Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty

1 kwi 2026

Droga Ledo

Droga Ledo (လီဒိုလမ်းမ) była lądowym połączeniem między Indiami Brytyjskimi a Chinami, zbudowanym podczas II wojny światowej, aby umożliwić zachodnim aliantom dostarczanie zaopatrzenia do Chin i wsparcie wysiłku wojennego przeciwko Japonii. Po tym, jak Japończycy odcięli Drogę Birmańską w 1942 roku, pojawiła się potrzeba alternatywy, stąd budowa Drogi Ledo. Na początku 1945 roku, na wniosek Czang Kaj-szeka , przemianowano ją na Drogę Stilwella na cześć generała Josepha Stilwella z armii amerykańskiej. Przechodzi przez birmańskie miasta Shingbwiyang, Myitkyina i Bhamo w stanie Kachin. Z 1726 km (1072 mil) drogi, 1033 km (642 mil) znajdują się w Birmie i 632 km (393 mil) w Chinach, a pozostałe 61 km (38 mil) w Indiach. Droga prowadziła na trasie Ledo – Przełęcz Pangsau – Tanai (Danai) – Myitkyina – Bhamo – Mansi – Namhkam – Kunming.

Aby transportować zaopatrzenie z przystanków kolejowych na fronty armii, jesienią 1943 roku w rekordowym czasie zbudowano trzy drogi całoroczne: drogę Ledo na północy, przebiegającą przez trzy kraje i łączącą się z drogą birmańską, która zaopatrywała Chiny; drogę Frontu Centralnego w Indiach, z Dimapur do Imphal, która miała kluczowe znaczenie dla kampanii; oraz drogę południową z Dohazari, na południe od Chittagong w Indiach Brytyjskich, która wspierała marsz wojsk do Arakanu w Mjanmie. 

W XIX wieku brytyjscy budowniczowie kolei zbadali przełęcz Pangsau, która ma 1136 metrów (3727 stóp) wysokości na granicy Indii i Birmy, na grzbiecie Patkai, powyżej Nampong, Arunachal Pradesh i Ledo, Tinsukia (część Assamu). Doszli do wniosku, że można przeforsować linię kolejową do Birmy i w dół doliny Hukawng. Chociaż propozycja została odrzucona, Brytyjczycy przeszukali pasmo górskie Patkai pod kątem drogi z Assamu do północnej Birmy. Brytyjscy inżynierowie zbadali trasę drogi na pierwszych 130 kilometrach (80 mil). Po tym, jak Brytyjczycy zostali odparci z większości Birmy przez Japończyków, budowa tej drogi stała się priorytetem dla Stanów Zjednoczonych. Po zdobyciu Rangunu przez Japończyków, a przed ukończeniem drogi Ledo, większość zaopatrzenia dla Chińczyków musiała być dostarczana drogą lotniczą przez wschodni kraniec Himalajów znany jako Garb.

Po wojnie droga popadła w ruinę. W 2010 roku BBC donosiło, że „znaczna część drogi została pochłonięta przez dżunglę”. 

Budowa
1 grudnia 1942 roku brytyjski generał Sir Archibald Wavell, naczelny dowódca Dalekiego Wschodu, uzgodnił z amerykańskim generałem Stilwellem, że Ledo Road będzie amerykańską operacją NCAC. Ledo Road miała być głównym szlakiem zaopatrzeniowym do Chin i została zbudowana pod kierownictwem generała Stilwella od stacji kolejowej w Ledo w stanie Assam w Indiach do skrzyżowania dróg Mong-Yu, gdzie łączyła się z Birma Road. Stamtąd ciężarówki mogły kontynuować podróż do Wanting na granicy chińskiej, tak aby zaopatrzenie mogło zostać dostarczone do punktu odbioru w Kunming w Chinach. Sztab Stilwella szacował, że Ledo Road będzie dostarczać 65 000 ton zaopatrzenia miesięcznie, znacznie przekraczając tonaż wówczas transportowany drogą lotniczą przez Garb do Chin. Generał Claire Lee Chennault , dowódca Czternastej Armii Powietrznej USAAF, uważał prognozowane poziomy tonażu za zbyt optymistyczne i wątpił, czy tak rozbudowana sieć szlaków przez trudną dżunglę kiedykolwiek będzie mogła dorównać ilości zaopatrzenia, jaką można dostarczać nowoczesnymi samolotami transportowymi. 

Drogę zbudowało 15 000 amerykańskich żołnierzy (z których 60 procent stanowili Afroamerykanie) i 35 000 lokalnych robotników, a jej koszt szacowano na 150 milionów dolarów (lub 2 miliardy dolarów w 2017 r.). Koszty obejmowały również utratę życia ponad 1100 Amerykanów, ponieważ wielu z nich zginęło podczas budowy, a także utratę życia wielu lokalnych mieszkańców. Ludzki koszt budowy 1079-milowej drogi został zatem opisany jako „Człowiek na milę”. Ponieważ większość Birmy znajdowała się w rękach Japończyków, nie było możliwe uzyskanie informacji na temat topografii, gleby i zachowania rzeki przed rozpoczęciem budowy. Informacje te musiały zostać uzyskane w trakcie budowy drogi.

Generał Stilwell zorganizował „Służbę Zaopatrzenia” (SOS) pod dowództwem generała dywizji Raymonda A. Wheelera, wybitnego inżyniera armii amerykańskiej, i powierzył mu nadzór nad budową drogi Ledo. Generał dywizji Wheeler z kolei powierzył odpowiedzialność za dowództwo bazy nad budową drogi pułkownikowi Johnowi C. Arrowsmithowi. Później zastąpił go pułkownik Lewis A. Pick, doświadczony inżynier armii amerykańskiej.

Prace nad pierwszym odcinkiem drogi o długości 166 km (103 mil) rozpoczęły się w grudniu 1942 roku. Droga biegła stromą, wąską ścieżką z Ledo, przez pasmo Patkai, przez przełęcz Pangsau (nazywaną „Przełęczą Piekielną” ze względu na jej trudność) i w dół do Shingbwiyang w Birmie. Czasami wznosząc się na wysokość 1400 m (4600 stóp), droga wymagała usunięcia 1800 metrów sześciennych ziemi na kilometr (100 000 stóp sześciennych na milę). Strome nachylenia, ostre zakręty i urwiska o wysokości 60 m (200 stóp), otoczone gęstym lasem deszczowym, były normą na tym pierwszym odcinku. Pierwszy buldożer dotarł do Shingbwiyang 27 grudnia 1943 roku, trzy dni przed planowanym terminem.

Budowa tego odcinka pozwoliła na dopływ bardzo potrzebnych zapasów do wojsk atakujących japońską 18 Dywizję, która broniła północnej części Birmy swoimi najsilniejszymi siłami wokół miast Kamaing, Mogaung i Myitkyina. Zanim droga Ledo dotarła do Shingbwiyang, wojska alianckie (w większości były to wyszkolone przez Amerykanów chińskie dywizje X Force) były całkowicie zależne od zaopatrzenia dostarczanego drogą lotniczą przez Patkai Range. Gdy Japończycy zostali zmuszeni do odwrotu na południe, droga Ledo została przedłużona. Było to znacznie łatwiejsze z Shingbwiyang dzięki obecności drogi zbudowanej przez Japończyków przy sprzyjającej pogodzie, a droga Ledo generalnie podążała japońską trasą. Podczas budowy drogi ułożono obok siebie dwa 10-centymetrowe (4-calowe) przewody paliwowe, aby paliwo dla pojazdów dostawczych mogło być dostarczane rurami, a nie ciężarówkami wzdłuż drogi.

Po początkowym odcinku do Shingbwiyang nastąpiły kolejne odcinki: Warazup, Myitkyina i Bhamo, 600 km (370 mil) od Ledo. W tym miejscu droga łączyła się z odnogą starej drogi birmańskiej i chociaż kolejne odcinki były ulepszane, droga była przejezdna. Odnoga przechodziła przez Namkham 558 km (347 mil) od Ledo i ostatecznie na skrzyżowaniu dróg Mong-Yu, 748 km (465 mil) od Ledo, droga Ledo spotykała się z drogą birmańską. Aby dotrzeć do skrzyżowania Mong-Yu, droga Ledo musiała przecinać 10 głównych rzek i 155 strumieni drugorzędnych, średnio co 4,5 km (2,8 mil).

Jeśli pierwsze konwoje skręciły w prawo, znajdowały się w drodze do Lashio, 160 km (99 mil) na południe, przez okupowaną przez Japończyków Birmę. Jeśli skręciły w lewo, Wanting znajdował się 100 km (60 mil) na północ, tuż za granicą chińsko-birmańską. Jednak pod koniec 1944 roku droga nadal nie docierała do Chin; w tym czasie tonaż przewożony drogą lotniczą przez Garb do Chin znacznie wzrósł dzięki pojawieniu się nowocześniejszych samolotów transportowych.

Pod koniec 1944 roku, zaledwie dwa lata po tym, jak Stilwell przyjął odpowiedzialność za budowę drogi Ledo, połączyła się ona z Drogą Birmańską, chociaż niektóre odcinki drogi za Myitkyina w dolinie Hukawng były w naprawie z powodu ulewnych deszczy monsunowych. Stała się autostradą rozciągającą się z Assamu w Indiach do Kunming w Chinach o długości 1736 km (1079 mil). 12 stycznia 1945 roku pierwszy konwój 113 pojazdów pod dowództwem generała Picka wyruszył z Ledo; dotarł do Kunming w Chinach 4 lutego 1945 roku. W ciągu sześciu miesięcy od otwarcia ciężarówki przewiozły 129 000 ton zaopatrzenia z Indii do Chin. Dwadzieścia sześć tysięcy ciężarówek, które przewoziły ładunek (w jedną stronę), przekazano Chińczykom. 

Jak przewidział generał Chennault, dostawy przewożone Drogą Ledo nigdy nie osiągnęły poziomu tonażu dostaw przewożonych co miesiąc do Chin drogą lotniczą przez Garb. Jednakże droga uzupełniała dostawy drogą lotniczą. Zdobycie pasa startowego Myitkyina umożliwiło Dowództwu Transportu Lotniczego „latanie bardziej południową trasą bez obawy przed japońskimi myśliwcami, skracając i spłaszczając trasę przez Garb, co przyniosło zadziwiające rezultaty”. W lipcu 1943 r. tonaż lotniczy wynosił 5500, wzrastając do 8000 we wrześniu i 13000 w listopadzie. Po zdobyciu Myitkyina dostawy wzrosły z 18000 ton w czerwcu 1944 r. do 39000 w listopadzie 1944 r. 

W lipcu 1945 roku, ostatnim pełnym miesiącu przed zakończeniem wojny, nad Garbem przetransportowano drogą lotniczą 71 000 ton zaopatrzenia, podczas gdy drogą Ledo przetransportowano zaledwie 6000 ton. Operacja transportu lotniczego trwała do końca wojny, a łączny tonaż wyniósł 650 000 ton, podczas gdy drogą Ledo przetransportowano 147 000 ton. Kiedy drogą Ledo zaczęły płynąć duże ilości zaopatrzenia, operacje na innych teatrach działań wojennych ukształtowały przebieg wojny z Japonią. 

Przelatując nad doliną Hukawng w porze monsunowej, Mountbatten zapytał swoich ludzi o nazwę rzeki płynącej pod nimi. Amerykański oficer odpowiedział: „To nie rzeka, to droga Ledo”. 

Jednostki armii amerykańskiej przydzielone do Ledo Road

Jednostki początkowo przypisane do sekcji początkowej to: 
  • 45. Pułk Inżynieryjny Służby Ogólnej (jednostka afroamerykańska)
  • 823. Batalion Inżynierów Lotnictwa (EAB) (jednostka afroamerykańska)
W 1943 roku dołączyli do nich:
  • 848. EAB (jednostka afroamerykańska)
  • 849. EAB (jednostka afroamerykańska)
  • 858. EAB (jednostka afroamerykańska)
  • 1883 EAB (jednostka afroamerykańska)
  • 236. Batalion Inżynierów Bojowych
  • 1875. Batalion Inżynierów Bojowych
Od połowy kwietnia do połowy maja 1944 roku kompania A 879. batalionu inżynieryjno-powietrznego pracowała 24 godziny na dobę przy drodze Ledo, budując obóz bazowy i lotnisko Shingbwiyang, zanim została przeniesiona do Myitkyiny w celu ulepszenia infrastruktury starego brytyjskiego lotniska niedawno odzyskanego z rąk Japończyków.

Prace trwały do ​​końca 1944 roku, a pod koniec grudnia droga została otwarta dla transportu logistycznego. W styczniu 1945 roku cztery czarne bataliony EAB (wraz z trzema białymi batalionami) kontynuowały prace na przemianowanej na Stilwell Road , modernizując i poszerzając ją. Co więcej, jednej z tych jednostek afroamerykańskich powierzono zadanie modernizacji drogi biegnącej do Chin. 

Po II wojnie światowej
Po wyzwoleniu Birmy droga stopniowo popadała w ruinę. W 1955 roku wyprawa Oxford-Cambridge Overland Expedition przejechała z Londynu do Singapuru i z powrotem. Podążali drogą z Ledo do Myitkyiny i dalej (ale nie do Chin). Książka First Overland napisana o tej wyprawie przez Tima Slessora (1957) donosiła, że ​​mosty zostały zerwane na odcinku między Przełęczą Pangsau a Shingbwiyang. W lutym 1958 roku wyprawa Erica Edisa i jego zespołu również korzystała z drogi z Ledo do Myitkyiny w drodze do Rangunu, Singapuru i Australii. Dziesięć miesięcy później wrócili w przeciwnym kierunku. W swojej książce o tej wyprawie The Impossible Takes a Little Longer (2008) Edis donosi, że usunęli żółty znak z napisem Indie/Birma z granicy indyjsko-birmańskiej i przekazali go Imperial War Museum w Londynie. Przez wiele lat podróże do tego regionu były również ograniczone przez rząd Indii. Z powodu ciągłych starć między powstańcami (którzy szukali schronienia w Birmie) a indyjskimi siłami zbrojnymi, Indie nałożyły w latach 1962–1990 surowe ograniczenia dotyczące wjazdu do Birmy.

Od czasu poprawy stosunków między Indiami a Mjanmą, podróże znacznie się poprawiły, a turystyka rozwinęła się w pobliżu przełęczy Pangsayu (nad Jeziorem Bez Powrotu). Ostatnie próby przejechania całej drogi przyniosły zmienne rezultaty. Obecnie odcinek przełęczy Nampong-Pangsau jest przejezdny dla pojazdów z napędem na cztery koła. Droga po stronie birmańskiej jest podobno przystosowana do ruchu samochodowego. Donovan Webster dotarł do Shingbwiyang na kółkach w 2001 roku, a w połowie 2005 roku weterani z Birma Star Association zostali zaproszeni na wycieczkę „w przeszłość” do Shingbwiyang, zorganizowaną przez agenta turystycznego o ugruntowanych politycznych koneksjach. Grupy te z powodzeniem przejechały drogę, ale żadna z nich nie skomentowała sytuacji politycznej ani sytuacji praw człowieka w Birmie.

Birmańczycy z wioski Pangsau nonszalancko przechadzają się przez przełęcz Pangsau w dół do Nampong w Indiach, gdzie handlują, ponieważ granica jest otwarta pomimo obecności powstańców po obu stronach. W Nampong i Pangsau znajdują się posterunki Assam Rifles i Birma Army. Zasady obowiązujące mieszkańców tych obszarów przygranicznych niekoniecznie dotyczą jednak przybyszów z Zachodu. Rządy obu krajów bacznie obserwują obecność przybyszów z Zachodu na terenach przygranicznych, a granica lądowa jest oficjalnie zamknięta. Osoby przekraczające granicę bez zezwolenia ryzykują aresztowanie lub problemy z przemytnikami/powstańcami w tym rejonie.

Aktualny status
Obecnie Stillwell Road ma długość 1840 kilometrów (1140 mil), łącząc Dibrugarh w Assam w Indiach z Kunming w Junnanie w Chinach i przebiegając przez Mjanmę. Od 2022 roku droga z Ledo do Nampong w Indiach była utwardzona, a droga biegnąca dalej do przełęczy Pangsau w Indiach i Mjanmie miała ograniczony dostęp dla ludności cywilnej. Z Pangsau do Tanai prowadziła błotnista droga, z Tanai do Myitkyiny szeroka, ubita droga ziemna utrzymywana przez komercyjną firmę plantacyjną, odcinek drogi z Myitkyiny do granicy z Chinami został przebudowany przez chińską firmę, a od granicy z Chinami do Kunmin jest 6-pasmową autostradą. 

Od początku XXI wieku rząd Birmy skupił się na przebudowie drogi Ledo jako alternatywy dla istniejącej drogi birmańskiej Lashio - Kunming. Chiński rząd zakończył budowę odcinka Myitkyina - Kambaiti w 2007 roku. Firma Yuzana z siedzibą w Rangunie zbudowała odcinek między Myitkyina a Tanai (Danai), który był już operacyjny w 2011 roku, ponieważ firma posiada tam tysiące akrów ziemi pod swoje wielorakie uprawy, w tym trzcinę cukrową i maniok. Rząd Indii obawia się jednak, że droga może być przydatna dla bojowników z północno-wschodnich Indii, którzy mają kryjówki w Mjanmie. 

W 2010 roku BBC opisało drogę następująco: „Większość drogi pochłonęła dżungla. Jest ledwo przejezdna pieszo i wielu uważa ją za zbyt niebezpieczną ze względu na obecność w okolicy birmańskich i indyjskich powstańców etnicznych… Obecnie droga z Myitkyiny do granicy z Chinami – wraz z krótkim odcinkiem indyjskim – jest przejezdna”. 

W 2014 roku, aby udokumentować stan drogi, fotograf Findlay Kember, pracujący nad reportażem fotograficznym dla „South China Morning Post”, przejechał całą drogę przez trzy kraje podczas trzech różnych podróży, ponieważ nie miał pozwolenia na przekraczanie granic międzynarodowych. W Indiach znajduje się park Stilwell w Lekhapani niedaleko Ledo, upamiętniający początek drogi Stilwell, cmentarz z czasów II wojny światowej między Jairampur a przełęczą Pangsau dla chińskich żołnierzy i robotników, którzy ją zbudowali, a także wciąż istniejący most w pobliżu Nampong, nazywany „Bramą Piekieł” z powodu zdradliwych warunków i osuwisk w tym rejonie. W Mjanmie, w stanie Kaczin, odnalazł mieszkańców wsi, którzy używali zbiornika z gazem z czasów II wojny światowej jako zbiornika na wodę , a żwirowa droga między Myitkyiną a Tanai była bardzo szeroka i często używana, ale nieutwardzona. W Chinach odnalazł okopy z czasów II wojny światowej w Songshan w prowincji Junnan, gdzie w czerwcu 1944 roku toczyły się zacięte bitwy między japońskimi obrońcami a chińskimi atakującymi, a także mosiężną płaskorzeźbę upamiętniającą chińskich i amerykańskich żołnierzy w Tengchong w Junnanie. W 2019 roku na Filipinach popularny stał się post, na którym pokazano aktualne zdjęcie 24 zygzakowatych zakrętów drogi Stilwell na zboczu góry w powiecie Qinglong w prowincji Guizhou w Chinach. Okazało się, że jest to zdjęcie zrobione przez Findlaya Kembera podczas jego wcześniejszej podróży. W 2015 roku nie można było przekroczyć granicy na drodze Ledo z powodu ograniczeń wizowych. W 2015 roku odcinek od Namyun do przełęczy Pangsau w Birmie był „mocno wyboistą błotnistą ścieżką” przez dżunglę, według korespondenta BBC. 

W 2016 roku rząd Indii przywrócił i rozbudował drogę Stillwell Road aż do Dibrugarh, biegnącą przez Margheritę, Digboi i Tinsukię. Obecnie 175-kilometrowy (109 mil) odcinek Stillwell Road znajduje się w Indiach i jest częścią azjatyckiej autostrady nr 2 , czyli AH2 . W Indiach droga Stilwell Road jest znana jako NH315 od Makum do przełęczy Pangsu. Odcinek między Dibrugarh a Makum należy do NH15. W latach 2016–2017 Chiny apelowały o przywrócenie drogi Stilwell Road. 

20 mar 2026

Mechuka


„Reklamowane jako „ostatnia Shangri-La”, malownicze, mało znane buddyjskie miasto i dolina położona na wysokości ok. 1829 m n.p.m. w stanie Arunachal Pradesh w Indiach (dystrykt Shi Yomi). Słynie z ośnieżonych szczytów, rzeki Siyom, 400-letniego klasztoru buddyjskiego oraz kultury plemienia Memba.

Do lat 50. XX wieku dolina Mechuka była znana jako Pachakshiri.

Nazwa Men-chu-kha oznacza leczniczą wodę ze śniegu, gdzie „men” oznacza lekarstwo, „me” odnosi się do ognia, „chu” do wody, a „kha” do lodu w miejscowym języku, stąd różnica w znaczeniu tych dwóch nazw zgodnie z miejscowymi wierzeniami.

Przed budową nowoczesnej drogi, jedynym dojazdem do wioski był pas startowy, z którego indyjskie siły powietrzne dostarczały towary miejscowej ludności. W tamtych czasach mieszkańcy Membas (adi)ramo handlowali z Tybetem, podobnie jak Mithun, solą i lekarstwami. Konie były ich głównym środkiem transportu. Ludzie często sprzedawali konie za pieniądze, a ci, którzy posiadali duże stada bydła, byli uważani za bogatych.


Dolina Menchukha/Mechukha jest domem dla ludu Memba i Adi. Inni miejscowi ludzie to plemiona Tagin. Obecnym MLA (sierpień 2016 r.) w okręgu Mechuka jest Pasang Dorjee Sona.

Językami używanymi w Mechukha są tshangla, adi, tagin, hindi i angielski. Nie ma dowodów na to, że tshangla jest nadal używany w dolinie Menchukha. Zamiast tego ludzie mówią memba, który jest językiem bodish, składającym się z mieszanki różnych odmian bodic (dwags-po, kong-po, brag-gsum mtsho-'khor), wschodniobodish Tawang Monpa, tshangla i niektórych tani loans. Niektórzy ludzie Memba nadal mówią tawang monpa. Na obrzeżach miasta Mechukha, a zwłaszcza w kręgu Mechukha, populacja jest zdominowana przez plemię Memba. 

Największym plemieniem dystryktu Shi Yomi jest (Adi) Bokar, zamieszkujący głównie krąg Monigong, Memba zamieszkujący doliny Mechukha, limbo i Ramo zamieszkujący krąg Tato; większość ludzi w dystrykcie Shi Yomi mówi adi po tym członku, a następnie tagin.

1 sty 2026

Harem Mogołów

Harem Mogołów był haremem władców Mogołów na subkontynencie indyjskim. Termin ten pochodzi z Bliskiego Wschodu i oznacza „miejsce zakazane; święte, sanktuarium” i etymologicznie jest spokrewniony z arabskim حريم ḥarīm , „święte, nienaruszalne miejsce; żeńskie członkinie rodziny” oraz حرام ḥarām , „zakazane; święte”. Ma to samo znaczenie co tureckie słowo seraglio i perskie słowo zenana. Jest również podobne do sanskryckiego słowa anthapura, oznaczającego „wewnętrzne mieszkanie” domu. Zaczęło oznaczać sferę kobiet w zazwyczaj poligamicznym domu i ich wydzielone kwatery, do których wstęp był zabroniony mężczyznom.

Harem, jako miejsce zakazane, był nieustannym przedmiotem spekulacji i ciekawości. Była to tętniąca życiem, duża przestrzeń, w której kobiety były rozmieszczone w sposób uwzględniający ich bliskość z cesarzem.

Historia

Kobiety
Kobiety haremowe składały się z konkubin (żon i niewolnic), krewnych cesarzy Mogołów oraz niewolnic. Większość kobiet trafiała do haremu zazwyczaj poprzez małżeństwo, urodzenie, mianowanie lub jako podarunek (niewolnice).

Kobiety podlegały surowym zasadom purdah i nie mogły swobodnie poruszać się po haremie, ale wiele z nich podróżowało w celach pielgrzymkowych do lokalnych świątyń, na polowania i zwiedzanie z cesarzem. W haremie wiodła dostatnie i wygodne życie.

Harem posiadał ogrody, fontanny i kanały wodne. W haremie Mogołów istniały różne działy, które zaspokajały podstawowe potrzeby mieszkańców. Żywność dostarczała Królewska Kuchnia, znana jako Bawarchikhana , a Akbar Khanah dostarczała wodę pitną i wino. Ritab Khanah odpowiadała za dostarczanie chleba, a Maywa Khanah zaopatrywała dom w owoce. Przedmioty użytku osobistego, takie jak suknie, biżuteria, galanteria i inne przedmioty codziennego użytku, były dostarczane przez Cesarską Karkhanę.

Hierarchia
Harem nie był tylko miejscem zamieszkania kobiet. Tam rodziły się i dorastały dzieci. Na terenie haremu znajdowały się targowiska, bazary, pralnie, kuchnie, place zabaw, szkoły i łaźnie.

Harem miał hierarchię, której naczelnymi przywódcami były żony i krewne cesarza, a niżej znajdowały się konkubiny. W haremie mieszkały matki, macochy, ciotki, babcie, przyrodnie siostry, siostry, córki i inne krewne. Były tam również damy dworu, służące, pokojówki, kucharki, kobiety, urzędniczki i strażniczki. 

Najwyższą pozycją w haremie była Padshah Begum, która w większości przypadków była nadawana jako tytuł cesarzowej lub głównej żonie, choć w niektórych przypadkach mogła to być księżniczka cesarska lub siostra cesarza. Uważano ją za najważniejszy tytuł w haremie Mogołów. Niektóre konkubiny docierały na szczyt i ostatecznie zostawały cesarzowymi, zyskując ogromną władzę, jak Lal Kunwar, faworytka cesarza Dżahandara Szacha, która otrzymała prestiżowy tytuł Imtiaz Mahal (dosłownie Wybitna z Pałacu ) 

Haremu Imperium Mogołów strzegli eunuchowie oraz wojowniczki zwane Urdubegis. 

Reforma Akbara
Harem cesarski Akbara został zreorganizowany w instytucję przypominającą fortecę, co stanowi wyraźny kontrast z obrazem panowania Babura i Humajuna. Harbans Mukhia przypisał tę zmianę rosnącemu wpływowi etosu kulturowego Radźputów na Akbara od czasu jego małżeństwa w 1562 roku z Mariam-uz-Zamani. Wraz z budową Fatehpur Sikri cesarz Akbar dostrzegł potrzebę zorganizowania administracji swojej Zenany. Ta część pałacu była rzekomo domem dla około pięciu tysięcy kobiet. Podczas gdy Abu'l-Fazl ibn Mubarak twierdzi w Akbarnama, że ​​każda kobieta miała własny apartament, bardziej prawdopodobne jest, że tylko członkowie rodziny królewskiej i ulubieńcy cesarza mieli własne apartamenty. 

Zenana była podzielona na sekcje, przy czym darogha (kobiety) zajmowały się sprawami organizacyjnymi mieszkańców i dbały o utrzymanie porządku. Inne stanowiska administracyjne w zenanie obejmowały tehwildarów, czyli urzędników księgowych odpowiedzialnych za pensje i potrzeby finansowe mieszkańców zenany. Mahaldar , służąca najwyższego autorytetu, często pełniła funkcję źródła informacji z zenany bezpośrednio do cesarza. Anagas , czyli królewskie mamki, awansowały na wyższe stanowiska, choć ich rola nie była ściśle administracyjna. 

Kwatera haremu i pałac wewnętrzny
Zenana miała wielkość małego miasta. Znajdowały się w niej pałace i apartamenty kobiet z haremu, zazwyczaj przydzielane cesarzowej, cesarzowej wdowie, księżniczkom lub szczególnie faworyzowanym konkubinom.

Cesarzowa Mariam-uz-Zamani miała własny pałac w haremie Fatehpur Sikri, zwany Raniwas. Był to największy pałac w kompleksie zenana. Wszystkie pałace i apartamenty były silnie strzeżone przez Urdubegi, wprawne wojowniczki, których zadaniem było zapewnianie ochrony damom z haremu. Były one bardzo biegle w walce, takiej jak posługiwanie się lancą i łucznictwo.

Działalność gospodarcza
Kobiety Mogołów miały kontrolę nad zasobami finansowymi i były zaangażowane w różne rodzaje działalności gospodarczej. Cieszyły się rocznymi dochodami i korzystały z usług eunuchów jako agentów handlowych. Wiele kobiet zlecało również budowę budynków i ogrodów. Ulubiona żona Akbara, Mariam-uz-Zamani, jest najwcześniejszą odnotowaną kobietą w imperium Mogołów, która zajmowała się handlem krajowym i zagranicznym. Podczas panowania Akbara i Dżahangira zbudowała największe statki, które przewoziły pielgrzymów do i z islamskiego świętego miasta Mekki, prowadziła rozległy handel jedwabiem i kilkoma przyprawami do granic międzynarodowych i nadzorowała handel z krajami i narodami Zatoki Perskiej. Według Findly, na większej arenie pomogła ona nakreślić rolę kobiet Mogołów w nowo rozwijającym się biznesie handlu zagranicznego. Córka Szahdżahana, Jahanara Begum, przyczyniła się do wielu projektów architektonicznych nowej stolicy Szahdżahana, Shahjahanabadu, i ona, jak i jej siostra, Roshanara, cieszyły się rocznym dochodem często równym dochodom wysokich cesarskich mansabdarów. Sprawowały również silną kontrolę administracyjną nad handlem krajowym i czerpały duże dochody z różnych miast. Jahanara otrzymywała dochody z miasta portowego Surat, które było dochodowym centrum handlu zagranicznego. Nur Jahan, dzięki systemowi opłat celnych z handlu wewnętrznego, miała dochód w wysokości 230 000 mahmudich. Łączyły one swój zmysł ekonomiczny z działalnością polityczną, aby wzmocnić monarchię i imperium. 

Humayun Nama
Humayun Nama daje wgląd w życie kobiet Mogołów. Została napisana przez Gulbadan Begum, siostrę Humayuna. Opisuje ona szczegółowo konflikty i napięcia w imperium oraz rolę kobiet w ich rozwiązywaniu. Na przykład Hamida Bano i Salima Sultan Begum zaprowadziły pokój w domu, gdy Salim zbuntował się przeciwko swojemu ojcu w 1601 roku. Wskazuje również, że kobiety wiedziały o zmianach politycznych zachodzących w ich świecie i o swojej roli w nich. Na przykład zdrajca Mirza Kamran zwrócił się do niej z prośbą o napisanie listu do jego brata, prosząc go o dołączenie do kampanii Kamrana przeciwko cesarzowi. 

22 wrz 2025

Drzewo Banian i jego dzieje w Indiach


Banian (figowiec bengalski) to drzewo, które rozrasta się w niekonwencjonalny sposób, od góry do dołu. Początkowo nasiona kiełkują w pęknięciach kory innego drzewa lub w ścianach budynków.

Korona Thimmamma Marrimanu znajdującego się w w Indiach (w stanie Andhra Pradesh) ma powierzchnię 19107 metrów kwadratowych, dlatego wydaje się być prawdziwym lasem (dla porównania boisko piłkarskie o wymiarach 105x60m ma powierzchnię 7140 m²). 
Okaz ten w 1989 roku trafił do Księgi Rekordów Guinnessa jako największy drzewny okaz na świecie. Figowce są obiektem kultu w hinduizmie, a ich korzenie są utożsamiane z Brahmą, pień z Wisznu a liście z Śiwą.

Figowce bengalskie to bardzo wszechstronne drzewa – z banianów wykorzystuje się pączki, owoce, liście, korzenie naziemne i podziemne, mleczny sok i korę – wszystko ma właściwości lecznicze. Produkuje się z nich także liny, papier, pasty do polerowania srebra i innych metali, lakier oraz barwniki do wełny i jedwabiu. Jest to drzewo z rodziny morwowatych, jego łacińska nazwa to ficus benghalensis.

Pod gałęziami banianowca Thimmamma Marrimanu znajduje się świątynia poświęcona Thimmammie, która według legendy złożyła samą siebie w ofierze w miejscu, w którym zmarł jej mąż w 1434 r. Uważa się, że drzewo wyrosło w miejscu stosu pogrzebowego – jeżeli to prawda to drzewo ma około 550 lat.

Lokalne wierzenie mówi, że bezdzietne pary, które odwiedzą świątynię w ciągu roku mogą spodziewać się dziecka, co czyni miejsce szczególnie zatłoczonym. Mówi się także, że klątwa spadnie na tego, kto zetnie liście figowca.


Pielgrzymi przybywają tam szczególnie licznie podczas Mahaśiwaratri (Wielkiej nocy Śiwy), która jest obchodzona czternastego dnia księżycowego miesiąca phalgun (przełom lutego i marca). Tej nocy pod Thimmamma Marrimanu odbywa się nocne czuwanie w akompaniamencie muzyki i tańców, na którym gromadzą się tysiące osób. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że pod drzewem może przebywać do 20000 ludzi! Thimmamma Marrimanu wciąż rośnie i rozwija się w sprzyjającym otoczeniu pół uprawnych z niewielką konkurencją drzew, dzięki któremu rozrosło się do tak imponujących rozmiarów.

Figowiec, o którym mowa, jest jednym z kilku znanych banianowców w Indiach. Pozostałe, które uważane są za ważne lub specyficzne w kontekście historycznym, przyrodniczym lub mitologicznym to:

• Kabirvad położony nad rzeką Narmada – jego korona ma powierzchnię 17,520 m2. Nearchos (jeden z żeglarzy oficerów armii Aleksandra Wielkiego) opisywał w swoim dzienniku duży okaz znajdujący się na brzegu rzeki (prawdopodobnie Kabirvad) jako drzewo, pod którym schronić się mogło 7000 ludzi!


• The Great Banyan – Wielki Banian rosnący na terenie ogrodu botanicznego w Kalkucie ma ponad 3000 pni o wysokości 24,5 m. Drzewo zajmuje powierzchnię 18,918 metrów kwadratowych.


• 450-letni gigantyczny Banian znajdujący się na terenie Theosophical Society Adyar w dystrykcie Chennai. Jego rozległe gałęzie zajmują 12 192 metry kwadratowe.


• Dodda Alada Mara – 400 letni banian znajdujący się w wiosce Kethohalli (28 kilometrów od miasta Bengaluru) zajmujący 12,000 m2 powierzchni.


• Pillalamarri – 700-letnie drzewo znajdujące się 4 kilometry od miasta Mahabubnagar.

1 wrz 2025

Juga

Juga - w kosmologii hinduskiej określenie to wszystkich wieków świata. 

Wyróżnia się cztery wieki:
  • Krita Juga – złoty wiek
  • Treta Juga – srebrny wiek
  • Dvapara Juga – brązowy wiek
  • Kali Juga – żelazny wiek
Każdy z jug trwa dwanaście tysięcy „boskich lat”, zaś boski rok to trzysta sześćdziesiąt lat ludzkich. Wszystkie cztery jugi stanowią „dzień Brahmy„. Na koniec Kali Juga bóg zamyka oko, po czym zapada w sen, a wszystko powraca do kosmicznego łona i zapada kosmiczna noc (równa dniu). Następnie znów Brahma budzi się i powołuje nowy świat. Obecnie trwa Kali Juga i należy się spodziewać w każdej chwili snu boga.

24 cze 2025

Historia lampki, która nie zgasła

W mieście Savatthi żyła sobie kobieta o nazwisku Nanda. Nie miała ona miejsca do mieszkania, ani też krewnych na których mogłaby polegać. Jej ubrania były znoszone, a jej dni mijały na siadywaniu przy drodze. Zwykle prawie wszyscy przechodnie ignorowali ją. Kilku ludzi poruszał jednak jej los, dali jej jedzenie, dzięki któremu mogła przeżyć.

Buddha Siakjamuni przebywał wówczas w gaju Jeta, niedaleko Savatthi z dużą liczbą swoich uczniów. Ludzie z Savatthi tłoczyli się w gaju Jeta codziennie, spragnieni usłyszeć jego nauk. Ich ręce były pełne ofiar. Ale Nanda tylko przykucała naprzeciwko ludzi żwawo mijających ją, zastanawiając się jak mogłaby napełnić swój pusty żołądek. Pewnego dnia Nanda zauważyła, że zachowanie przechodniów się zmieniło. Zwykle nie interesowało ją nic innego niż uzyskanie czegoś do zjedzenia, ale jej ciekawość rosła. Wstając na niepewnych stopach, zapytała mijającego mężczyznę:

– Co się dzieje?
– Buddha opuszcza Gaj Jeta i przenosi się do innego miasta głosić Dharmę – odparł przechodzień.

Nanda przykucnęła, aby pomyśleć.

...Mowy Buddhy mogą być święte, ale nigdy nie poszłam go posłuchać, ponieważ słowa nie pomogą zapełnić pustki w moim żołądku, myślała Nanda. Jednak być może już nigdy w życiu nie będę mogła go zobaczyć. Chociaż mówi się, że nasienie szczęścia do zasadzenia w ogrodzie mego życia jest tuż przed moimi oczyma, nie zasadziłam nawet jednego, więc nie mogę zrobić nic innego, niż tylko pozostać jaką jestem...
Jednak coś, co z powodu pustego żołądka zaniedbywała aż do tej chwili pojawiło się z podstawy istnienia Nandy.
...Nie mogę tak pozostać, myślała Nanda. Muszę zrobić ofiarę Buddzie!...

Chociaż Nanda obserwowała każdego mijającego ją z ofiarami dla Buddhy, teraz po raz pierwszy wstała i poszła żebrać od domu do domu. Kiedy nastał wieczór, głód Nandy był taki jak zwykle, ale ona nawet nie myślała o jedzeniu pokarmu, który zebrała. Kiedy wróciła do Gaju Jeta, ujrzała migotanie wielu lampek danych w ofierze Siakjamuniemu Buddzie. Zatrzymała się.

,,Jakie piękne!''

Choć Nanda widziała wcześniej lampki wiele razy, nagle bardzo ujęło ją ich piękno. Pospieszyła do sklepu z olejkami. Właściciel spojrzał podejrzliwie na swoją obdartą klientkę, ale Nanda nie wahała się.

– Daj mi proszę tak dużo olejku, ile mogę otrzymać za to – powiedziała.

Sklepikarz spojrzał na niewielką ilość pokarmu w dłoniach Nandy.

– Co zamierzasz zrobić z tym olejkiem? – zapytał podejrzliwie. Chyba nie zamierzasz sprzedać tej drogocennej żywności, którą powinnaś użyć do nakarmienia swojego ciała?
– Czy przyjmiesz cokolwiek innego niż żywność? – zapytała Nanda z niepokojem. Czy to nie wystarczy nawet na troszeczkę olejku?

Właściciel był zaskoczony szczerością Nandy.

– No cóż – powiedział – Sprzedaję olejek, więc sprzedam nawet trochę, ale to na co chcesz się wymienić nie starczy na wiele...

Odmierzył niewielką ilość olejku.

– Słyszałam, że Buddha przenosi się do innego miasta głosić Dharmę – powiedziała mu Nanda – więc chciałabym zapalić mu lampkę w ofierze, zanim wyruszy.

Sklepikarz był zaskoczony jej słowami. Ponownie otworzył dzban z olejkiem i nalał kolejną miarkę.

– Rozumiem – powiedział – Jeśli do tego chcesz użyć ten olejek, to nie musisz mi płacić. Proszę zatrzymaj pokarm dla siebie.
– Nie, nie mogę tego zrobić – powiedziała Nanda poważnie. Proszę przyjmij tą zapłatę – i siłą włożyła żywność w ręce sklepikarza.

Nanda ostrożnie niosła olejek do Gaju Jeta. Pierwszy raz w życiu zapalała lampkę w ofierze. Jej ręce i serce trzęsły się nerwowo. Knot lampy przez chwilę się poruszał, potem płomień wzrastał kiedy się patrzyła, aż po chwili stał się duży i stabilny. Tej nocy silny wiatr zdmuchnął prawie wszystkie lampki w Gaju Jeta, tylko lampka ofiarowana przez Nandę ciągle paliła się jasno.

Z Kengukyo, Sutry Przyczyny Mądrości i Głupoty.
tłumaczenie: Bunyu

24 maj 2025

Opowieść o kropli miodu

Buddha Siakjamuni opowiedział pewnego razu następującą historię.
Człowiek zwany Kala został uwięziony.

– Dlaczego uwięziono mnie za tak błahe przestępstwo? – narzekał. Wielu ludzi popełniło dużo większe przestępstwa, ale nie zostali uwięzieni...

Kala zdecydował się uciec z więzienia. Pewnej nocy obudziło go ciche piszczenie. To była mysz gryząca więzienny mur. ,,To jest to!'', pomyślał podekscytowany Kala. Od tej nocy, Kala w tajemnicy pracował, aby powiększyć dziurę. W końcu była wystarczająco duża, aby mógł przez nią przejść i uciec. Biegł tak szybko jak tylko potrafił i w końcu usiadł, aby złapać oddech. Usłyszał dobiegające z oddali dudnienie.

– O nie! – pomyślał Kala. To stado słoni!

Karą za ucieczkę z więzienia było wówczas w Indiach stratowanie na śmierć przez słonie. Kala podskoczył i zaczął ponownie biec tak szybko jak tylko potrafił. Niestety znajdował się akurat na dużej, pustej równinie i nie miał się gdzie ukryć. Stado słoni nadciągało. Wówczas Kala pomyślał, ,,To już koniec!'' Ale w chwili, kiedy wiedział, że nie może już polegać na swoich nogach, nagle poczuł jakby jego ciało leciało w powietrzu. Dla ratowania życia chwycił się czegoś co napotkały jego dłonie. Kala wpadł do starej studni i zaczął wspinać się do winorośli, które rosły w połowie drogi w górę, na ścianach studni. Stado słoni wkrótce minęło starą studnię wstrząsając ziemią i wznosząc tuman kurzu.
Kala był przeszczęśliwy, że udało mu się uratować życie.

– Hura! Jestem bezpieczny! Jeszcze nie umrę!

Głos Kali odbił się echem w wąskich murach studni. Spojrzał na dół i zobaczył dwie kule w kolorze złota lśniące na dnie studni.

– To wygląda ja jakiś skarb! – Kala pomyślał podekscytowany. Moje szczęście trwa!

Ale kiedy tak się radował, z dołu wystrzelił szumiąc czerwony płomień, który po chwili zniknął. Dzięki światłu od płomienia, Kala zauważył dużego smoka w głębi studni. Sen smoka został zakłócony i z szeroko otwartą paszczą czekał on, aż Kala spadnie. Kala zlał się zimnym potem.

– Muszę się stąd wydostać! – pomyślał. Słonie są już daleko, a strażnicy więzienni podążający moimi śladami nie dotrą tu przed jutrem. Muszę teraz się stąd wydostać!

Kala wspiął się do winorośli. W połowie drogi widział już czyste niebo przez okrągły otwór.

– Jeszcze troszeczkę! – Kala dopingował sam siebie.

Wspiął się jeszcze i zatrzymał się. Ponownie spojrzał w górę. Coś poruszało się na brzegu studni. Światło słoneczne było zbyt oślepiające, żeby dobrze zobaczyć, ale wyglądało na to, że są to dwie myszy. Przegryzały winorośl po której wspinał się Kala.

– O nie! – pomyślał Kala. Muszę stąd wyjść zanim myszy przegryzą winorośl!

Prawdopodobnie z powodu podenerwowania jego uchwyt stał się śliski i nie mógł wspinać się tak szybko jakby chciał. Zaniepokojony ponownie spojrzał w górę. Wówczas zobaczył cztery węże czekające, aby połknąć myszy na szczycie studni. Kala przeraźliwie bał się węży. Nie mógł wspinać się ani zejść niżej, a w dodatku winorośl na której wisiał, była przegryzana przez dwie myszy...

– Aaaaa... wykrzyknął Kala w desperacji. Jak tylko to zrobił poczuł w ustach coś słodkiego.

Był to miód, który wyciekł z pszczelego ula przy krawędzi studni i spadł na jego usta. Kala tak był pochłonięty słodyczą miodu, że zapomniał o tragicznej sytuacji w której się znajdował. Po tym jak Buddha Siakjamuni opowiedział tą historię zapadła chwila milczenia. Następnie zapytał: ,,Jak myślicie kim jest Kala?''.

Z Shukyosenzohiyu (Wybór z Sutr)
tłumaczenie: Bunyu

8 maj 2025

Historia prawdziwego zapachu

Nidhi utrzymywał się z mycia toalet. Z tego powodu nie tylko jego ubrania, ale także całe jego ciało było przesiąknięte zapachem kojarzonym z ludzkimi odchodami. Dlatego też ludzie unikali Nidhi nie tylko w dni jego pracy, ale nawet kiedy miał wolne. To sprawiło, że był on bardzo samotny. Potrzebował przyjaciół.

– Mam! - pomyślał Nidhi – Wszystko co muszę zrobić to ubrania, które nie mają tego zapachu!

Nidhi szybko zszył parę łachmanów i zrobił z nich przyodziewek.

– Z tym uda mi się zdobyć przyjaciół! – pomyślał.

Pełen dobrych myśli udał się do miasta. Jednak ludzie krzywili się jak tylko go zobaczyli. Nikt nie uświadomił sobie, że Nidhi już nie miał tak złego zapachu jak zwykle. Każdy zakładał, że ,,Nidhi jest związany ze złym zapachem'', ponieważ w przeszłości tak zawsze było. Nidhi stał się jeszcze bardziej samotny.

– Kto odpowiada za to jaki mam zapach? – pytał się.
– Jak myślicie, kto sprawia, że możecie sobie codziennie ulżyć! – wykrzyknął biegnąc na polu na którym wylewał zbierane codziennie ludzkie odchody.

Podniósł kamień leżący u jego stóp i rzucił go tak daleko jak tylko potrafił. Potem położył się na ziemi, wyciągnął na bok ramiona i patrzał w niebo.
Leżąc usłyszał głos:

– Co się dzieje Nidhi? Nie jesteś dziś w najlepszym nastroju...

Nidhi zaskoczony podniósł się i rozejrzał. Starszy, raczej zniszczony człowiek szedł w jego kierunku. Kiedy był już blisko, Nidhi uświadomił sobie, że jest on niewidomy.

– Przychodzisz tu często opróżniać wiadra z odchodów, nieprawdaż? – powiedział mężczyzna. Żyję tutaj w towarzystwie jedynie owadów i ptaków. Wielu ludzi powiedziałoby, że żyję w ubóstwie, ale nie czuję aby mi czegokolwiek brakowało. Ale jest jedna rzecz, którą ty masz, a której Ci zazdroszczę.
– Co?! Zazdrościsz mi?
– Zgadza się – powiedział starzec. Pracujesz dla dobra innych.

Ach tak...ktoś kto postrzega mnie w taki sposób...
Samo tylko usłyszenie słów starca zupełnie oczyściło serce i umysł Nidhi.

– Nie masz tak złego zapachu jak zwykle – kontynuował starzec. Czy coś się stało?

Rumieniąc się Nidhi odparł:

– No cóż, nie...właściwie, tak...Dziękuję Ci bardzo.

Szczęśliwy Nidhi powrócił następnego dnia do swojej pracy. Każdy ponownie odwracał wzrok mijając go, jednak już go to nie martwiło.

W tym czasie Buddha Siakjamuni przybył głosić Dharmę w tym mieście. Wszyscy poszli go posłuchać.
Nidhi też chciał pójść, ale pomyślał, że zapach, który przylgnął do jego ciała mógłby sprawić kłopot innym, więc nie poszedł.

Pewnego dnia gdy Nidhi niósł swój zwykły bagaż ludzkich odchodów, rząd mnichów praktykujących żebranie pojawił się na wprost niego. Nidhi natychmiast zauważył, że jednym z mnichów był Siakjamuni Buddha.

– Co za szlachetna postawa – pomyślał Nidhi, ale natychmiast się zreflektował i przeszedł na drugą stronę ulicy.

Radując się nabożnie możliwością zobaczenia twarzy Buddhy, Nidhi kontynuował swój marsz drugą stroną ulicy. Wówczas ponownie zobaczył rząd mnichów z Buddhą pośród nich, idących w jego kierunku. Kiedy ponownie zmieniał stronę ulicy aby uniknąć grupy, stało się to samo – zawsze szli w jego kierunku. Spiesząc się aby zejść z drogi, Nidhi w końcu poślizgnął się i upuścił wiadra, które niósł, a ich zawartość wylała się.

Co mam teraz zrobić!? Droga, którą idzie Buddha została zabrudzona...!
Rozpaczając jak straszną rzecz zrobił, Nidhi poczuł dłoń na swoim ramieniu. To był Siakjamuni Buddha.

– Nie próbuj mnie unikać Nidhi – powiedział Buddha. Nosisz ten sam rodzaj szat, które my nosimy. I pilnie wykonujesz pracę, której inni unikają. To jest twój prawdziwy zapach!

Kiedy Nidhi złożył swoje dłonie razem w radości i wdzięczności, postać Buddhy Siakjamuniego stała się jednym z postacią starca, którego spotkał na polu.

Z Daishogonkyoron (Komentarza do Mahalanka-sutra)
tłumaczenie: Bunyu

23 kwi 2025

Chan cz.2 Historia

Chan a kultura i polityka
Powoli kształtowały się wyodrębnione ośrodki praktyki chanu w miarę jak przybywało wyznawców i krzepły podstawy praktyki, nauczania i współżycia mnichów we wspólnotach. Daoxin miał już w swoim klasztorze 500 uczniów, a Hongren ponad 700. Coraz większą rolę odgrywała medytacja chanu i tworzyły się jej nowe podstawy. Wcześni wyznawcy chanu nie darzyli wielką uwagą buddyjskiej literatury, gdyż chan był szkołą coraz bardziej praktyczną, a nie teoretyczną, tak jak wielkie i starsze szkoły, nastawione głównie na filozofowanie, a zwane szkołami doktryny. To zdecydowanie praktyczne nastawienie, unikanie literatury i filozofowania, powodowało stały konflikt chanu ze szkołami doktryny, której przedstawiciele uważali chan za ikonoklastyczną herezję. Chan zaczął akcentować przynależność człowieka do świata natury; świątynie i klasztory nosiły nazwy gór na jakich je wybudowano. Podobnie i pierwszy człon imienia mistrzów określał najczęściej miejsce, w którym przebywał. Mimo swoich antyintelektualnych, lecz jakże przecież racjonalnych przesłanek, chan nie nakazywał odsunięcia się od czynnego życia, literatury czy sztuki. Ukształtowane później klasztory chanu stawały się nieraz ważnymi ośrodkami rozwijania kultury duchowej. Wielu wybitnych poetów i malarzy było mnichami lub świeckimi wyznawcami jego idei. Zarzut bibliofobii i ikonoklazmu na pewno nie był w stosunku do chanu właściwy. To, że nie opierał się na żadnej sutrze wynikało także z pełnej otwartości szkoły; nauczyciel mógł swobodnie posługiwać się dowolnym tekstem jaki w danej chwili uznał za właściwy lub też w ogóle go pominąć. Chan, który bezpośrednio wnikał w ostateczną rzeczywistość nie uciekał się do żadnych pośredników. Jeśli ktoś wskazuje palcem na księżyc, a ty patrzysz na palec, to nie widzisz księżyca – stwierdzali mistrzowie, domagając się bezpośredniego uchwycenia prawdy.Równocześnie chan rozwijał się wyłącznie dzięki swojemu wewnętrznemu dynamizmowi i dzięki wybitnym indywidualnościom, których naturalnie wykreował. Wszystkie inne szkoły buddyjskie wchodziły w bliskie kontakty z dworem cesarskim i arystokracją, i zabiegały o poparcie, donacje i wpływy. Chan unikał tego rodzaju zaangażowania; było zaledwie kilku mistrzów chanu, którzy weszli w bliskie kontakty ze światem polityki i to głównie nie ze swojej woli. Odnosi się to głównie do działalności północnej szkoły chanu.Wszystkie klasztory chanu były równe. Wprowadzanie rang do monastycyzmu chanicznego rozpoczęło się w czasach Południowej Dynastii Song. Powstał system zwany pięć klasztorów i dziesięć świątyń. Przywilejami obdarzono wielkie kompleksy klasztorne (wraz z podległymi im mniejszymi) odłamu linji – yangqi. Oprócz pozytywów (wyróżnionym lepiej się wiedzie, powstanie niesłychanie wysokiej kultury związanej z chanem: malarstwa i literatury, ale także i rzemiosła) system ten przyniósł także poważne szkody temu, co można nazwać duchem chanu. Klasztory chanu zaczęły być modne i przychodzili do nich ludzie, dla których stały się one albo ucieczką, albo poczekalnią lub też miejscem, w którym spokojnie można tworzyć. Wszystko to uderzało rykoszetem w praktykę chanu.

Chan a taoizm
Chan powstał w wyniku połączenia się buddyjskiej dhyāny z czysto chińskimi taoistycznymi ideami. Buddyzm, który w swej mahajanistycznej odmianie, wykazywał skłonności do tworzenia nowych synkretycznych nauk, potrafił dzięki temu dostosowywać swe nauki do różnych potrzeb ludzkich i zaspokajał dążenia ludzkie niezależnie od poziomu intelektualnego i kulturalnego ludzi. Chan zapewne dlatego m.in. odegrał tak wielką rolę w Chinach, gdyż potrafił w pełni wykorzystać, ale i całkowicie rozwinąć i nawet nobilitować dawne prebuddyjskie intuicje taoistów. Podstawowa taoistyczna zasada niedziałania (wu wei) stała się również podstawową zasadą chanu. W całej jego historii nawet najwięksi mistrzowie często odwoływali się do taoistycznej terminologii.

Huineng a Shenxiu
Najwybitniejszymi uczniami Piątego Patriarchy byli Huineng i Yuquan Shenxiu. Obaj rywalizowali o następstwo Dharmy i obaj stali się później założycielami dwu rywalizujących ze sobą szkół chanu. Shenxiu założył tzw. północną szkołę stopniowego oświecenia, a Huineng – południową szkołę nagłego oświecenia. Ich wiersze ukazują wyraźnie, co ich dzieliło.

Różnica tkwi w tym, że Shenxiu zrozumiał, iż pustka jest formą, a forma jest pustką. Uwolnił się więc od przywiązania do nazwy i formy, chociaż dalej pozostał przywiązany do myślenia.Tymczasem Huineng przekroczył poziom osiągnięty przez Shenxiu i jego wiersz świadczy, że osiągnął poziom ani pustki, ani formy, czyli wyzwolenie od przywiązania do nazwy, formy i myślenia. I dlatego został Szóstym i ostatnim oficjalnym Patriarchą chanu. Oba urzeczywistnienia wyraźnie można zobaczyć na kole zen.

Szkoła Shenxiu była wielka i popularna, gdyż skłaniała się ku ortodoksji. Mimo tego wiemy o niej stosunkowo niewiele, chociaż w okresie jej rozkwitu właśnie z nią kojarzono chan; niewielka grupka Huinenga nie mogła się z nią równać. Oświecenie osiągane było przez stopniowe oczyszczanie umysłu z dualistycznych namiętności i myśli, aż wrodzona monistyczna i jasna natura człowieka zostanie ponownie odkryta i jej wrodzone jakości ponownie się ujawnią. Szkoła ta więc najprawdopodobniej praktykowała styl stopniowa praktyka – stopniowe oświecenie. Żeby było ciekawiej, wszyscy myśleli, że to właśnie Shenxiu jest Szóstym Patriarchą.Szkoła HuinengaSzkoła prowadzona przez Huinenga była szkołą niewielką, która początkowo nie przyciągała wyznawców. Zapewne jedną z przyczyn tego była nieortodoksyjność nauk Huinenga. Otóż Szósty Patriarcha uważał, że medytacja (chiń. ding) i intuicja (chiń. hui) są tym samym. Uważał, że oświecenie nie jest wynikiem stałego oczyszczania, ale aktem nagłym, nie wynikającym z jakiś głębokich przemyśleń, z jakiegoś wgłębiania się w idee, czy przeróżnych wstępnych praktyk. Jego doktryna o nagłym oświeceniu oparta była m.in. na takich kluczowych ideach jak: bez myślenia (ch. wunian) i bez przywiązania (ch. wuzhi). Ogólnie można powiedzieć, że była to doktryna bez umysłu (ch. wuxin) i od samego początku niczego nie ma (ch. benlai wuyiwu). Huineng był analfabetą i zapewne to, obok genialnej intuicji i wielkiego oświecenia czy urzeczywistnienia, pozwoliło mu na zerwanie z chińskiego buddyzmu indyjskiej tendencji do odwrócenia się od świata i nacisku na czytanie sutr i studia doktrynalne oraz filozofowanie, czemu tak bardzo uległ buddyzm chiński tych czasów. Huineng ukształtował ostatecznie podstawy doktryny chanu, a wszyscy późniejsi mistrzowie tworzyli na tych mocnych podstawach ustanowionych przez Szóstego Patriarchę.To, że ostateczne zwycięstwo odniosła mała szkoła Huinenga, zawdzięczać można jego uczniowi. Nazywał się Heze Shenhui (668-770) i to on rozpoczął działania na rzecz uznania Huinenga za prawdziwego Szóstego Patriarchę (w opinii większości był nim Shenxiu) i rozpropagowania nagłych nauk Huinenga w Luoyangu, gdzie znano tylko nauki szkoły północnej.Po wyniesieniu nagłego oświecenia na pozycję ortodoksji, stopniowe nauczanie północnej szkoły było bagatelizowane przez nauczycieli wszystkich nowych szkół chanu. Niewątpliwie Shenxiu nie posiadał wielkiej metafizycznej wnikliwości i stąd metody praktyki zawierały pewne niedostatki. Zwykle zarzucano tej szkole, że jej nauki prowadziły do tego, co nazywamy symulowaniem czy robieniem czegoś (ch. yuzuo, yuwei) zamiast robienia niczego, bycia w sobie (ch. zuxing) czy też podstawowego niedziałania (ch. wuwei). Shenxiu i Huineng szanowali się nawzajem, a Huineng przecież nawet powiedział Dharma nie jest ani nagła (ch. dun), ani stopniowa (ch. jian), ale ludzkie przebudzenie się może być wolne lub szybkie. Paradoksalnie, w wielkiej dyskusji między stopniowymi szkołami indyjskimi a nagłą szkołą chanu, która odbyła się w tybetańskim klasztorze Samje w 792 r., chan reprezentowany był przez mistrzów szkoły północnej, a więc stopniowej! Dla szkół indyjskich stopniowość szkoły północnej okazała się być nagłością...Charakterystyczną także cechą obu szkół było to, że dla Huinenga najważniejszą rzeczą była prajñā, a dla Shenxiu – dhyāna. Jednak szkoła Huinenga i w tym była dalej – utożsamiała bowiem prajñę z dhyāną, a z tego wynikało podkreślenie nagłego czy natychmiastowego przebudzenia się świadomości.

Szkoły heze i hongzhou
Szkoła Shenhuia (Heze) przez zwolenników Huinenga uważana była za ortodoksyjną, czyli najbardziej prawidłową linię przekazu Dharmy Szóstego Patriarchy. Jeszcze za życia swego założyciela odniosła wielki sukces, ponieważ zastąpiła szkołę północną, której ośrodki zostały zniszczone podczas rebelii An Lushana (安祿山 755–756). Szkoła heze miała opinię bardzo intelektualnej. Niestety uczniowie Shenhuia byli znacznie mniejszego formatu i szkoła ta zaczęła stosunkowo szybko zanikać. Ostatnim mistrzem tej tradycji był słynny i wybitny mistrz chanu i teoretyk chanu Guifeng Zongmi (780–841). Był on także patriarchą wielkiej szkoły buddyjskiej huayan, której pewne idee zostały przez niego wprowadzone do chanu. Jego wpływ dotrwał do wielkich prześladowań buddyzmu w 845 r., po czym szkoła heze zniknęła.Teoretycznymi podstawami jej doktryny były dwa aspekty natury umysłu: niezmienność (absolut) i przystosowanie się (względność). Pełnym urzeczywistnieniem było rozpoznanie symbiozy pomiędzy nagłym przebudzeniem i stopniową praktyką oraz zrównoważeniem ich jakości.

Szkoła hongzhou była jedyną z siedmiu, która przetrwała dynastię Tang Założona została przez ucznia Huinenga mistrza chanu Nanyue Huairanga (677-775). Mówiąc o tzw. południowej szkole chanu, zawsze myśli się o linii przekazu Dharmy Nanyue. Ale właściwą nazwą tej szkoły była hongzhou. Właśnie w niej rozwinął się styl praktyki, który później (i dziś) utożsamiany był z całym chanem. Było to zasługą ucznia Nanyuego, słynnego Mazu Daoyi i jego wybitnych następców. Dharma szkoły była idealistyczna i pozytywna, co zdecydowanie odróżniało ją od szkół niutou i lao’an – negatywnych i egzystencjalnych. Tak więc wszystkie różniące się zjawiska były postrzegane jako przejaw niedualnej natury buddy, która zawierała pełnię Absolutu: niezmienne cechy umysłu – w takim samym stopniu, jak i jego względne, adaptacyjne właściwości. Wyrażenie Mazu Umysł jest Buddą sygnalizuje tę główną koncepcję. Jednak nie należy zapominać, że powiedział on także później Ani umysł, ani Budda.Przebudzenie oznaczało tu intuicyjne zrozumienie, że wszystkie myśli i rozróżniające czynności są niczym innym, jak samą naturą Buddy, a więc równie prawdziwe. Była to więc akceptacja wszystkich rzeczy, z równoczesnym ignorowaniem różnic pomiędzy pozytywną cnotą a negatywną wadą. Szkoła hongzhou preferowała styl nagłe przebudzenie – nagła praktyka.

Chan dojrzały. Złoty okres chanu za dynastii Tang
W okresie panowania dynastii Tang (618–906) istniało już wiele klasztorów chanu, które stały się mocnymi ośrodkami zarówno nauczania, jak i kultury. Cesarze zwykle darzyli mistrzów chanu wielkimi względami i często zostawali ich uczniami lub wzywali do nauczania na dworze cesarskim. Jednak nawet w chwili całkowitego prawie opanowania Chin przez różne tradycje buddyjskie, wielkie prześladowania buddyzmu w 845 r. zmiotły z powierzchni ziemi ok. 45,000 klasztorów i świątyń. Wszystkie, a zwłaszcza starsze szkoły buddyzmu zaczęły od tego czasu podupadać, a większość wkrótce przestała w ogóle istnieć. Z tego niewyobrażalnego, choć jak to bywa na Dalekim Wschodzie, bezkrwawego pogromu, dwie szkoły buddyzmu wyszły prawie bez strat: chan zong i jingtu zong (szkoła Czystej Krainy).

Dla obu tradycji będzie to miało już wkrótce wyraźne skutki. Ruch chan stał się najpopularniejszą formą buddyzmu w Chinach zapewne z wielu powodów. Na pewno szczególnie odpowiadał umysłowości Chińczyków, ludzi wesołych, bezpośrednich, mocno związanych z życiem, praktycznych i dość dalekich od teoretyzowania. Chan był przyjmowany nawet przez najmniej wykształcone warstwy społeczeństwa. Wiązało się to m.in. z tym, że właśnie wśród tych warstw społeczeństwa szeroko rozpowszechnione były idee taoistyczne i nastawienie antyintelektualne i praktyczne.

Chan zaproponował wówczas już w pełni rozwiniętą ideę medytacyjnego nastawienia we wszystkich sprawach życia, w codziennych działaniach i najprostszych, nawet trywialnych czynnościach. Nie studiowano tu doktrynalnych tekstów, nie filozofowano tylko zmierzano bezpośrednio do celu, czyli oświecenia. Wierzono przy tym, że natura Buddy istnieje wrodzenie we wszystkich ludziach, a więc można ją osiągnąć przez bezpośredni przekaz z umysłu nauczyciela do umysłu ucznia, bez potrzeby wyrażania słowami i poza wszelkimi werbalnymi technikami. Chan kładł także nacisk na to, że wyzwolenie czy urzeczywistnienie siebie jest w rękach każdego człowieka, zależy tylko od niego, a nie od jakiejkolwiek i czyjejkolwiek (nawet Bożej) łaski.

Bezpośrednie objawienie może nastąpić z całym przedmiotem. Jest to zgodne z na pozór prostym zmysłowym doświadczeniem, w którym czerwone jest czerwone, a zielone jest zielone, bez mieszania jednego wrażenia z drugim, co właśnie występuje w pełnym takich przemieszań życiu. Mistrzowie chanu (i współcześnie mistrzowie zen) posługują się dla zobrazowania tego lustrem. Jeśli czerwień jest poza lustrem, pozostaje ono czyste. Jeśli czerwień znajduje się przed lustrem, jest ono czerwone. Tylko czerwone. Gdy czerwone znika sprzed lustra, ono znów jest czyste. Gdy z kolei pojawi się przed nim zieleń, lustro jest tylko zielone, bez mieszania zielonego z czerwonym. Skoro więc czerwone jest czerwone, a zielone jest zielone, zatem Ja to Ja. Ale tak jak czerwień zostaje zepsuta przez zmieszanie jej z zielenią, tak też i natura Ja traci swą wrodzoną jasność i czystość, gdy psuta jest przez namiętności i pożądania.

Wielkość Buddy polega m.in. na tym, że zrealizował on oba indyjskie poglądy – spekulatywny i praktyczny – z całą ich twórczą logiką, oraz pogląd chiński, z całą jego bezpośredniością i natychmiastowością. Pewnego dnia Budda poprosił mnichów, aby zrobili kilka kroków po ziemi i następnie poprosił, aby powiedzieli, co czuli. Mnisi opisali ziemię, kamyki, żwir itd. Byli niezwykle zaskoczeni, gdy Budda wykrzyknął Co? Czy nie czuliście swoich stóp?! Idąc dalej tym tropem, uprzytamniamy sobie, że we wszystkich osobistych doświadczeniach możemy być zdolni do urzeczywistnienia naszej zasadniczej natury ja i to nie jako przedmiotu wśród przedmiotów, ani też jako podmiotu wśród podmiotów, lecz właśnie tak jak jest. Gdy czerwone jest czerwone i objawia się właśnie jako takie, bez porównań z czymś innym, czyli bez tego, co możemy nazwać przypisywaniem jakiś dodatkowych, nieistniejących cech, to wtedy JA jestem JA w mojej własnej naturze ja. Tygrys to wcale nie jest duży domowy kotek, jak to rodzice przedstawiają swoim dzieciom. Tygrys jest tygrysem, kotek jest kotkiem. Wężowi nie trzeba dorabiać nóg, on jest już kompletny. A my założylibyśmy mu jeszcze na te nogi skarpetki. Dwójka jest dwójką, a nie tylko zbiorem jedynek.

Po śmierci Huinenga chan zaczął się rozwijać w wielu kierunkach, między innymi dlatego, że Szósty Patriarcha nie przekazał już dalej szaty i misek Buddy, symbolizujących oficjalny patriarchat i przekaz Dharmy stał się bardziej demokratyczny. W wyniku tego powstało pięć szkół chanu środkowego okresu jego rozwoju, zwanych także pięcioma domami chanu. Doprowadziła do tego działalność dwóch uczniów Huinenga; byli nimi Qingyuan Xingsi (zm. 740) i Shitou Xiqian (700–790). Nauczanie pierwszego pozwoliło na powstanie szkół caodong, fayan i yunmen, a drugiego: guiyang i linji. W około 150 lat później w ramach domu linji powstały jeszcze dwie podszkoły: yangqi i huanglong.

Wybitni mistrzowie chanu
  • Mazu Daoyi (707–788)
Dzięki niemu rozwinęły się techniki nauczania tak charakterystyczne dla późniejszej szkoły linji – spadkobierczyni tradycji hongzhou.

Był pierwszym mistrzem, który wprowadził pewne sposoby, bezpośrednio prowadzące uczniów do stanu wunian (bez myślenia). Był eksperymentatorem i pionierem licznych metod, które zostały doprowadzone do doskonałości przez jego następców. Jako pierwszy zadał uczniowi pytanie, na które nie było odpowiedzi, aby w chwili, gdy uczeń borykał się nad odpowiedzią, krzyknąć mu do ucha he! Spodziewał się, że ów wstrząs wprowadzi ucznia w niedualny stan umysłu. Za oświecenie uważał Mazu wgląd we własną naturę (chiń. jianxing), rozumiany jako intuicyjne zrozumienie kim i czym jestem. Ustanowił on właściwie pedagogiczne podstawy nowego chanu. Nie trzeba było już poszukiwać jakiejś szczególnej zdolności umysłu do oświecenia, gdyż każde zachowanie jest umysłem czy ujawnieniem natury Buddy. Pstryknięcie palcami, zmarszczenie brwi, kaszlnięcie, uśmiech, złość, smutek czy pragnienie są działaniem umysłu Buddy, są Dao, są Drogą. Nie ma potrzeby jakiś szczególnych działań – bycie naturalnym jest drogą. Chodzenie naturalnie, siedzenie naturalnie, spanie naturalnie, życie naturalnie – jest Drogą. Pozwolenie umysłowi być swobodnym: nie zakładanie robienia dobra, nie zakładanie robienia zła – jest Drogą. Nie ma Prawa, aby go przestrzegać, ani stanu Buddy, aby go osiągać. Drogą jest utrzymywanie wolnego umysłu i nie odstępowanie od pustki. Jeśli nie zakładam robienia dobra i nie zakładam robienia zła, to wtedy mogę żyć właściwie.
  • Baizhang Huaihai (720–814)
Był on kolejną wielką postacią tego okresu. Jego działalność to kolejny punkt zwrotny w historii chanu. Baizhang założył na górze Daxiong (zw. też Baizhang) pierwszy klasztor chanu z dokładnymi i całkowicie odrębnymi od innych reguł przepisami utworzonymi w Chinach i dla Chińczyków. Mistrz kładł także wielki nacisk na pracę fizyczną mnichów chanu, co wyraził słynnymi słowami Bez pracy, bez jedzenia. Jego księga klasztornych reguł Baizhang ging gui została zagubiona, ale dalsze życie wspólnot mnisich było prowadzone zgodnie z jej treścią. Baizhang jest dziś jednym z najbardziej szanowanych nauczycieli chanu, zwłaszcza ze względu na ostateczne wyodrębnienie chanu i stworzenie reguł mnisiego życia. To właśnie jego działalność spowodowała, że od tej pory pojawiło się w Chinach pojęcie szkoły chan.

Rozwój myśli
Chan nie rozwijał się w próżni. Gdy studiuje się podstawowe nauki rozwijane zwłaszcza w kręgu dwu głównych szkół chanu, a więc caodong i linji, można zauważyć, że oparte one były na metafizycznych spekulacjach wielkich buddyjskich umysłów Fazanga (643–720) i Chengguana (738–839), którzy rozwijali filozofię szkoły huayan. Dlatego nauka „wuwei pianzhen” (pięć relacji pomiędzy szczególnym a powszechnym) stworzona przez założyciela szkoły caodong, którym był wybitny mistrz Dongshan Liangjie i „siliaojian” (cztery procesy wyzwolenia z subiektywności i obiektywności) stworzone przez założyciela szkoły linji Linji Yixuana są ściśle związane z doktrynami o tożsamości tego, co rzeczywiste, prawdziwe z postrzeganym Fazanga oraz czworakiego dharmadhātu Chengguanga. Trzeba tu jednak zaznaczyć podstawową różnicę w podejściu do tych zagadnień przez szkoły huayan i chan. Ta pierwsza była przede wszystkim szkołą teoretyczną, a druga – szkołą przede wszystkim praktyczną. Dla chanu była to więc głównie próba usystematyzowania praktyki i ujęcia jej w jakieś ramy, a nie temat do filozofowania.

Szkoła caodong
Podstawą praktyki było „tylko siedzenie” (ch. zhiguan dazuo). Praktykujący dążył do obserwacji własnego umysłu w spokoju. Nazywano to spokojną refleksją, odzwierciedlaniem (ch. mozhao chan) lub spokojem bez myślenia (ch. anwunian). Po rewolucji dokonanej przez Huinenga, szkoła caodong pozostała wierna bardziej tradycyjnej linii, zachowując jeszcze elementy, które przetrwały z buddyzmu indyjskiego. Dialektyka Dongshana wyrażona przez niego w systemie wuwei uważana jest za jedno z ostatnich wielkich wyrażeń metafizycznej myśli chińskiej. Był to, ogólnie mówiąc, pewien rodzaj kosmologicznej dialektyki, którą często dla ułatwienia wykładu przedstawiano przy pomocy zestawu pięciu kół lub przez relację Gość – Gospodarz czy też Książę – Wasal. Szkoła caodong stosunkowo najdłużej utrzymała swoje wpływy i niezależność, ale i ona uległa rosnącej w siłę szkole linji.

Szkoła linji
Założył ją Linji Yixuan, uważany za najpotężniejszego mistrza chanu w całej jego historii. Rozwinął on idee wypracowane przez wybitnych jego poprzedników ze szkoły hongzhou. Przede wszystkim, o ile nawet nie stworzył, to rozwinął to, co nazywamy dialektyką irracjonalności. W jego szkole nie uprawiało się cichego i pogodnego siedzenia. Dharma Linji, to uwalnianie uczniów od przywiązań do podmiotów i przedmiotów. Służyło temu wiele metod, które mistrz rozwinął albo też stworzył. Aby doprowadzić uczniów do przebudzenia używano okrzyków, uderzeń, specyficznych dialogów między nauczycielem a uczniem (ch. wenda) oraz nieograniczonej liczby metod indywidualnych, zależnych od wytworzonej między mistrzem a uczniem sytuacji (wskazanie czegoś, wykręcenie nosa, wprowadzenie w błąd itd.). Najważniejszą praktyką, zwłaszcza w późniejszym okresie, była praca z gong’anem, czyli szczególnym pytaniem (na które nie ma odpowiedzi) lub szczególną odpowiedzią, np. absurdalną, zaprzeczającą ogólnie znanej prawdzie, szokującą itd. Linji stworzył także czterostopniowy system relacji podmiotu i przedmiotu (ch. si liao jian) i „sibinzhu” – system czterech relacji pomiędzy gościem a gospodarzem. Były one wynikiem krytyki przez Linji teorii przebudzenia umysłu, która rozwinęła się w szkole caodong.

Szkoła linji stosowała typ praktyki, który można określić jako „nagłe przebudzenie – nagła praktyka” (w tej kolejności!). To właśnie ten typ praktyki stał się ortodoksją szkoły chanu po tym, jak tradycja linji odniosła oszałamiający sukces i po ostatecznym wchłonięciu przez nią wszystkich innych szkół chanu. Mistrzowie chanu tej szkoły uważali więc, że ponieważ natura umysłu jest już w pełni wyposażona we wszystkie chwalebne jakości, to zostaje ona objawiona w pełni przez całkowite, doskonałe oświecenie i wobec tego nic już nie pozostaje do uprawiania, ponieważ wszystkie jakości tej natury objawiły się równocześnie. Dlatego nagłe przebudzenie ku naturze umysłu przynosi natychmiastową doskonałość wszystkich chwalebnych jakości, czyli nagłą praktykę.

Polemika obu szkół
Według szkoły caodong termin „zheng zhong lai” określa to, że znaczenie słowa istnieje bez słów. Oznaczało to, że przebudzony umysł wyłania się z nicości. Ponieważ niedziałanie jest tym samym, co nicość, z niedziałania wynika działanie. Stąd wzięła się spokojna medytacja tylko siedzenie.

Szkoła linji przeciwstawiała się takiej zwykłej medytacji forsując metodę gong’anową huatou.

Szkoła guiyang
Tradycja ta została założona przez mistrza chanu Guishana Lingyou (771–853) i jego ucznia nazwiskiem Yangshan Huiji (814–890). Dla tej szkoły ważne było codzienne życie i dlatego przeciwstawiała się ona idei wycofania ze świata. Uważano, że cielesne, fizyczne życie samo w sobie mogło się stać całkowicie oświecone i przekształcone. Praktyka nastawiona była więc na urzeczywistnienie swojej zasadniczej natury (mistrzowie używali tu terminu „pierwotna twarz”), a szczególnie dużą wagę przykładano do samego powrotu z zasadniczej natury do funkcjonalnych działań pomagających światu. Był to chan spokojny, bardzo rozważny, prosty, o mocnych związkach nauczyciela z uczniami. Oświeceniem był tu brak więzów rzeczywistości i pozorów, a więc osiągnięcie źródła wszystkiego, miejsca pobytu wiecznej podstawowej natury i jej formalnego wyrażenia, miejsca, gdzie aktywność i zasada nie są dualistyczne, i gdzie znajduje się prawdziwa takość Buddy. Yangshan stworzył również bardzo ważne dla późniejszego chanu rozróżnienie pomiędzy chanem Tathagaty a chanem Patriarchów. Chan Tathagaty przedstawiał wysoki poziom duchowego życia, lecz wciąż należący do etapu wiary, medytacji, ascetyzmu i zawartego w pismach. Chan Patriarchów był spontanicznym wyrażeniem bezpośrednich intuicji pochodzących z prawdziwego ja. Yangshan nazwał go etapem osobowości, przeciwstawiając etapowi wiary.

Szkoła yunmen
Tę bardzo wpływową szkołę założył wybitny mistrz chanu Yunmen Wenyan (862–949).
Yunmen uważał, że wszelkie nauki są bezużyteczne, a wyjaśnienia robią więcej szkody niż pożytku i coś naprawdę wartościowego nie może być nauczone. Dla niego ważne było przede wszystkim doświadczenie. To jego podejście spowodowało, że był jednym z najbardziej dynamicznych mistrzów chanu, który wiele zdziałał w dziedzinie bezjęzykowego przekazu. Używał jednak także mocnych słów i gwałtownych metod, aby przez wstrząs doprowadzić ucznia do oświecenia. Pragnął, aby działania jego uczniów były jasne i czyste. Mówił więc Gdy siedzisz, siedź; gdy idziesz, idź; a przede wszystkim się nie wahaj. Słynne były jego krótkie, najczęściej jednowyrazowe, odpowiedzi na wyszukane nieraz pytania. Nazywano je „jednowyrazowymi barierami”.

Nauczanie było bardzo dokładne i wymagało już rozwiniętej duchowości, dlatego było za trudne dla rozpoczynających naukę. To, że Yunmen tak gwałtownie atakował słowami swoich uczniów miało na celu zniszczenie wszelkich oczekiwań i uprzedzeń uczniów różnicujących pomiędzy stałym Ja a zmiennymi złudzeniami, aby mogli urzeczywistnić dharmakāyę.

Szkoła fayan
Została założona przez mistrza chanu Fayana Wenyi (885–958).
Na jego nauczanie wielki wpływ miała Huayanjing (Avatamsaka sūtra) i nauki szkoły huayan, jak również i tradycja vijñāptimatraty. Nauczanie w tej szkole było bardzo łagodne, bez kijów, uderzeń i okrzyków. Fayan był zdecydowanym realistą i mistykiem metakosmosu. Ostateczna rzeczywistość istnienia była dla niego całkowicie pozbawiona wszelkich przymiotów; była bezforemną pustką. Wszystkie rzeczy były xin, czyli umysłem (jednak w j. chińskim nie ma rozróżnienia na serce i umysł – xin oznacza serce-umysł). Znaczyło to, że każda forma w świecie jest wytworem umysłu i dlatego nie tylko opisywała go, ale i przedstawiała. Urzeczywistniając poziom absolutny, pozostawało się stałym pośród zmiennych zjawisk. Szkoła ta dochodziła więc do tego samego celu, co i inne szkoły, ale jej drogą było otwieranie uczniów na bezgraniczne horyzonty kosmosu. Wszystkie rzeczy we wszechświecie świadczą o Absolucie i prowadzą do niego. Oświeceniem było doświadczenie Jednego Umysłu. Nauczanie było dość powolne, gdyż przykładano wielkie znaczenie do słów – musiały one ściśle wyrażać doświadczenie ucznia.Szkoła guiyang przetrwała przez około pięć pokoleń nauczycieli, szkoła yunmen – przez około 200 lat, szkoła fayan przez kilka pokoleń, wielka i wpływowa szkoła caodong zaczęła upadać po ok. 600 latach istnienia. Wszystkie zostały zdominowane przez szkołę linji, najbardziej dynamiczną i ekspansywną. Duch wszystkich szkół przetrwał jednak do dziś i każdy bystrooki mistrz zen z pełną swobodą korzysta z nauk wszystkich tych tradycji i ich wybitnych nauczycieli.

Gong’an
W trakcie rozwoju chanu kształtowała się powoli nowa metoda nauczania. Było nią wykorzystanie anegdotek o mistrzach chanu w podobnej do okrzyku i uderzenia roli – odcięcia myślenia czy też zatrzymania go.

Początki tej metody stworzył wybitny mistrz szkoły hongzhou Mazu Daoyi. Kolejni mistrzowie przejmowali ją i rozwijali; odbywało się to głównie w szkole hongzhou, a później w szkole linji. Przełom nastąpił, gdy mistrz chanu Huanglong Huinan (1002–1069), założyciel szkoły-odłamu linji nazywanej huanglong, stworzył dla lepszego sprawdzania swoich uczniów test, zwany później „trzema barierami Huanglonga”. Wkrótce też zaczęły powstawać całe zbiory takich historyjek o mistrzach, ich wenda, ich walkach Dharmy itd. Za pierwszy taki zbiór uważa się Biyan lu (Księgę Błękitnej Skały), której autorem był mistrz szkoły yunmen Xuedou Chongxian (980–1052). Drugim zbiorem były Congrong lu (Zapiski Wielkiego Spokoju), który skompletował i skomentował mistrz chanu Hongzhi Zhengjue (1091–1157) ze szkoły caodong. Trzecim zbiorem jest Wumenguan (Bezbramna brama), stworzony przez mistrza chanu Wumena Huaigaia (992–1049) z drugiego odgałęzienia szkoły linji – yangqi. Te trzy niewielkie książeczki odegrały w dalszej historii chanu olbrzymią rolę.

Stopniowo ukształtowało się pojęcie gong’anu (pierwotnie słowo to znaczyło publiczny przypadek), który dzięki swojemu sformułowaniu, nierzadko paradoksalnemu, zmuszał ucznia do rozwiązywania go na innej, niż intelektualna, drodze. Użycie tych historyjek w roli gong’anu zawdzięczamy mistrzowi chanu z linii przekazu yangqi – Yuanwu Keqinowi (1063–1135).

Gong’an, to szczególne ćwiczenie dla umysłu, poza myśleniem, zalecane przez mistrza chanu i to w takiej postaci, że gwałci ono wszelkie logiczne założenia, a tym samym przywiązania naszego umysłu. Gong’an stawia ucznia przed bezdenną czeluścią lub nieprzebytym murem. Tu następuje odcięcie myślenia, intelektu rozróżniającego, który w takim wypadku zawsze ukazuje swoją bezradność. Inaczej mówiąc, poprzez gong’an umysł jest całkowicie zbity z tropu. Dlatego też odpowiedź niebędąca wyrazem najgłębszej natury ucznia, nie jest przyjmowana przez nauczyciela. Gong’an jest więc testem informującym o głębi zrozumienia ucznia, gdyż natychmiast ukazuje stany jego umysłu, jego podświadomość.

Obok mozhao chan – spokojnego siedzenia uprawianego w szkole caodong – chan introspekcji gong’anu, tj. kanhua chan szkoły linji stał się drugim typem chanu tego okresu.

Chan introspekcji gong’anu a chan cichego oświecenia
Jedną z głównych idei chanu jest wrodzone oświecenie „odczuwających istot”. Jedynie złudny i dualistyczny umysł spostrzega różnicę pomiędzy ułudą a oświeceniem. Zatem stało się problemem, jakie praktyki powinny być odpowiednie dla doprowadzenia ucznia do oświecenia. Zwykle na ten temat w historii rozwoju chanu się nie mówiło, jednak sprawa ta właściwie tworzyła rodzaj owocnego napięcia w chanie. Wokół tego problemu rozwinęły się różne tendencje, jednak najbardziej fundamentalne powstały między tymi, którzy uważali, iż takie rzeczy jak studia i praktyka medytacyjna są na pewnym poziomie konieczne, a tymi, którzy odrzucali jakikolwiek wysiłek w kierunku osiągnięcia oświecenia, jako dualistyczny i powiększający tylko ułudę. Ponieważ były to dwie skrajności, większość mistrzów chanu sytuowała siebie gdzieś pośrodku. Nie mogli zaprzeczyć, że większość „odczuwających istot” jest bardzo daleko od oświecenia, ale również nie kwapili się do dyskusji nad praktycznymi krokami, które przyniosłyby koniec ułudy i wprowadziły w oświecenie.

Rozwój cichej iluminacji i introspekcja gong’anu jako podejścia do praktyki, podkreślił zdecydowanie niejasności związane z doktryną wrodzonego oświecenia. Cicha iluminacja kładła nacisk na cudowny świat wrodzonego oświecenia, które jest obecne już wtedy, gdy praktykujący siedzi w niedualistycznej medytacji i jest jego świadomy. Chan introspekcji gong’anu natomiast podkreślał, że dopóki nie zobaczymy naszej własnej oświeconej natury w roztrzaskującym wszystko przełomowym zdarzeniu, wszelka rozmowa o wrodzonym oświeceniu jest tylko pustymi słowami. Ta debata jest nieustannie obecna w całym chińskim chanie i japońskim zenie. Jedynie koreański sŏn nie zna tego problemu, gdyż właściwie od samego początku standardem stała się praktyka introspekcji gong’anu (kanhua chan).

Polemika
Między zwolennikami obu tych typów praktyki chanu, czyli między przedstawicielami szkół caodong i linji doszło do kontrowersji na temat użycia gong’anów. Przedstawicielem caodong był mistrz Hongzhi Zhengjue (1091–1157), a przedstawicielem linji był jego serdeczny przyjaciel Dahui Zonggao (1089–1163). Dahui utrzymywał, że introspekcja gong’anu jest nadrzędną metodą dla osiągnięcia oświecenia, podczas gdy Hongzhi uważał, że oświecenie osiąga się dzięki spokojnemu siedzeniu i doprowadzeniu umysłu do całkowitego uspokojenia i pustki. W rzeczywistości jednak Dahui wcale nie występował przeciwko właściwej praktyce medytacji i faktycznie mocno ją faworyzował, jednak w siedzeniu chanu (ch. zuochan) głównym zadaniem była introspekcja gong’anu. Ze swej strony Hongzhi, aczkolwiek przyznawał zdecydowanie pierwszeństwo medytacji cichego oświecenia, nie czynił praktyki gong’anowej zbędną. Echa tej dyskusji właściwie trwają do dnia dzisiejszego, chociaż atak Dahui był bardzo skuteczny i ostatecznie szkoła caodong została wchłonięta przez szkołę linji.

Dynastia Song (960-1297). Rozkwit i początek schyłku chanu w Chinach
Za panowania tej dynastii Chiny przeżywały niezwykły rozkwit materialny, kulturalny i duchowy. Rozwijała się literatura, zakładano biblioteki (Koreańczycy już wynaleźli druk). Państwo było skonsolidowane i posiadało skuteczny i wykształcony aparat administracyjny. Spisy ludności wykazywały, że 98% społeczeństwa było wyznawcami buddyzmu, a dwa pozostałe procenty stanowili uczeni konfucjańscy. Równocześnie jednak i w samym buddyzmie chińskim zachodziły zmiany; różne szkoły buddyjskie powoli zamierały, a chan i szkoły amidyczne coraz bardziej się rozwijały.

Chan a jingtu
Ostatecznie wiodącą rolę zaczęły pełnić tylko dwie tradycje: chan i jingtu (szkoła Czystej Krainy). Gdy zaczęły dominować w życiu religijnym Chińczyków, rozpoczął się kolejny, dość dziwny na pierwszy rzut oka, proces – obie szkoły zaczęły się łączyć. Proces ten był dziwny dlatego, iż doktryna chanu podkreślała, że człowiek zbawia się sam, dzięki własnemu wysiłkowi i własnej sile, pozostając niezależnym od wszelkich bogów i ich łaski. Jingtu natomiast propagowała ideę zbawienia dzięki sile zewnętrznej, a mianowicie dzięki łasce buddy Amitābhy (chiń. Emituofo). Jeśli jednak spojrzymy na historię chanu, zobaczymy, że już Czwarty Patriarcha włączał do praktyki chanu praktykę nianfo (recytowania imienia Buddy), chociaż jej celem był jedynie skoncentrowanie umysłu, a nie poddanie się zewnętrznej sile i liczenie na cudzą pomoc. Ale właściwy proces łączenia obu tradycji rozpoczął się ok. X wieku. Mistrz chanu ze szkoły fayan Yongming Yanshou (904–975) był już jednocześnie patriarchą szkoły Czystej Krainy. Podobnie trzej następni patriarchowie tej szkoły byli mistrzami chanu. W XVI wieku mistrz Zhuhong Lianchi (Yunqi) (1535–1615) podjął próbę rewitalizacji chanu poprzez syntezy jego nauk z doktryną jingtu zong, jednak w perspektywie nie dało to spodziewanych efektów.

Schyłek chanu
Przed mongolską inwazją na Chiny w 1279 roku, buddyzm chan był w apogeum swojego rozwoju, zarówno jeśli chodzi o jego społeczny prestiż jak i zakres instytucjonalnych posiadłości. W państwie istniał narodowy system bogato wyposażonych i oficjalnie uznanych klasztorów i świątyń, zawierających wspaniałe budynki, wspierany przez bogatych i dobrze ustosunkowanych patronów, oraz liczne rzesze mnichów. Idee pochodzące z chanu wpłynęły na wysoką kulturę chińską tak mocno, że nawet przeciwnicy buddyzmu używali fraz chanu i filozoficznych przesłanek buddyzmu.

Jednak właśnie wtedy można było zobaczyć - a poświadczenie tego znajduje się w tekstach autorytatywnych nauczycieli tego okresu - iż chan jako pojazd wiodący do oświecenia wkracza w okres schyłkowy. Szkoła chan, która powstała w ramach chińskiego buddyzmu walcząc z formalizmem, sentymentalnym posłuszeństwem i klerykalnymi schematami, została w tym okresie owładnięta przez to, przeciwko czemu podniosła rewoltę. Styl chanu był imitowany, a jego istota - pomijana. Metody chan były adaptowane przypadkowo, bez doświadczonego wglądu koniecznego do ich efektywnego działania. Świetne prosperowanie chan w świecie nie było przeszkodą dla prawdziwych wyznawców szkoły chan. W najlepszym wypadku instytucjonalna obecność i społeczna akceptacja chanu mogły być środkiem realizowania prawdziwego celu nauk buddyjskich - szerzenia świadomości o możliwości oświecenia dla każdego, podwyższaniu moralnych i etycznych standardów w społeczeństwie oraz pomagania potrzebującym i łagodzenia cierpienia. W przypadku najgorszym - bogactwo i prestiż głównych klasztorów chan niosło chroniczne niebezpieczeństwo dla prawdziwej działalności chanu, dzięki przyciąganiu światowych uwikłań w postaci ambitnych mnichów oraz arystokratycznych patronów walczących o zasoby dobrze wyposażonych świątyń.

W chwili kiedy finanse klasztorów stały się priorytetem, wielu mnichów chan zajęło się dostarczaniem laikatowi magicznych formułek i przesądnych nadziei. Świetnie prosperujące świątynie stały się rajem dla ludzi szukających komfortowego schronienia przed wymaganiami, które nakładało na nich społeczeństwo. I co najważniejsze, w okresie zamieszek w czasie zmian dynastii, bogactwo dużych buddyjskich instytucji czyniło z nich łatwy cel dla grasujących armii.

Olbrzymia popularność chanu zaowocowała fałszywymi nauczycielami i nieszczerymi uczniami. Klasyczne środki nauczania zdewaluowały się we frazesy i martwe rutyny. Do tego zamieszki i walki w kraju spowodowały, że wiele klasztorów chan zostało obrabowanych i spalonych.

To, że chan przetrwał ten tragiczny okres zawdzięczać należy mistrzom chan i ich szczerym i zaangażowanym uczniom. Mistrzowie chan nie byli przeciętną chińską inteligencją, dla której podbój Chin przez Mongołów był dewastacyjnym ciosem w ich światopogląd i w to, jak siebie postrzegali. Mistrzowie chan nie byli także mnichami nastawionymi na karierę, których życie rozpadło się, gdy instytucje, w których przebywali, utraciły patronat i prestiż lub zostały zniszczone.

Dla chanu ideałem był bodhisattwa i mistrzowie chan utożsamiali się z nim. Wszelkie zapiski szkoły chan z tego okresu ukazują mistrzów działających na wiele sposobów. Niektórzy byli nauczycielami, a inni nie. Jedni żyli w odosobnieniu od świata i niewiele o nich wiadomo. Inni stali się sławni i przyciągali uczniów. Niektórzy odeszli z buddyjskich instytucji tych czasów, a inni działali właśnie w nich. Część z nich starała się je zreformować. Niektórzy byli elokwentnymi intelektualistami, a inni - małomównymi wieśniakami. Niektórzy unikali spraw publicznych podczas gdy inni mieszali się w politykę. Jedni żyli w górskich miejscach odosobnień, inni działali w miastach i miasteczkach. Niektórzy gardzili zapisanymi słowami, inni zbierali i publikowali teksty buddyjskie. Jedni wypowiadali się przeciwko rytuałom, inni prowadzili ośrodki, w których rytuały odgrywały główną rolę.

W tym okresie nastąpiło szerokie wprowadzenie do chanu praktyk związanych z Czystą Krainą. Głównie była to praktyka nianfo - recytowania imienia buddy Amitabhy. Dla wyznawców chanu nie była to jednak praktyka dewocjonalna, ale "zręczny środek" będący potężnym narzędziem ogniskującym rozproszony umysł.

Od końca XIII wieku rozpoczyna się powolny schyłek chanu, tak powolny, że mimo utraty wielu linii przekazów i wielu tradycji, mimo wymordowania wielu mistrzów chanu po II wojnie światowej (pod zarzutem że są właścicielami ziemskimi), przetrwał on w Chinach do dziś. Chan wchłonął ostatecznie szkołę Czystej Krainy i zapewne była to jedna z przyczyn schyłku. Jingtu, ze swoją wiarą w łaskę z zewnątrz, doprowadziła do obniżenia wartości praktyki chanu, zwłaszcza poprzez zniszczenie jej podstaw moralnych i specyficznego wysiłku chanicznego. Wyznawca chanu musiał w swoim życiu zdecydowanie utrzymywać najwyższe wartości moralne, gdyż folgowanie swoim pragnieniom i pożądaniom całkowicie niszczyło praktykę medytacyjną. Wyznawca jingtu liczył na łaskę z zewnątrz i wierzył w bezgraniczną dobroć buddy Amitābhy, dlatego nie troszczył się zbytnio o swoją moralność, zabijał nawet zwierzęta itd. Kolejną przyczyną zmierzchu chanu była jego olbrzymia popularność, która automatycznie obniżała poziom praktyki, gdyż motywacje uczniów nie były czyste; w większości wypadków nie chodziło już o praktykowanie Drogi, lecz o modę, ucieczkę od świata, zdrowie itd. Chan zresztą tak przeniknął umysły ludzi wschodu, że stracili oni tak ważny dla prawidłowej praktyki umysł początkującego. Wiedzieli tak dużo, że trudno było doprowadzić ich do urzeczywistnienia, gdyż praktyka zaczęła się formalizować (nastąpiło przywiązanie do formy praktyki) oraz intelektualizować, zwłaszcza w praktyce gong’anowej.

W okresie wielkiego kryzysu chanu (jak i w ogóle buddyzmu) w wieku XV i XVI utracono wiele linii przekazu Dharmy oraz zaniknęły trzy szkoły chanu: fayan, yunmen i guiyang. Jak głęboka to była zapaść, świadczy to, że w okresie ponad 150 lat od końca XIV w. do początków XVI w. zanotowano tylko cztery nazwiska mistrzów chanu. Byli nimi Konggu Jinglong (1387–1466), Chushan Shaoqi (1403–1473), Dufeng Jishan (1443–1623) i Xiaoyan Debao (1512–1581). Jak zanotował Huang Zongxi (1610–1695):

Przed erą Wanli, styl nauczania chanu prawie całkowicie zaniknął. [Linie przekazu] yunmen, fayan i guiyang wszystkie wyginęły. Nauki szkoły caodong były przekazywane tylko w tajemnicy. Linji wydawała się także na granicy wymarcia.

Nastąpił także upadek monastycyzmu; reguły klasztorne uległy zapomnieniu. Praktyka chanu została całkowicie sformalizowana i zrytualizowana. Praktyka gong’anowa została zredukowana do czytania poszczególnych przypadków. Praktyka medytacji uległa prawie całkowitej redukcji. Pierwszym mistrzem w tym kryzysowym okresie, który propagował praktykę medytacji chanicznej, był Yungu Fahui (1500–1579). W swoim klasztorze Tianjie wprowadził w 1549 r. 7-dniowe odosobnienia medytacyjne i nauczał techniki kanhua. Jednym z jego uczniów był przez jakiś czas Hanshan Deqing.

Okres panowania Mandżurów

Rewitalizacja chanu w XVII w.
Wiek XVII był w Chinach okresem kryzysu i wielkich zmian, wynikłych z podboju Chin przez Mandżurów i założenia własnej dynastii Qing. Był to także okres, w którym cała Azja wschodnia cierpiała z powodu kryzysu władzy i ogólnej politycznej niestabilności.

Chan, który rozwijał się jeszcze nawet w okresie dynastii Yuan, popadł następnie w wielkie uśpienie na dwieście lat, czyli zasadniczo przez wieki XV i XVI. Był to okres panowania dynastii Ming (1368–1644). W okresie ogólnego chaosu w kraju wynikającego z przejścia z panowania Mingów do panowania Mandżurów, ożywiono buddyzm chan w zinstytucjonalizowanej formie. Zaczęto ponownie cenić ideę nagłego oświecenia, przywrócono przekaz Dharmy – niezwykle ważny mechanizm tworzący chaniczną wspólnotę i mistrzów chanu. Odszukano dawne zapisane nauki mistrzów chanu, jak również ich genealogie i wydawano je; równocześnie tworzono nowe. Działalność wydawnicza była tak efektywna, że po podliczeniu wszystkich tytułów wydanych w latach 1400–1900, okazało się, że najwięcej wydano w XVII w. Pojawiła się wielka liczba nowych klasztorów, w których kierowano się dawnymi Czystymi Regulacjami Chanu (chiń. qinggui).

Chan został zrewitalizowany bazując na ideałach stworzonych w okresie Tang (618–907) i Song (960–1272).

Za prekursorów tego renesansu chanu uważa się trzech wybitnych mistrzów chanu z końcowego okresu dynastii Ming. Byli nimi: Zibo Zhenke (1543–1603), Zhuhong Lianchi (1534–1615) i Hanshan Deqing (1546–1623). Ukształtowali oni w wielkiej mierze kształt chanu pod koniec Mingów. Był to okres panowania cesarza Wanli (1573–1620).

Nową fazę ożywienia spowodowała działalność takich mistrzów jak Miyun Yuanwu (1566–1642), Hanyue Fazang (1573–1635), Feiyin Tongrong (1593–1662) i Muchen Daomin (1596–1674).

Odnowione zostały dwie wielkie szkoły chińskiego chanu: linji i caodong. Ze wszystkich linii przekazu najbardziej aktywna była linia mistrza szkoły linji Miyuna Yuanwu. Miał on 12 spadkobierców (pierwsze pokolenie), drugie pokolenie liczyło już 495 spadkobierców Dharmy, a trzecie osiągnęło 1168 spadkobierców, co przekroczyło wszelkie inne transmisje Dharmy w całej historii chanu.

Przywrócono dawny styl nauczania w szkole linji, czyli spotkania mistrza z uczniem, w czasie których spodziewano się, że mistrz wpłynie na oświecenie ucznia. Jako ortodoksję przyjęto nagłe oświecenie. Nastąpił renesans gwałtownych metod stosowanych dawniej w szkole linji, czyli okrzyków i uderzeń. Po okresie zmieszania się praktyki chanu z praktyką szkoły Czystej Krainy, metody te nagle okazały się nowością, a tym samym wykazały się skutecznością. Sam Miyun Yuanwu był nazywany „drugim pojawieniem się Linjiego Yixuana”.

Pod koniec XVII w. praktykę chan ogólnie rozumiano już jako medytację, a szczególnie medytację nad „krytycznymi zdaniami” (chiń. huatou), która tak była propagowana przez mistrza Dahui Zonggao. Pierwszym mistrzem, który na nowo propagował chaniczną medytację był Yungu Fahui (1500–1579). W swoim klasztorze Tianjie wprowadził w 1549 r. nawet 7-dniowe odosobnienia medytacyjne. Popularne stały się także indywidualne odosobnienia medytacyjne (chiń. biguan) i małe cele (chiń. chanku) pojawiały się w takich miejscach jak np. góra Wutai.

Oprócz ożywienia szkół linji i caodong zupełnie nieoczekiwanie znaleźli się mistrzowie, którzy poczuli tak silną więź z dawno wygasłymi szkołami chanu, że także usiłowali je zrewitalizować. Nawet jeszcze w okresie dynastii Song pojawił się mistrz Fadeng Murong, który uważał się za spadkobiercę szkoły północnej (stopniowego oświecenia). Nieco później utożsamiał się z tą tradycją mistrz Zhongshan Guangzhu (1248–1341). W XV i XVI w. zrewitalizowali ją na krótko mistrz chanu Ruiyan Guanglei (1369–1481) i jego wnuk w Dharmie Yu’an Changzhen (zm. 1581). W XVII w. mistrz Xuejiao Yuanxin, jeden z głównych uczniów mistrza Huanyou Zhengchuana (1549–1614), zrezygnował z zostania spadkobiercą jego Dharmy, gdyż uważał siebie za kontynuatora szkoły yunmen.

Chociaż XVII-wieczny chan starał się bazować na ideałach chanu z okresu Tang i Song, to jednak nie był on odtworzeniem „złotego okresu chanu”, a stworzeniem chanu według własnych wyobrażeń jakie były praktyki, ideały i nauki dawnego chanu. Co więcej – jedną z głównych przyczyn jego rekreacji była działalność intelektualistów konfucjańskich, wśród których nastąpiło wielkie zainteresowanie tymi naukami. I to oni narzucili jeszcze swoje własne wyobrażenia, a nawet kontrolowali mistrzów chanu, którzy sami byli przekonani, że praktykują oryginalny chan.

Gdy w XVIII w. nastąpiła zmiana sytuacji społeczno-politycznej w kraju, intelektualiści konfucjańscy stracili zainteresowanie chanem i chan w krótkim czasie znów podupadł. Przyczyną tego było bardzo słabe ugruntowanie autentycznej praktyki chanicznej. Mistrzowie szkoły linji stosowali, na wzór ich wielkich poprzedników, uderzenia i okrzyki, ale był to wyraz zrytualizowania chanu, a nie wyraz spontanicznej reakcji na jednostkową sytuację, jaką było spotkanie mistrza z uczniem.

Dalsze losy
Po gwałtownych wydarzeniach w wieku XVIII chan znowu zniknął z publicznego widoku.
W latach 1850–1937 nastąpił ponowne ożywienie chanu, co było zasługą świeckiego buddysty nazwiskiem Yang Wenhui (1837–1911).

Buddyzm jako chan przetrwał w Chinach do dnia dzisiejszego; prawie wszystkie klasztory buddyjskie określają się jako klasztory chanu.