie pojawia się cały szereg nowych podejść do praktyki, a wszystko dzieje się w duchu przyjaznej rywalizacji i kreatywności. Przy okazji omawiania postaci Buddhadasy wspomnieliśmy o tym, że ten wpływowy mistrz podejmował próbę nowego odczytania nauk Buddy ignorującego jej późniejsze interpretacje w ramach klasycznej tradycji therawady. Taka postawa wydaje się coraz bardziej rozpowszechniać wśród współczesnych mnichów therawady. Warto w tym kontekście wymienić również postać syngaleskiego mnicha Katakurunde Ñāṇānandy. W swoich kazaniach i książkach zwraca on uwagę na szereg wczesnobuddyjskich idei dotyczących wyzwolenia, poznania i natury rzeczywistości, które zostały zapoznane przez późniejszą myśl komentatorską. Innym zasługującym na uwagę mnichem odrzucającym stanowisko abdihdhammy i komentarzy był urodzony na Malezji, ale pochodzący ze Sri Lanki Madawela Punnaji (1929-2018). W swojej oryginalnej interpretacji treści nikajów, nawiązywał on m.in. do nowożytnej myśli filozoficznej i psychologicznej Zachodu.

Zwróciliśmy też już uwagę na niektóre głęboko nieortodoksyjne poglądy przedstawicieli tajskich tradycji kammatthany i dhammakaji. Podejście krytyczne wobec tradycji komentatorskiej silnie zaznacza się zwłaszcza wśród mnichów pochodzenia zachodniego. Ta tendencja widoczna jest zarówno u opata australijskiego klasztoru Bodhinyana Ajahna Brahma jak i u opata amerykańskiego klasztoru Mettavanaram Thanissaro Bhikkhu.

Dlatego też, to co wydaje się być z pozoru największą słabością therawady, ostatecznie może okazać się jej najmocniejszą stroną. Ta tradycja okazała się bowiem stosunkowo odporna na rozwój jakichkolwiek form duchowego autorytaryzmu, który doprowadził do tylu różnych nadużyć w dziejach innych gałęzi buddyzmu. Nie istnieje też jakikolwiek wyróżniony ośrodek ortodoksji w obrębie therawady, który mógłby decydować o tym co jest słuszne, a co błędne. Każdy ma prawo przedstawiać swoją własną wizję praktyki prowadzącej do przebudzenia oraz kwestionować tradycyjne przekonania. Ta postawa już teraz zaczyna przynosić pierwsze pozytywne efekty. Po dwóch i pół tysiącach lat historii therawada jest bardziej zróżnicowana i żywotna niż kiedykolwiek wcześniej, co pozwala na spoglądanie w przyszłość z nową nadzieją.