W październiku Tom i ja wybraliśmy się z garstką jego współpracowników, aby zwiedzić to urocze, małe miejsce, około 1,5-2 godzin na północny wschód od Kuala Lumpur. Oprócz malowniczej trasy, miejsce to szczyciło się możliwością karmienia słoni i interakcji z nimi. Byłem baaardzo podekscytowany i nie mogłem się doczekać, żeby tam dotrzeć. Sanktuarium słoni znajduje się na bardzo wiejskim terenie, do którego dość łatwo dotrzeć… jeśli się uważa. Trochę się zakręciliśmy, bo nasz GPS wskazywał nam skręt w prawo, zamiast w lewo, i wylądowaliśmy w tym kompleksie otoczonym drutem kolczastym. Ojej! Po szybkim zawróceniu i nawigacji na oko zamiast z GPS-em, dotarliśmy tam bezpiecznie. Było kilka znaków, które przegapiliśmy, a które prowadziły nas prosto do wejścia. lol.
Parking przy sanktuarium był zaskakująco pusty. Stało tam tylko kilka samochodów. Myślałem, że będzie tłoczno, ale byliśmy tam dość wcześnie. Sanktuarium otwiera się o 10:30, a my dotarliśmy tam około południa. Do około 13:00 nic ciekawego się nie dzieje. W rozkładzie jazdy jest napisane, że słonie wędrują po szlaku na ogrodzonym terenie, ale kiedy tam dotarliśmy, tego nie robiły. Po prostu posiedzieliśmy w częściach wspólnych, zrobiliśmy kilka zdjęć i zjedliśmy lunch. Po posiłku pospacerowaliśmy i dowiedzieliśmy się trochę więcej o tym miejscu.
Kuala Gandah Elephant Sanctuary to rezerwat słoni, który działa od 1989 roku. Jego celem jest zapewnienie słoniom, które przedostały się na plantacje w całej Malezji, miejsca, w którym mogą znaleźć opiekę przed przeniesieniem do innych rezerwatów lub parków narodowych w kraju. Niektóre słonie są ranne i pozostają tam, dopóki nie odzyskają wystarczającego zdrowia, aby samodzielnie żyć na wolności. Pracownicy rezerwatu uczą słonie, jak czuć się komfortowo w towarzystwie ludzi i pomagać w ciężkich pracach fizycznych, takich jak przenoszenie drzew i wycinanie dużych kawałków drewna. Starają się, aby słonie zostały przeniesione w ciągu kilku miesięcy, ale niektóre z nich zostają na dłużej z powodu choroby lub urazu. Głównym celem rezerwatu jest pomoc i ochrona słoni w Malezji, ponieważ znajdują się one na liście gatunków krytycznie zagrożonych. W tym celu skupiają się na edukacji i uświadamianiu społeczeństwu trudnej sytuacji malezyjskich słoni.
W części wspólnej znajduje się punkt informacyjny z dużymi tablicami z informacjami, zdjęciami, kośćmi i innymi przedmiotami związanymi ze słoniami. Było całkiem fajnie. Było tam mnóstwo ciekawych faktów o malezyjskich słoniach i kilka naprawdę dużych czaszek!
Mieli też przykład zróżnicowania wielkości mamutów, słoni azjatyckich i słoni karłowatych. Oczywiście musieliśmy zrobić sobie z nimi zdjęcia.
Po godzinie spędzonej na leniuchowaniu, udało nam się obejrzeć naprawdę fajny film o przeznaczeniu sanktuarium, a następnie dokument o tym, co tam robią. Fajnie było zobaczyć, jak uchwycono słonia niszczącego plantację. Chociaż myślę, że powinni napisać, że plantacja zniszczyła naturalne siedlisko słonia, a słoń po prostu próbuje dowiedzieć się, dokąd trafił jego dom.
W każdym razie, film pokazuje, jak słonie są łapane, pielęgnowane, a następnie wypuszczane na wolność. Naprawdę podobało mi się obserwowanie, jak to wszystko robią i z jaką troską. Pracownicy tam naprawdę kochają słonie.
Po obejrzeniu filmu udało nam się dotrzeć na środek rezerwatu i zobaczyć słonie! W tym momencie było tam już mnóstwo ludzi.
Kiedy po raz pierwszy dotarliśmy do obszaru, w którym przebywały słonie, mieliśmy okazję spotkać się z kilkoma mniejszymi słoniami. Przywieźliśmy ze sobą jedzenie, więc nasze przekąski stały się przekąskami dla słoni!
Bardzo mi się podobało to, jak podekscytowana była ta pani, że może zrobić sobie zdjęcie ze słoniami, więc zrobiłem jej też zdjęcie.
Po około 15 minutach odbyła się mini procesja większych słoni, które przeszły z dżungli do rzeki, gdzie mogliśmy obserwować, jak bawią się w wodzie. To była niezła zabawa. Zazwyczaj pozwalają ludziom pływać w wodzie ze słoniami, ale jeśli uważają, że słonie są z jakiegoś powodu zestresowane, nie pozwalają im wchodzić z nimi do wody. Nie pozwalają też ludziom wchodzić do wody, jeśli poziom wody jest zbyt wysoki lub pogoda jest zła. Pogoda była piękna, kiedy tam byliśmy, ale słonie były zestresowane, więc po prostu stanęliśmy w altanie i obserwowaliśmy słonie w wodzie. Fajnie było patrzeć, jak się bawią i dobrze się bawić.
Kiedy słonie znajdowały się w wodzie, mahout porządnie je szorował.
Patrząc na interakcje tych mężczyzn ze słoniami, wyraźnie widać, jak bardzo kochają te zwierzęta.
Po chwili zabawy słoni w wodzie, opiekunowie zaprowadzili je na małą arenę, gdzie odbył się krótki pokaz. Było tam kilka anglojęzycznych osób, które narzekały na „kulawość” pokazu, ale to nie są słonie wystawowe. To dzikie zwierzęta, które po prostu uczą się kilku prostych rzeczy przed powrotem na wolność. Niektóre słonie są wystarczająco udomowione, aby pomóc w procesie translokacji dzikich słoni, ale żaden z nich nie jest przeznaczony na pokazy ani rozrywkę. Podobała mi się prezentacja, która pokazała, jak silne są słonie i jak dobrze utrzymują równowagę. Zawsze miło jest zobaczyć siłę i inteligencję otaczających nas zwierząt.
Po prezentacji mogliśmy nakarmić słonie! Do końca prezentacji nawet nie zdawałem sobie sprawy, że wszędzie leżą kosze z owocami. Cieszę się, że Troy zauważył to wcześniej niż ja, dzięki czemu mogliśmy zdobyć trochę owoców i nakarmić słonie. Przynieśliśmy seler, marchewki i trochę jabłek na przekąskę, więc i tak moglibyśmy je nakarmić, ale zawsze fajnie jest mieć ich pod dostatkiem. Zrobiliśmy kilka fajnych zdjęć, jak karmimy słonie.
Kiedy je karmiliśmy, postanowiłam zrobić coś głupiego i sprawdzić, czy słoń wyjmie mi jabłko z pyska. Troy nie sądził, że to zrobię, ale oto dowód! Mam wrażenie, że słoń się ze mnie śmiał. „Głupia dziewczyno, to jabłko jest moje!”
Ludzie, z którymi chodziliśmy, wszyscy mówili, jakie to fajne, że to zrobiłem, więc Troy też spróbował. Jego próba nie powiodła się tak dobrze, jak moja.
Chyba zapomniał o tym, że musi mieć jabłko w pysku. lol. Albo może słoń się nauczył i tym razem szybciej złapał jabłko.
Ogólnie rzecz biorąc, całe doświadczenie było świetną zabawą. Było trochę tłoczno i trochę szaleństwa, ale i tak świetnie się bawiliśmy, karmiąc słonie i dowiadując się więcej o misji sanktuarium. Każda próba ochrony zwierząt jest szlachetna.
Jeśli więc kiedykolwiek znajdziesz się w Malezji i będziesz chciał coś zrobić, zajrzyj do Sanktuarium Słoni w Kuala Gandah. Oto harmonogram na ich stronie internetowej:
Czas
Działania
10:30 – 12:00
Obserwacja słoni na szlaku edukacyjnym.
Zwiedzający będą mogli obserwować młodego słonia swobodnie wędrującego po zabezpieczonym obszarze ogrodzonym ogrodzeniem elektrycznym.
13:00 i 13:30
Pokaz wideo
Film dokumentalny pokazuje przesiedlenie dzikich słoni do nowego siedliska
14:15
Kąpiel i czyszczenie słoni przez mahouta
Zwiedzający będą mogli obejrzeć kąpiel słonia prowadzoną przez mahouta, której wyjaśnią pracownicy NECC.
14:45 – 15:15
Rozmowy na temat ochrony słoni na etapie interpretacji.
Zwiedzający poznają każdego ze słoni, a także ich historię i umiejętności.
Uwaga: Informujemy, że w tym ośrodku nie oferujemy przejażdżek na słoniach.
Kiedyś pozwalali ludziom na wolontariat w ośrodku, ale w 2011 roku zamknęli ten program. Udało mi się znaleźć zrzut ekranu z ich bloga, który wyjaśnia, dlaczego:
Jestem szczerze zbulwersowany, że jeden (lub kilku) z moich rodaków zachowało się w sposób, który doprowadził do zamknięcia całego programu. Bardzo mi przykro, że tak się stało. Mam nadzieję, że pewnego dnia Sanktuarium Słoni w Kuala Gandah będzie mogło wznowić swój program wolontariatu i staży. Jestem pewien, że pomogło to wielu osobom lepiej zrozumieć słonie i wysiłek wkładany w pomoc im.
A oto wskazówki dojazdu do centrum:
Drogą:
Z Kuala Lumpur, autostradą Karak w kierunku dystryktu Lancang, mijając po drodze wioskę Karak. Po dotarciu do Lancang, powinieneś zobaczyć stację benzynową BP przy drodze. Skręć w lewo w drogę przed stacją benzynową, a następnie podążaj za licznymi znakami drogowymi i jedź w kierunku Bolok. Mijasz osadę Orang Asli, a na końcu drogi dotrzesz do Sanktuarium Słoni Kuala Gandah. Podróż trwa od 2 do 2,5 godziny i wynosi 160 km od Kuala Lumpur.
Jeśli chodzi o cenę, to jest za darmo! Proszą o datek przy wyjściu, więc miło jest dać chociaż odrobinę. To miejsce nie mogłoby funkcjonować, gdyby ludzie nie przekazywali darowizn, więc okaż im wdzięczność za ich pracę i za to, że możesz przebywać w pobliżu tych wspaniałych stworzeń. Każda złotówka się liczy.






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz