19 gru 2011

Bajka o dwóch dobrych koniach, wilku i zającu

 
Cykl bajek mongolskich aut. Janusza Krzyżowskiego.
Pomyślałam, że miło by je było poznać ^^. Gomene za literówki.

A dziś będzie przysłowie i treść tej opowieści::
Odwaga lwa nie jest odpowiednia dla lisa, lisia chytrość nie przystoi lwu.

Dawno temu dwa zaprzyjaźnione konie pasły się w zagrodzie pewnego pasterza. Były szczęśliwe, pasąc się na rozległym stepie, we włościach dobrego pana. Przyszła jednak susza. Pasterz zbiedniał i musiał sprzedawać swoje zwierzęta, aby doczekać do pory deszczowej. Postanowił na koniec sprzedać owe dwa konie. Te zaś zanim zabrał je nowy właściciel, obiecały sobie, że jeśli będą bardzo tęsknić za swoim stepem, to uciekną od nowego gospodarza.

Okazało się, że tęskniły bardzo, tęsknota aż je zżerała. Oba konie zdecydowały się wrócić na swe dawne pastwiska. Biegły szybko, by nikt ich nie dogonił. Starszy koń bardzo się zmęczył ­ Dalej biegnij sam, bracie ­ powiedział do młodszego: ­ Ja tu pozostanę, nie mam już siły dalej uciekać. Pamiętaj jednak, abyś kierował się właściwymi znakami. Nie zbliżaj się do niczego, co wygląda podejrzanie. Nie rozwiązuj też niczego, co jest zawiązane.

Młodszy koń pogalopował dalej sam, mając w pamięci słowa starszego druha. Po pewnym czasie zobaczył na ziemi wór przewiązany sznurem, w którym coś się szamotało i piszczało. Odwiązał więc sznur, aby uwolnić znajdujące się tam stworzenie. Z worka wyskoczył ogromny wilk i powiedział: ­ To dziwne, że koń mnie uwolnił, a przedtem inny koń o mało nie doprowadził mnie do zguby. Tropiłem tłustego cielaka, kiedy nagle myśliwy na rączym rumaku wyskoczył z lasu i zaczął mnie ścigać. Jego koń był niezmordowany, aż wreszcie mnie dopadli. Zostałem wrzucony do wora, który przewiązano sznurem. Na szczęścicie głupszy brat tamtego konia mnie wypuścił. W nagrodę za ten czyn zostanie moim obiadem.

Tej niezbyt fortunnej rozmowie przysłuchiwał się zza krzaka zając. Zdobył się na odwagę i wychyliwszy się, powiedział: Panie wilku. Czy to ładnie tak kłamać? Przecież to niemożliwe, aby taki wielki zwierz jak ty zmieścił się w tym worku. Chyba coś kręcisz. Jeżeli ci się to naprawdę uda, będziesz mógł w nagrodę zjeść jeszcze mnie na dodatek. Zakładamy się?

Wilk przystał na zakład. Wlazł do worka i tylko łeb mu wystawał. ­ Widzisz, panie wilku, nie mieścisz się cały. Twój łeb wystaje ­ - krzyczał zając.

Wilk schował łeb do worka, a wtedy zając z koniem czym prędzej ponownie zawiązali worek sznurem. Później koń, nie zwracając już uwagi na nic, popędził na swój dawny, znajomy step.

ja ne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz