Oryginalna historia pochodzi od Iyama Ryokichi. Pracuje w barze Kaidan, Thriller Night (スリラーナイト), w Shinjuku Tokyo, gdzie płacisz tylko około 30 dolarów za nieograniczone picie i słuchanie opowieści Kaidan na żywo od kilku kaidan-opowiadaczy. Zatem, jeśli lubisz Kaidan, więc jeśli jesteś Japończykiem mieszkającym w okolicach Tokyo, zdecydowanie powinieneś tam pójść i spróbować. Tak czy inaczej, ta historia jest jednym z jego doświadczeń z młodości, zanim został publicznie opowiadaczem Kaidan…
Opowiadanie pisane w formie męskiej.
Kiedy byłem młodszy, chodziłem do wielu nawiedzonych miejsc. Historia, którą opowiem, dotyczy pierwszego nawiedzonego miejsca, do którego poszedłem. Przez całe życie spędzam czas z ludźmi, którzy uwielbiają opowieści o Kaidanie, więc oczywiste jest, że wszyscy moi znajomi, tak jak ja, lubią rzeczy budzące strach. Na razie możemy nazywać moich przyjaciół Kenem, Yumą i Takashim.
Pewnego dnia Takashi kupił swój pierwszy samochód i postanowiliśmy się przejechać. Dokąd pojedziemy? Pojedziemy do nawiedzonego miejsca. To był dla nas bardzo naturalny proces myślowy. Tak, na pewno, ponieważ wszyscy kochamy straszne rzeczy. Kiedy zastanawialiśmy się, do jakich nawiedzonych miejsc powinniśmy się udać… Mieszkam w prefekturze Kanagawa, która znajduje się obok Tokio, niezbyt daleko od niego. Przeprowadziłem wyszukiwanie nawiedzonych miejsc w Kanagawie. Kiedy szukałem, pojawiło się wiele miejsc.
Potem wybraliśmy jeden. To tunel głęboko w górach. To nie jest całkowicie opuszczony tunel. Ale droga na końcu tunelu już zniknęła, więc technicznie rzecz biorąc, tunel został opuszczony, ponieważ nie nadawał się już do użytku. W każdym razie wyruszyliśmy w środku nocy, żeby tam pojechać. Czwórka z nas rozmawiała i szliśmy coraz głębiej w góry. Potem domów było coraz mniej, a światła zaczęły przygasać.
Kiedy dotarliśmy do gór, było już zupełnie ciemno. Nie było żadnych świateł. Jedynym światłem były reflektory samochodów. Pojechaliśmy dalej. Potem była brama, która mówiła, że nie można przejechać. Musieliśmy wysiąść z samochodu i trochę przejść.
Potem zobaczyliśmy wejście do tunelu. Wow, panuje tam przerażająca atmosfera, jakby miało się wydarzyć coś strasznego. To było uczucie, które wszyscy mieliśmy. Cóż, i tak przyszliśmy tu, żeby mieć straszne uczucia. Więc postanowiliśmy wejść.
Ale nic się nie wydarzyło. Było tak ciemno, a my mieliśmy tylko po jednej latarce, więc musieliśmy iść tam powoli. Ale to było wszystko. Dotarliśmy do końca tunelu bez problemu.
„Co powinniśmy zrobić?”
„No to zgaśmy światła i wróćmy tam po kolei.”
Próbowaliśmy tego. Ale nic się nie stało, kiedy wróciliśmy. To było rozczarowanie. Ale nie mieliśmy innego wyjścia, jak wrócić do domu. Wróciliśmy do samochodu, zawróciliśmy i wyjechaliśmy z tunelu.
Pojechaliśmy w dół drogi wściekli. Patrzyłem przez okno i powiedziałem: „Co…?”
Ken zapytał: „Co się stało?”
„Patrz, tam jest zniszczona chata.”
Ponieważ tunel okazał się rozczarowaniem, chciałem spędzić tam więcej czasu tej nocy.
Więc kontynuowałem, „Chcecie iść do tej chaty? Może nadal mamy nadzieję, że doświadczymy tam czegoś strasznego”.
„Tak, świetnie. Czemu nie!” Yuma wydawał się być na pokładzie z moim pomysłem.
Następnie postanowiliśmy zatrzymać się w schronisku przed powrotem do domu. Poczekaj, jak to możliwe, że…? Ale im bliżej byliśmy, tym coś odkryliśmy.
Jest podjazd. Ale jest stopień około dwóch metrów od drogi. Potem jest płaski teren. Chata była na końcu tego równego terenu. Więc jest różnica wysokości. Wygląda na to, że nie możemy tam dotrzeć samochodem.
„No to zjedź tutaj”, powiedział Ken. Cóż, wydawało się, że to jedyna opcja.
„Dobra, wysiadajmy i ruszajmy w górę.” Potem Yuma i ja poszliśmy za Kenem.
Jednak Takashi, który był kierowcą samochodu, nie chce z niego wysiąść.
"Co robisz?"
„Boisz się czy coś?”
Trochę się z niego naśmiewaliśmy, ale on po prostu powiedział:
„Nie, nie boję się. Jesteśmy na środku drogi. Nigdy nie wiadomo, czy przyjadą inne samochody, a ja muszę się ruszyć, kiedy to nastąpi. Dlatego zostanę tutaj”.
Cóż, jeśli tak jest, nie mogliśmy nic więcej powiedzieć. Zostawiliśmy Takashiego i we trójkę weszliśmy na stopień. Jest chata jakieś 20 metrów wyżej. To dziwne miejsce. Podczas gdy drzewa i rośliny rosły gęsto, obszar wokół chaty był gołą ziemią. Wyglądało to dziwnie.
Ken powiedział: „Co to jest?”
„Straszniejsze niż tunel, prawda?” powiedział Yuma.
I przyłączyłam się do nich, myśląc: „Ja też miałam to powiedzieć, haha”.
Zbliżając się do ciemności, musiałem oświetlić sobie ziemię, żeby nie spaść. Potem nagle zobaczyłem ślad opon między nami a chatą. Pomyślałem: „Czekaj. Jak te ślady opon mogły tu być?”
Czy pamiętasz, że powiedziałem, że jest różnica wzrostu? Dlatego zostawiliśmy samochód i przyszliśmy tu pieszo. Dlaczego są tu ślady opon? Skąd się wzięły?
Gdy podążałem za linią ze światłem, ślady po prostu wychodziły z drzew. Przyjechaliśmy do chaty, ale teraz bardziej ciekawiły mnie ślady opon. Zastanawiałem się, dokąd prowadzą. Więc powiedziałem: „Dlaczego nie zostawimy chaty za sobą i nie pójdziemy śladami opon?”
„Tak, brzmi to zabawnie.”
„Podążajmy śladami”. Ken i Yuma również wydawali się zainteresowani.
Potem zmieniliśmy kierunek. W chwili, gdy zaczęliśmy iść wzdłuż śladów opon.
„Pah-pah-pah-pah-pah!” Słychać róg.
„Co?” Podskoczyliśmy i odwróciliśmy się.
To było z samochodu. I mogliśmy zobaczyć Takashiego wyglądającego naprawdę spanikowanego i trąbiącego klaksonami. Nie mogliśmy usłyszeć, co mówił, ale jego gestykulacja wydawała się mówić.
„No, zejdź tu teraz.”
W ogóle nie rozumieliśmy, co się dzieje, ale pobiegliśmy do niego, bo wyglądał bardzo poważnie.
Wsiedliśmy do samochodu.
Takashi powiedział: „Dostaliście się? Wszyscy jesteście?”
Odpowiedziałem: „Tak, o co chodzi?”
Ale on nie odpowiedział i rzekł tylko: „Okej, wychodzimy”.
„Co się dzieje?” Ken również wydawał się zaniepokojony i chciał wiedzieć, co się stało.
Ale Takashi kontynuował: „Daj mi się skupić na bezpiecznej jeździe, żeby nie było wypadków. Zamknij się na chwilę”.
Gdy zjeżdżaliśmy z gór, nikt w ogóle się nie odzywał i przez jakiś czas panowała cisza.
A co jeśli będziemy kontynuować… Po chwili był tam sklep spożywczy. Takashi zatrzymał się na parkingu. Powiedział: „OK, teraz powinno być dobrze”.
Zapytałem: „Co się dzieje?”
Powiedział: „Czy tego nie widziałeś?”
„Czego nie widzieliśmy?”
Kontynuował: „Wielka brama Torii, nie widziałeś jej?”
Torii to brama zwykle umieszczona przy wejściu do świątyni shintoistycznej. Więc oczywiście nie było czegoś takiego, kiedy tam byliśmy.
Ken powiedział: „Um, nie widzieliśmy tam Torii. Jesteś pewien, że to naprawdę była Torii?”
„Tak, na pewno to widziałem.”
Yuma zapytał także: „A co z tym torii?
Wtedy Takashi zaczął przedstawiać swoją wersję wydarzeń.
Obserwował nas stamtąd, z samochodu. Widział, jak zmierzamy prosto do chaty. Potem zauważył, że tuż obok jest duża brama Torii. Poza tym coś brzęczało za bramą.
Było ciemno, więc na początku nie mógł tego wyraźnie zobaczyć. Ale po kilku sekundach wpatrywania się w to, stopniowo stało się to jasne. To było coś białego, co się ruszało. To coś białego to… Mnóstwo ludzi ubranych na biało!
„Co to jest…?”
Potem nagle przestali się ruszać. I zaczęli do nas machać!
Takashi powiedział: „W tym momencie nagle zmieniliście kierunek i zaczęliście iść w kierunku torii! Pomyślałem, że to niebezpieczne, więc zatrąbiłem klaksonem…”
„Co ty sobie myślałeś o tej drodze?”
To była jego historia. Więc wyjaśniliśmy mu ślady opon. Mogliśmy wrócić tylko dlatego, że Takashi tam trąbił. Ale co, gdybyśmy poszli prosto w kierunku tej bramy Torii… Znów zapadła cisza i przerażenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz