Kamieniołom Asuka był jednym z niewielu… prawdopodobnie jedynym, o ile się nad tym zastanowić… podpowiedzią czytelnika, którą faktycznie zrealizowałem. A facet, który mi podpowiedział, Colin, był na tyle miły, że pokazał mi to miejsce, więc spotkaliśmy się na wiejskim dworcu kolejowym i przez chwilę spacerowaliśmy w intensywnym kwietniowym słońcu. Wkrótce opuściliśmy asfaltowe drogi, omijając ogrodzenie, i kontynuowaliśmy podróż żwirową drogą za nim, prowadzącą do kamieniołomu. Colin nigdy nie ukrywał, że kamieniołom, który znalazł, nie był w żaden sposób spektakularny, ale w tym momencie starał się utrzymać moje oczekiwania na tak niskim poziomie, że zacząłem się zastanawiać, czy warto ryzykować udar słoneczny. Po minięciu kilku szklarni i obejściu dużej bramy w końcu dotarliśmy do kamieniołomu… I Colin naprawdę nie przesadzał – nie było tam wiele do zobaczenia, ale atmosfera była bardzo kojąca. Kiedy przyzwyczaisz się do głośnego, gorączkowego i nieco śmierdzącego centrum miasta Osaka, ta oaza na przedmieściach była całkiem przyjemna; idealne miejsce, aby znaleźć miejsce w cieniu i poczytać książkę.
Albo złapać trochę białego tufu, który najwyraźniej wydobywano tutaj przez stulecia, zanim stał się nieopłacalny. Kamień z tego obszaru był używany do budowy posągów buddyjskich, stylobatów świątynnych i trumien w kurhanach.
Kamieniołom był dość duży, ale gdziekolwiek spojrzeliśmy, nie znaleźliśmy żadnych budynków ani porzuconych maszyn – więc po około godzinie wyszliśmy, aby obejrzeć opuszczony hotel miłości, o którym wiedziałem…
Kamieniołom Asuka był prawdopodobnie najbardziej niespektakularnym miejscem, jakie kiedykolwiek fotografowałem – ale miło było spędzić wiosenny dzień na zewnątrz i nie musieć eksplorować samemu, co robiłem dość często.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz