12 sie 2026

Budynki widma: Aichi Hospital - opowieść urbexowa


Opuszczone szpitale należą do moich ulubionych opuszczonych miejsc, więc kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym małym klejnocie gdzieś w powiecie Aichi, wiedziałam, że muszę go odwiedzić. Niestety, zwiedzanie miejsc w Aichi podczas jednodniowych wycieczek z Osaki jest ledwie rozsądne, więc kiedy wiosną trzy lata temu nadarzyła się okazja na trzydniową wycieczkę, byłam w pełni za. Na szczęście mój kumpel Hamishi daje mi wolną rękę, jeśli chodzi o planowanie harmonogramów, więc szpital w Aichi stał się pierwszym celem wspomnianej wycieczki.

Po przyjeździe zostaliśmy powitani przez zupełnie nowy płot bambusowy, zastępujący starą metalową barierę, w której było sporo dziur – otoczenie wzmocniono kilkoma warstwami drutu kolczastego. Nowe ogrodzenia zawsze stanowią problem, ale fizycznie i moralnie. Jeśli ktoś nadal inwestuje w ogrodzenie, czy niewykorzystane miejsce za nim jest naprawdę opuszczone? Ponieważ mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, aby znaleźć małą dziurę w cieńszej części bambusa z drutem kolczastym, zaryzykowaliśmy i prześlizgnęliśmy się, pomimo faktu, że mogli nas zobaczyć sąsiedzi. Przeszliśmy przez pustą skorupę małego budynku u podnóża wzgórza i poszliśmy (jedyną) drogą do szpitala… tylko po to, by dowiedzieć się, że klinika również została w większości wyczyszczona, prawdopodobnie po wymianie ogrodzenia.

Po około pół godzinie eksploracji szpitala Aichi usłyszeliśmy syreny policyjne. Syreny, które były coraz bliżej… i bliżej… i bliżej… A kiedy zabrzmiało to tak, jakby byli przed bambusową bramą, zatrzymali się. Czy sąsiedzi nas widzieli, którzy zaalarmowali policję? Zaniepokojeni, że nasze wejście (i wyjście) jest teraz pod kontrolą policji, wybiegliśmy z budynku i do lasu, mając nadzieję, że przeczekamy ewentualne przeszukanie budynku. Nic się nie wydarzyło przez boleśnie długie 15 minut, więc dokładnie sprawdziliśmy sytuację. Żadnych gliniarzy, żadnych radiowozów. Naprawdę tylko fałszywy alarm.

Niemniej jednak postanowiliśmy szybko skończyć – co też zrobiliśmy, bo nigdy nie wiadomo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz