Wojny opiumowe do dziś budzą kontrowersje. Dla chińskich historyków i chińskiego społeczeństwa są symbolem zachodniego imperializmu i upokorzenia narodowego. W wyniku porażek poniesionych przez qingowskie armie cesarz zmuszony był do podpisania haniebnych dla Chińczyków traktatów (nankińskiego w 1842 r. i tianjińskiego w 1860 r.) i do otwarcia kraju dla zachodnich przedsiębiorców. Kilka chińskich miast jako porty traktatowe zostało wyłączonych spod chińskiej jurysdykcji. Te porażki przyczyniły się do dalszego osłabienia dynastii Qing oraz nasilenia starych i powstania nowych ruchów antyqingowskich lub antyzachodnich. Stały się też bodźcem do zapoczątkowania wielu inicjatyw reformatorskich, których celem było przywrócenie potęgi i odrodzenia gospodarczego Chin. Wstrząs jaki przeszło społeczeństwo był jedną z głównych przyczyn upadku cesarstwa i powstania republiki. Wielu badaczy uważa również, że te wydarzenia historyczne do dziś stanowią pożywkę dla coraz silniejszych tendencji nacjonalistycznych i rewizjonistycznych w chińskim społeczeństwie.
Nic więc dziwnego, że chińskie władze oprócz odpowiednich treści zamieszczanych w podręcznikach do historii propagują wiedzę o wojnach opiumowych również innymi kanałami, między innymi poprzez zakładanie muzeów poświęconym tym wydarzeniom. A jakież miejsce jest bardziej odpowiednie na siedzibę niż Humen, miasto, w którym w na rozkaz chińskiego urzędnika Lin Zexu wykonano edykt cesarski i dokonano spalenia partii importowanego opium? Odległy o mniej więcej godzinę drogi od Shenzhenu, położony jest nad zatoką która prowadzi do Kantonu. Nazwa Humen oznacza „paszczę tygrysa”, stąd również używana dawniej przez obcokrajowców nazwa miasta – Bocca Tigra. W czasach dynastii Qing pełnił ważną rolę w systemie obronnym prowincji Guangdong. W okolicy zbudowany został na wybrzeżu i na wyspach w zatoce cały szereg fortów i stanowisk artyleryjskich, których zadaniem było niedopuszczenie floty inwazyjnych do wnętrza zatoki – przede wszystkim do Kantonu i jego okolic.
Muzeum Bitew Morskich (虎门海战博物馆 lub w skrócie 虎门海战馆 oficjalna nazwa angielska: Humen Naval Battle Museum) położone jest nad samym wybrzeżem, niedaleko nadbrzeżnego fortu Weiyuan i od potężnego Mostu Humen o łącznej długości 15.78 km, który łączy Humen z Nansha. Wnętrze muzeum jest ciekawie urządzone. W jednej sali zbudowano gigantyczne makiety angielskiego okrętu bojowego i chińskiego fortu nadbrzeżnego, które stoją naprzeciwko, a między nimi rozciąga się makieta zatoki z fortami i atakującą je flotą inwazyjną. We wnętrzu „okrętu” mieści się ekspozycja między innymi broni, przedmiotów wyposażenia wojskowego z epoki, mapy i tablice z informacjami dotyczącymi handlu opium i wojen opiumowych. W innych salach znajdują się ogromne panoramy, połączenie obrazów z elementami przestrzennymi przedstawiające głównie starcia między wojskami chińskimi i angielskimi, rzeźby chińskich urzędników i wojskowych, bronią palną i bronią białą mapami, dokumentami, a to wszystko okraszone tablicami (w znacznej części dwujęzycznymi chińsko-angielskimi) informującymi o poszczególnych bitwach i innych wydarzenia z tego okresu.
Muzeum służyć ma jednak nie tylko prezentacji eksponatów związanych z historią wojen opiumowych, ale jest również jedną z kilku narodowych baz edukacji antynarkotykowej. W Chinach, w przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, które złagodziły przepisy dotyczące używania i sprzedaży „narkotyków miękkich”, wciąż jest stosowany ostry i zdecydowany kurs zwalczania nielegalnej uprawy, oraz wszelkiej produkcji i sprzedaży narkotyków. Pamięć o tym, jakie szkody społeczne poczyniło opium w dawnych Chinach jest wciąż żywe w umysłach chińskich polityków i społeczeństwa. Ekspozycja we wszechstronny sposób próbuje zniechęcić potencjalnych przestępców i przede wszystkim zainteresowanych spożyciem. Od groźnie brzmiących sloganów o wojnie państwa i społeczeństwa z narkotykami, prezentacji działań policji i kar kryminalnych do wskazania szkód, jakie narkomania przynosi jednostce, rodzinie i społeczeństwu. Obrazy uszkodzonych przez narkotyki narządów wewnętrznych, zdjęcia płaczących, pobitych i zaniedbanych dzieci oraz historie odnoszących sukcesy osób, które wszystko straciły przez narkotyki rzeczywiście oddziałują na chińską publiczność, która raczej nie przechodzi obok ekspozycji obojętnie i żywo ją komentuje. Wystawa jak na chińskie muzeum jest dość ciekawie zaprojektowana i raczej dobrze służy swojemu celowi.
Do muzeum warto się wybrać nie tylko dla samej ekspozycji, ale również dla nadbrzeżnej scenerii i nieodległego fortu nadbrzeżnego w Weiyuan, do którego można sobie w ładny słoneczny dzień zrobić spacer. Muzeum znajduje się w niewielkiej odległości od centrum miasta, można dojechać albo taksówką albo jedną z miejskich linii autobusowych.























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz