Kiedy przybyłem do kopalni Akenobe i zobaczyłem ją zburzoną, byłem załamany. Trzy lata temu miała to być moja pierwsza duża eksploracja opuszczonej kopalni... Są one rzadkimi budynkami w Kansai. Ale kiedy przybyłem, kopalnia Akenobe była już w większości zniszczona, a okolica została wyczyszczona. Błogosławieństwo w przebraniu, ponieważ trzy lata i pół tuzina opuszczonych kopalni później ledwo się dotknęło, było bardzo ekscytujące, aby ponownie spojrzeć na te „stare” zdjęcia, móc zobaczyć, jak wygląda ogołocona kopalnia pod całym tym zardzewiałym metalem i kruchym drewnem.
Był słoneczny wiosenny dzień, kiedy mój kumpel i ja ruszyliśmy w głąb gór Hyogo; obszar, który może być zimny, ale mało prawdopodobne, aby o tej porze roku spadł śnieg. Po zbadaniu kilku miejsc, w końcu dotarliśmy do kopalni Akenobe około drugiej w nocy. W sam raz na właściwą eksplorację, ponieważ słońce w Japonii zachodzi wcześnie; szczególnie w górach, szczególnie o tej porze roku. Bez problemu znaleźliśmy drogę prowadzącą w górę zbocza, zablokowaną masywną bramą z drutu kolczastego. Przejście było pewnym wyzwaniem, szczególnie dla mnie, ale ostatecznie nie było to wielką przeszkodą. Więc poszliśmy betonową ulicą, usłaną gałęziami i małymi kamieniami, w górę góry, chcąc dowiedzieć się, w jakim stanie jest kopalnia Akenobe. Zakręt w kształcie agrafki prowadzący do ciemnego tunelu musiał być czymś niezwykłym, gdy jechało się załadowaną ciężarówką, ale pieszo było całkiem przyjemnie. Niestety, nasz dobry nastrój przerodził się w rozczarowanie po kolejnym zakręcie – wszystkie budynki administracyjne kopalni zniknęły, z wyjątkiem kilku betonowych podstaw i schodów tu i ówdzie na różnych poziomach góry. Cała drewniana nadbudowa nad masywnymi betonowymi kontenerami na zboczu góry zniknęła; tak samo, oczywiście, cały sprzęt. Dawna kopalnia wyglądała, jakby była przygotowywana jako jakiś obszar rozwoju, chociaż od tego czasu nic się nie wydarzyło – żadnych projektów mieszkaniowych, żadnego parku słonecznego. Aby zbliżyć się do betonowych resztek, musieliśmy przejść przez masywne zielone ogrodzenie, które okazało się żadną przeszkodą. Niestety, nie było tam zbyt wiele do zobaczenia, pomimo że sprawdziliśmy kilka poziomów dawnej konstrukcji. Tu trochę kabli, tam trochę kanistrów… oczywiście pozostałości systemu transportu kolejowego… Zupełnie nie to, czego się spodziewaliśmy, ale jak powiedziałem, patrząc wstecz, naprawdę dobre doświadczenie.
Znacznie mniej dobre doświadczenie miało tam 296 jeńców wojennych kilka dekad wcześniej – fakt, o którym ani Dan, ani ja nie wiedzieliśmy w tamtym czasie. Wydobycie miedzi, cynku i wolframu (wolframu) w rejonie Akenobe sięga ery Heian (794-1185), ale zostało przejęte przez nowy rząd Meiji w 1868 r. w celu zmaksymalizowania potencjału i postępu dzięki zorganizowanemu, udokumentowanemu wydobyciu. Podobnie jak wiele z tych wysoce dochodowych projektów pilotażowych, kopalnia Akenobe została sprzedana Mitsubishi w 1898 r., razem z pobliską kopalnią srebra Ikuno. Wiosną 1945 r. kopalnia Akenobe ponownie otrzymała wsparcie państwa w postaci prawie 300 jeńców wojennych jako robotników przymusowych – 28 Australijczyków, 168 Brytyjczyków; reszta Amerykanów. Według szeregowego Claude'a R. Lewisa z Korpusu Piechoty Morskiej USA jeńcy wojenni musieli pracować w kopalniach do 13 sierpnia, dwa dni przed kapitulacją Japonii. Dzięki złożonemu przez niego oświadczeniu wiemy, że był świadkiem tego, jak niezliczone pudła i szafki z dokumentami były transportowane do kopalni i prawdopodobnie ukrywane w nieudokumentowanych wczesnych częściach, które sięgają setek lat wstecz – niestety nie byłem w stanie dowiedzieć się, czy kiedykolwiek je odzyskano po wojnie. Chociaż wydaje się, że żaden z robotników przymusowych nie zginął w Akenobe, wielu z nich zgłosiło zbrodnie wojenne personelu i strażników w poprzednich obozach… co prawdopodobnie wyjaśnia przytłaczające oświadczenie japońskiego tłumacza Kazuo Kobayashiego, który pracował głównie z więźniami Ikuno: „Sama wzmianka o Akenobe dziwnie przywołuje tragiczne obrazy tuż po zakończeniu wojny, kiedy więźniowie zostali uwolnieni, kiedy część personelu wojskowego obozu i japońskich szefów pracujących w kopalni Akenobe została pobita na miazgę”.
Górnictwo kontynuowano po wojnie, ale wszystkie kopalnie w tym rejonie stawały się coraz mniej dochodowe, więc w 1987 roku kopalnia Akenobe została zamknięta. Wygląda na to, że obecnie części kopalni Akenobe i inne pozostałości (jak mała zamknięta stacja z pociągiem trzywagonowym) są faktycznie uważane za „dziedzictwo modernizacji przemysłowej” i dlatego są dostępne dla zwiedzających za opłatą 1200 jenów, wspieraną przez organizację non-profit. Niestety nie ma strony internetowej w języku angielskim, a japońska jest pełna tekstu i ma design z lat 90. XX wieku… Cóż, w każdym razie nie jest to wielka atrakcja turystyczna dla obcokrajowców – chociaż teraz jestem bardzo ciekaw, czy w ogóle wspominają tam o jeńcach wojennych…















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz