30 wrz 2026

Budynki widma: Park rozrywki w Rangun


Park rozrywki w Rangun został z pompą otwarty w 1997 r. W ceremonii otwarcia brali udział najwięksi birmańscy notable i goście z zagranicy. Z dumą prezentowano pierwszy w Birmie rollercoaster.

Lunapark oficjalnie miał być wizytówką ówczesnej stolicy Birmy, krokiem w stronę nowoczesności. W rzeczywistości był narzędziem w splamionych krwią rękach militarnej dyktatury. Miał odwracać uwagę mieszkańców stolicy od brutalnych działań ówczesnych władz prowadzonych na terenie kraju.

Z niewiadomych przyczyn lunapark zamknięto kilka lat temu. Wesołe miasteczko zostało opuszczone nagle. Wszystkie sprzęty i instalacje pozostawiono na miejscu. Jakby ktoś uciekał przed niewiadomym zagrożeniem. Do pełni obrazu brakuje tylko parującej kawy na stoliku lokalnej restauracji.

Przez te kilka lat od zamknięcia, park pochłonęła bujna roślinność. Sprzęty nadgryzł ząb czasu. Rdza pokryła metalowe konstrukcje. Kolejki i karuzele nie zostały zdemontowane. Nie ma tu polskich złomiarzy, którzy rozkradliby metalowe elementy.


Park rozrywki w Rangun leży w samym centrum miasta. Prestiżowa lokalizacja, jak na cenne kilka akrów ziemi… Lunapark bezpośrednio przylega do miejskiego zoo. Codziennie, tuż za jego granicami przechadzają się nieświadomie dziesiątki rodzin z dziećmi.

Porzucone wesołe miasteczko oznaczone jest zarówno w google maps, jak i w maps.me jako “abandoned amusement park”. Bramy parku są zamknięte od lat. Można się jednak do niego włamać przez dziurę w siatce. Wyrwa w płocie znajduje się tuż za parkingiem na skrzyżowaniu w kształcie litery V ulic Zoological Garden Road i Bo Min Kaung Street.


Opuszczony park rozrywki przypomina wesołe miasteczko z lat 80. Cukierkowe kolory karuzeli idealnie wpasowują się w klimat tamtych lat. W czasach świetności lunaparku, mogłaby to być idealna scenografia do czwartego sezonu serialu “Stranger Things”. Dziś jest to wymarzone miejsce dla fanów uraban exploration, czyli eksploracji porzuconych miejskich budynków. Znajdują się tutaj opuszczone restauracje i kasy biletowe, niszczejące rollercoastery i przeróżne karuzele, tor dla gokartów z przewróconymi samochodami. Cały park przecina plątanina torów kolejek górskich.

Wszystkie obiekty są łatwo dostępne. Bramki do karuzeli są otwarte, można wejść do wagoników i stacji kontrolnych. Wagoniki i siedzenia karuzel nadal można wprowadzić w ruch siłą własnych mięśni. Opuszczona restauracja stoi otworem. Odważni mogą się również wspiąć na tory kolejki górskiej. Nie ma tu ochrony, która pilnowałaby dostępu, czy ostrzegała przed czyhającymi w parku niebezpieczeństwami.


Mimo iż sama odwiedziłam opuszczony park rozrywki w Rangun, nie rekomenduję tego nikomu. Odwiedzacie go na własną odpowiedzialność. Żaden ubezpieczyciel nie pomoże, jeżeli złamiecie tutaj nogę lub pogryzie was bezpański pies (nie mówiąc o jadowitym wężu). Niektóre instalacje i schody zjada rdza. Wspinając się uważajcie na dziury i zapadające się podesty. W opuszczonej restauracji na podłodze leży dużo szkła.

Pamiętajcie, że park rozrywki w Rangun jest oficjalnie zamknięty. Włamujecie się na jego teren. Nie będziecie jednak w tym przestępstwie osamotnieni. Lunapark jest ulubioną atrakcją lokalnej młodzieży, zyskującą na popularności również wśród turystów. Na terenie wesołego miasteczka biegają bezpańskie psy. W tej miejskiej dżungli sporo jest też komarów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz