„To dziwne. Jeszcze kilka minut temu nie widziałem tu żadnych śladów ludzi”.
Czułem coś podejrzanego w związku z tą rodziną.
Od niechcenia spojrzałem na plecy ojca. Wtedy zrozumiałem, dlaczego cały czas czułem się dziwnie…
Rodzina Abekobé napisał oryginalnie Toshiyuki Tanaka. Ma dziwny i niezwykły tytuł zawodowy: „Kaidan teller and Occult Collector”. Oprócz dzielenia się kilkoma historiami o kaidan, kolekcjonuje też okultystyczne rzeczy, takie jak przeklęte lalki i obrazy przedstawiające duchy.
Ma wiele wyjątkowych historii o kaidanie, ale dziś chciałabym podzielić się z wami najsłynniejszą historią ze wszystkich. Dzięki tej opowieści Tanaka wygrał konkurs kaidan, co stało się przełomowym początkiem jego kariery jako opowiadacza Kaidan. Usłyszał tę historię od swojego przyjaciela K-kuna. Od tego momentu będę dla wygody opisywała „I” jako K-kun.
----------------
W tamtym czasie naprawdę wkręciłem się w wędkarstwo. A dokładniej, łowienie ryb nocą było modne, więc zabierałem moją dziewczynę w różne miejsca, żeby cieszyć się nocnym łowieniem ryb.
Miejsce to było sekretnym miejscem, o którym usłyszałem od kolegi rybaka. Było trochę daleko od centrum miasta i nie było dobrego dojazdu komunikacją publiczną. Więc postanowiliśmy pojechać tam samochodem. Wyszliśmy z domu około północy i jechaliśmy przez jakiś czas, a dotarliśmy na miejsce około 2 w nocy. To była samotna plaża bez domów w pobliżu. Zaparkowałem samochód na parkingu tuż przy morzu.
Obszar był całkowicie cichy w naturze. Idealne środowisko do nocnego wędkowania. Zaczęliśmy łowić od razu. Ale po pół godzinie nadal nie mieliśmy żadnego brania. Gdybym był sam, mógłbym czekać tak długo, jak bym chciał. Wiecie, lubię łowić ryby, więc czekanie nie jest żadnym problemem. Ale moja dziewczyna, wyglądała na tak znudzoną. Więc, żeby zmienić nastrój, powiedziałem. „Chcesz coś do picia? Pójdę i kupię”.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, pamiętam, że widziałem automat z napojami niedaleko parkingu. Więc zostawiłem ją tam samą i poszedłem po napoje. Kupiłem trochę soku i wróciłem. Wtedy zobaczyłem, że rozmawiała z jakimiś nieznajomymi.
Kiedy do niej dołączyłem, odkryłem, że rozmawiała z czteroosobową rodziną. Był ojciec, matka, siostra i brat. Dzieci wydawały się być w wieku uczniów szkoły podstawowej.
„To dziwne. Jeszcze kilka minut temu nie widziałem tu żadnych śladów ludzi”.
Coś podejrzanego w nich czułem. A pamiętasz? To łowisko było w odległym miejscu, więc trzeba było mieć samochód, żeby się tam dostać. Poza tym była prawie 3 lub 4 rano. Jeszcze bardziej podejrzane. Ojciec powiedział, że mieszkają niedaleko. Powiedział też: „Tutaj nie łowisz zbyt wiele ryb, prawda? Znam lepsze miejsce, więc może pójdziesz z nami?”. Jego ton był uprzejmy, ale ja wahałam się, czy odpowiedzieć twierdząco.
Przede wszystkim, dopiero co poznałem tę rodzinę, więc byli obcymi ludźmi i nie znaliśmy ich zbyt dobrze. I przede wszystkim nie wiedziałem dlaczego, ale nadal czułem coś dziwnego w tej rodzinie. Pomyślałam, że lepiej będzie być szczerą wobec siebie. „Dzięki za zaproszenie, bardzo miło z twojej strony, ale byliśmy…” Mówiłem, żeby odmówić, a potem... „Jasne, chodźmy, chodźmy, chodźmy!”
Moja dziewczyna przerwała mi i powiedziała „tak” na propozycję rodziny. Zazwyczaj jest taka cicha i nie zachowywała się w ten sposób. Ale ona na siłę poprosiła mnie, żebym przyszedł. W końcu uległem jej i postanowiłem pojechać z rodziną. Rodzina szła przed nami, a my za nimi. Ojciec powtarzał: „Tędy, tędy”. Szliśmy wolnym tempem, ale czułem, że wokół nas robiło się coraz ciemniej, bez mniejszej ilości światła. W tym momencie od niechcenia spojrzałem na plecy ojca. Wtedy zrozumiałem, dlaczego przez cały czas czułem się dziwnie.
Zazwyczaj metki są ukryte z tyłu ubrań. Ale u ojca są widoczne na zewnątrz. Wiesz, o co mi chodzi? Nosi ubrania na lewą stronę. Spojrzałem też na jego spodnie i zauważyłem, że też nosił je na lewą stronę. Przenosiłem wzrok z matki, córki i syna. Wszyscy byli tacy sami. Cała rodzina nosiła ubrania na lewą stronę.
W Japonii panuje zwyczaj robienia rzeczy zupełnie odwrotnych do zamierzonych. Nazwaliśmy to po japońsku „Sakasagoto (逆さごと)”. Zwykle robimy to, aby odróżnić umarłych od żywych. Na przykład kimono zmarłego zakłada się na lewy przód. Albo zakłada się skarpetki tabi, czyli japońskie skarpetki z każdą kieszenią na palce oddzieloną. Są takie same, prawa i lewa strona powinny być naprzeciw siebie dla zmarłego. Znałem ten zwyczaj, więc miałem wtedy przeczucie. „Jeśli oboje będziemy dalej podążać za tą rodziną, skończymy w okropnej sytuacji”. Więc szepnąłem do ucha mojej dziewczyny: „Hej, nie idźmy za nimi. Musimy natychmiast wyjść”.
„Co masz na myśli? Dlaczego?” Nie była zadowolona, ale złapałem ją mocno za ramię i uciekliśmy.
Sugo~~I~!
Potem dotarliśmy do samochodu. Szybko wsadziłem ją do środka i sam usiadłem na miejscu kierowcy.
Wydawała się wściekła, mówiąc: „Hej, czemu uciekasz? Będzie fajnie w nowym miejscu”. Ale powiedziałam: „Nie zauważyłaś? Wszyscy nosili ubrania wywrócone na lewą stronę. Spodnie, spódnice, nawet buty. To nie jest dobre”.
„WOW, SUGO~~I~!” (*Sugoi oznacza niesamowity po japońsku)
Jej głos brzmiał nienaturalnie wysoko, sprawiała wrażenie przejętej i zaczęła klaskać wierzchem dłoni.
I „Hahahahahahahahahaha!”
Zaczęła się śmiać wysokim głosem, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem. To mnie przeraziło do głębi.
Wrzuciłem bieg. Ale mimo że wcisnąłem pedał gazu, samochód nie ruszył do przodu. Zamiast tego samochód zaczął się cofać. To było tak, jakbyśmy byli wciągani do morza.
„Hej, zaraz wpadniemy do morza!” – prawie krzyczałem do mojej dziewczyny siedzącej na siedzeniu pasażera.
Ale ona powiedziała z pustym wyrazem twarzy:
„Nie martw się. Ruszamy do przodu”. A potem nagle zemdlała.
„Hej, co się dzieje?” Straciłem panowanie nad sobą i naciskałem pedał gazu raz po raz.
Potem w końcu samochód zaczął się poruszać normalnie. Udało nam się opuścić to miejsce. Kiedy spojrzałem w lusterko wsteczne… Rodzina stała tam i patrzyła na nas. A ich twarze? Nie byli źli, nie uśmiechali się. Wydawali się nieco smutni. Po chwili jazdy moja dziewczyna się obudziła. Pamiętała, że spotkaliśmy się z rodziną, ale nie miała pojęcia, co wydarzyło się później…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz