Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulturoznawstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulturoznawstwo. Pokaż wszystkie posty

21 kwi 2026

Dreamy Camera Cafe


Dreamy Camera Cafe należy do tych dziwnych budynków, które przyciągają wzrok swoim wyglądem. Kawiarnia jest dwupiętrowa, która przypomina gigantyczny aparat fotograficzny Rolleiflex. 

Podczas gdy reszta Seulu tętni życiem i ciasnymi przestrzeniami, 40 mil dalej w hrabstwie Yangpyeong znajduje się spokojna, przestronna kawiarnia w kształcie kamery Rolleiflex Twin Lens Camera.

Jej właściciele, dwaj byli piloci wojskowi, otworzyli kawiarnię, aby uczcić pogoń za marzeniami. W kraju, w którym definicja sukcesu często wygląda tak samo w zależności od rodziny, ta para chce uczcić tych, którzy odważą się marzyć inaczej. Nie ma się zatem czemu dziwić, że w środku poza dobrą kawą można podziwiać zabytkowe aparaty, miniaturowe aparaty-zabawki i inne gadżety związane fotografią. 


Na początku 2013 roku para znalazła idealny kawałek ziemi i zaczęła szkicować projekty kawiarni w kształcie kamery. Oryginalny projekt zakładał parterowy sklep w stylu Leiki, do którego klienci wchodzili przez obiektyw. Jak mówi Pak, “Leica to mój ulubiony aparat.” Projekt ten został ostatecznie odrzucony na rzecz Rolleiflex Mini, oferując charakterystyczny wygląd i pragmatyczne wykorzystanie przestrzeni. Sto dni i 450 milionów wonów (wówczas około 420 000 dolarów) później Dream Camera Cafe została otwarta dla publiczności.

Nie dajcie się zwieść, choć wyjątkowy kształt kawiarni przyciągnie migawki i miłośników Instagrama, to jest przeznaczony na znacznie więcej. Kiedy się zadomowisz, Park Sung Hwan lub jego żona Kwak Myung Hee wręczą ci swoje menu. Oprócz drinków i smakołyków możesz przeczytać ich historię i inspirację stojącą za Dreamy Camera Cafe, a także przejrzeć marzenia byłych gości.

właściciele


Kawiarnia, wznosząca się obok domu, który zbudowali także Pak i Kwak, robi wrażenie. Dodaje irytującego poczucia nierealności krajobrazowi pofałdowanych pól ryżowych i soczystych zielonych gór. Kamerę. Wysoki na 30 stóp, czarny, czerwony i szary aparat, wyposażony w obiektywy, pokrętła przysłony i uchwyt do zwijania taśmy filmowej, serwujący espresso w Yangpyeong w Korei Południowej. To niewiarygodne i właśnie taki odzew wywołał, gdy 1 kwietnia 2014 roku, zaledwie 10 miesięcy po otwarciu kawiarni, francuska gazeta zamieściła artykuł na temat niezwykłej przestrzeni. “Ludzie myśleli, że to fałszywe, mówi ” Pak, z mieszanką subtelnego oburzenia i cichej rozrywki. “Myśleli, że to Photoshop. Ale to nie jest Photoshop!” Gestykuluje wokół pierwszego piętra, podkreślając rzeczywistość pokoju, w którym stoimy, rzeczywistość, która obejmuje gigantyczną okrągłą soczewkę/okno z widokiem na podwórko, gdzie dwa psy siedzą w trawie, leniwie agitując w mgliste sobotnie popołudnie. Kawiarnia jest prawdziwa.

Do kawiarni Dreamy Camera Cafe dotrzeć można pociągiem z oddalonego o 2 godziny Seulu.
Otwarta jest w godzinach 11:00-18:00. oprócz niedziel i poniedziałków, gdyż w te dni lokal jest zamknięty.

KL Bird Park - relacja podróżnika


Kuala Lumpur nie zalicza się do stolic przytłaczających pokroju tajskiego Bangkoku czy chińskiego Pekinu. Miasto jest przestrzenne, pełne zieleni i można czuć się w nim swobodnie. Mimo to charakterystyczne położenie (bliskość do równika), klimat i duża wilgotność powietrza (70%) powoduje, że poruszanie się po mieście w sezonie jest naprawdę wyczerpujące. Wytchnieniem w takich chwilach jest cień i woda z lodem (zimne piwko odpada bo kosztuje od 20 zł w górę). Dla turystów punktem obowiązkowym powinien być KL Bird Park w Kuala Lumpur, uważany za największy otwarty park ornitologiczny na świecie.


KL Bird Park ulokowany jest w parku Perdana Lake Gardens, otoczony zielenią i makakami skaczącymi po drzewach. Wejście kosztuje 50 ringgitów czyli ok. 45 zł polskich, a personel ogrodu niestety nie honoruje żadnych zniżek dla studentów czy weteranów wojennych. Czy warto za takie pieniądze (mimo wszystko przeciętne jak na stolicę Malezji) odwiedzić ogród? Tak, warto! Zdajcie się na naszą opinię i odwiedźcie to miejsce. Jest ogromne (można w nim spędzić pół dnia) i idealne do spacerów/rozmów/planowania kolejnych punktów wyprawy. Dla ornitologów i wrażliwych na przyrodę absolutne must see, dla całej reszty ptaki będą przyjemnym dodatkiem. Większość odwiedzających ogród pewnie i tak stwierdzi, że 80% asortymentu ornitologicznego ogrodu stanowią „jakieś tam czaple”, a kolorowych perełek jest niewiele i są trudno dostępne dla turystów  My do ptactwa podchodzimy dość obojętnie i bez większych emocji, ale widok karmionych orłów, zaspanych sów czy polowanie na kadr ze złotym ptaszkiem wspominamy bardzo dobrze.


3 tys. ptaków z 200 różnych gatunków
W ogromnych wolierach mieści się 3 tys. ptaków z 200 różnych gatunków, które w dużej większości nie występują w Europie. Brak klatek i wolny wybieg stwarza możliwość wejścia w interakcję z ptactwem różnej maści, szczególnie w godzinach karmienia, które są wyraźnie wyszczególnione na tablicach informacyjnych. Komunikacja w ogrodzie kuleje – jest dużo oznaczeń, ale poruszanie się po szlaku jest średnio intuicyjnie i jak pójdzie się za daleko to trzeba nadrabiać całą trasę. Skrótów nie ma 


Na miejscu są knajpy, które zarabiają porządną mamonę na butelkowanej wodzie z lodówki – park chroni przed słońcem, ale nie spodziewajcie się w nim rześkiego powietrza. Jest potwornie duszno. Personel parku organizują cykliczne występy ptaków, ale odradzamy marnowanie czasu na tego typu „atrakcje”. Pokaz jest dedykowany raczej dla dziecięcego towarzystwa i przynajmniej dla nas wydał się przygnębiający i żenujący w swojej prostocie. Podobnych spektakli doświadczyliśmy w Tajlandii, gdzie zwierzęta przymuszano do gry w kosza, jazdy na rowerku czy obmacywania półnagich turystów-ochotników. Odradzamy, nie wygląda to fajnie.

W bliskim sąsiedztwie parku znajduje się park jeleni (wjazd za darmo), planetarium (cena uzależniona od konkretnego pokazu) i motylarnia (wstęp 15 ringgitów). W tym pierwszym można zobaczyć na własne oczy krzyżówkę myszy z jeleniem czyli popularnego w Malezji Mousedeera. Na tym kończą się atrakcje w okolicy. Na wycieczkę do KL Bird Park należy poświęcić razem z dojściem pieszo na miejsce ok. 4 godzin. Dla powątpiewających w atrakcyjność tego miejsca polecamy zapoznać się z poniższą relację fotograficzną i filmikiem nieznanego nam internauty, któremu KL Bird Park podobał się tak jak i nam.

18 kwi 2026

Pingtung


Najbardziej wysunięty na południe okręg Tajwanu, Pingtung oferuje atrakcyjne połączenie plaż, sielskich wiosek i wysokich gór. Zajmując powierzchnię 2776 km2 (1072 mil kwadratowych), ale licząc zaledwie 792 000 mieszkańców, okręg oferuje mnóstwo miejsca do wędrowania, nie wspominając o klimacie, który jest niemal zawsze zachwycający od października do marca. Nic dziwnego, że rowerzyści należą do tych, którzy uwielbiają ten koniec wyspy.

Oprócz wiosek, które są bastionami kultury Hakka, oraz fascynującego kurortu plażowego Kenting, powiat Pingtung obejmuje łatwo dostępną wyspę Little Liuqiu i wiele osad rdzennych mieszkańców, w tym centrum rzemiosła Sandimen i odległe, ale zachwycające Wutai.


Mały Liuqiu (Xiaoliuqiu)
Położony wystarczająco blisko Kaohsiung, ale bez zgiełku i tłoku, które charakteryzują miasto portowe Tajwanu, Little Liuqiu (często nazywane Xiaoliuqiu lub Siao Liouciu) to zachwycające miejsce na wypoczynek, które jest szczególnie atrakcyjne dla osób uprawiających snorkeling, ekoturystów i tych, którzy szukają romantycznego zachodu słońca. Pływanie z zielonymi żółwiami to popularna rozrywka; uważaj tylko, aby nie dotknąć żadnego z tych wdzięcznych stworzeń, ponieważ są one gatunkiem chronionym.

W kategoriach geologicznych wyspa jest zasadniczo rafą koralową uniesioną ponad szlakami przez działanie tektoniczne. Jest tam mało gleby i, poza okazjonalnymi chlewniami i dziwnymi grządkami warzywnymi, nie ma rolnictwa. Przez pokolenia ludzie tutaj żyli z tego, co mogli zebrać z oceanu. Mówi się, że otaczające wody zawierają co najmniej 300 gatunków ryb. Erozja wiatrowa i falowa pozostawiła kilka ciekawych formacji skalnych i koralowych. Najbardziej znany jest Wazon, grzyb starożytnego koralowca znacznie wyższy od człowieka. Innym jest Guanyin Rock, tak nazwany ze względu na podobieństwo do buddyjskiej bogini miłosierdzia.


Nawet jeśli historia Black Ghost Cave wydaje się nieco przerażająca, oszałamiające widoki na morze i klify przekonają Was do odwiedzin tego zakątka świata. Prawie 400 lat temu w tej jaskini najemnicy na usługach Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej otoczyli i wymordowali setki rdzennych mieszkańców wyspy, ludu Lamey, po tym jak tubylcy wymordowali załogi dwóch rozbitych statków holenderskich. Nawet teraz miejscowi palą kadzidło w tym miejscu, aby uspokoić dusze zmarłych.


Społeczności tubylcze
Jeden na dwunastu mieszkańców Pingtungu jest pochodzenia austronezyjskiego, a największe skupisko wiosek rdzennych mieszkańców można znaleźć w pagórkowatej północno-wschodniej części hrabstwa.

Sandimen, miniaturowe miasteczko wąskich uliczek położone na zboczu wzgórza, jest jedną z najważniejszych osad plemienia Paiwan. Wielu mieszkańców pracuje jako rolnicy, a całkiem sporo dojeżdża do pracy na nizinach. Jednak spora część z 7700 osób, które tu mieszkają, utrzymuje się ze sztuki i rękodzieła; jest to zatem świetne miejsce do polowania na pamiątki. Dwa główne studia produkują wykwintne dzieła ze szklanych koralików, takie jak naszyjniki i wisiorki; każda kolorystyka i wzór ma określone znaczenie w kulturze Paiwan. Są tam również pracownicy zakładów skórzanych i krawcowi, którzy wytwarzają i sprzedają rodzime tuniki i spódnice.

Jeśli udacie się głębiej w góry, dotrzecie do Wutai, przepięknej wiejskiej miejscowości zdominowanej przez lud Rukai. Główna wioska (również zwana Wutai) jest prawdopodobnie najbardziej atrakcyjną osadą tubylczą na Tajwanie, dzięki szaremu łupkowi, z którego zbudowano i pokryto dachy wielu domów. Kościół prezbiteriański jest jednym z najbardziej uderzających chrześcijańskich domów modlitwy na Tajwanie. 

Do Wutai można dojechać jedną drogą, a ta izolacja jest głównym powodem, dla którego mieszkańcy byli w stanie zachować wiele ze swojej kultury Rukai. Niezależnie od tego, czy zatrzymacie się tu na noc, czy spędzicie tu tylko kilka godzin, na pewno wyjedziecie z bardzo miłymi wspomnieniami.