Historia pochodzi z legendy Kaidan Junji Inagawa.
----
Pewnego dnia postanowiłem od czasu do czasu wybrać się na surfing i zebrałem przyjaciół na dwudniową wycieczkę. Potem było nas czworo, łącznie ze mną. To nie są ich prawdziwe imiona, ale możemy nazywać ich Kenzo, Haruto i Ren.
Wyjechaliśmy samochodem wcześnie rano na plażę. Byliśmy głodni w drodze, ponieważ nie jedliśmy jeszcze śniadania. Nie pamiętam kto, ale ktoś powiedział: „Zjedzmy gdzieś szybkie śniadanie”. Więc weszliśmy do przypadkowej restauracji przy drodze, którą jechaliśmy. Po zajęciu miejsc do stolika podeszła kelnerka, aby przyjąć zamówienie.
„Witaj, co mogę podać?” zapytała.
Zapytałem: „Czy możemy mieć curry dla nas wszystkich?” Ponieważ curry jest fast foodem w Japonii, wydawało się, że to właściwy wybór na nasz szybki plan śniadaniowy. Po złożeniu zamówienia wróciła z kilkoma szklankami wody.
„To bezpłatna usługa. Możesz poprosić mnie o więcej wody w dowolnym momencie.”, po czym postawiła każdą szklankę przed każdą osobą.
Wypiłem szklankę, Haruto i Ren też. Ale Kenzo nie. Brakowało jednej szklanki.
„Hej, brakuje mi szklanki! Czy mogłabyś przynieść jedną?” Kenzo zapytał kelnerkę.
„Och, przepraszam, przyniosę teraz jedną” – przeprosiła uprzejmie i wróciła z nową szklanką.
Chwilę później pojawiły się talerze z curry. Kelnerka postawiła każdy talerz przed każdym z nas.
Ponownie, nie było curry dla Kenzo. Teraz nie dostał wody i nie dostał też curry. Haruto zażartował z niego, mówiąc: „Hahaha, nic do ciebie nie przychodzi, naprawdę. Nawet curry!” To wywołało u nas trochę śmiechu.
„Przepraszam, pani, jeszcze jedno curry nie przyszło?” Kenzo zapytał kelnerkę ponownie.
„Och, naprawdę, naprawdę przepraszam. Zaraz przyniosę”, i jedno curry przybyło z opóźnieniem.
Po wybuchu śmiechu skończyliśmy śniadanie, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę.
W końcu dotarliśmy do Ryokan, który jest tradycyjnym japońskim hotelem. W tym ryokanie planowaliśmy się zatrzymać, ale było tak wcześnie rano, że nie mogliśmy się jeszcze zameldować.
Ren powiedział: „Och, dobrze. Popływajmy trochę, zanim się zameldujemy”. Więc wszyscy przebraliśmy się, założyliśmy stroje kąpielowe i poszliśmy na plażę z naszymi deskami surfingowymi.
Surfowanie było bardzo ekscytujące i dopiero około godziny 15:00 wszyscy wyszliśmy z wody.
Haruto powiedział: „Cóż, mam już dość. Czy powinniśmy wrócić do Ryokana? Jestem pewien, że teraz przyjmą odprawę”.
Byliśmy wszyscy zbyt zmęczeni, żeby pływać dalej, więc postanowiliśmy zakończyć dzień. Ale kiedy się rozejrzałem, zauważyłem, że Kenzo nie było. (Przypominam, że to Kenzo nie dostał wody i curry.)
„Hej, gdzie jest Kenzo? Nie ma go tutaj”, powiedziałem.
„Tak, nie ma go tutaj.” Haruto to potwierdził.
Szukaliśmy go przez kilka minut, ale ostatecznie nie udało nam się go znaleźć.
„Prawdopodobnie gdzieś wyjechał z jakąś ładną dziewczyną” – podzielił się swoją teorią Haruto.
Wszyscy wiemy, jakim człowiekiem był Kenzo, gdy wokół były dziewczyny. Ponadto założenie Haruto było dokładnie tym rodzajem historii, którą by zrobił. Brzmiało całkiem przekonująco. Więc odpowiedziałem: „Tak, to prawda. Musi gdzieś grać, więc po prostu zostawmy go w spokoju”.
„W każdym razie wie, gdzie się zatrzyma, więc powinno być dobrze”. Ren też poszedł za nami. Więc wróciliśmy do Ryokana.
Gdy już tam dotarliśmy, wzięliśmy kąpiel i prysznic, żeby się odświeżyć, nadszedł czas na kolację.
Wszyscy byliśmy bardziej niż zmęczeni po zjedzeniu posiłku, wypiciu piwa i świetnej zabawie podczas rozmowy. W końcu zasnęliśmy przy stole. Nikt z nas nie mógł podejść do łóżek.
„Przepraszam pana, przepraszam pana” Nagle usłyszałem głos.
Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że była już północ.
„Och, chyba zasnęliśmy obok stołu”. To była pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy.
A potem znowu, z drugiej strony przesuwanych drzwi. „Przepraszam pana”, ktoś do nas mówił.
„Tak?” odpowiedziałem.
„Przepraszam, czy mogę prosić na słówko?” Głos należał do kobiety.
„Jasne, proszę wejść.”
Przesuwane drzwi się otworzyły i stanęła w nich okami.
Powiedziała: „Bardzo przepraszam, że przeszkadzam o tej porze, ale przy wejściu jest policjant”.
„Policja? OK, będę tam za minutę.”
Wizyta policji w środku nocy… nie może być dobrą wiadomością. Zszedłem po schodach i zobaczyłem mężczyznę stojącego przy słabo oświetlonym wejściu. Okazał swój dowód osobisty i powiedział: „Przepraszam, że przeszkadzam, ale czy jest tu ktoś, kto jeszcze nie wrócił?”
Przypomniałem sobie, że Kenzo w końcu nie wrócił aż do końca. Nie martwiliśmy się, bo często nas porzucał i gonił za dziewczynami. Myśleliśmy, że to po prostu kolejny przypadek.
„Och, tak, jest jeden z nas, który nie wrócił. Czy zrobił coś złego? Ma jakieś kłopoty?” zapytałem.
„Nie, nie, nie tego rodzaju” – odpowiedział oficer.
„O co więc chodzi?” – zaczynałem być zdezorientowany.
„Um, czy mógłbyś pójść ze mną? Jest coś, co chciałbym, żebyś potwierdziła odnośnie swojego przyjaciela.”
Sposób, w jaki to powiedział, coś sugerował. Coś naprawdę strasznego.
„OK, ale proszę zaczekać chwilę. Mam dwóch przyjaciół na górze, pójdę i ich przyprowadzę.”
Więc poszedłem do moich przyjaciół. Dołączyli do mnie Ren i Haruto i wsiedliśmy do radiowozu. Po wejściu do samochodu oficer zaczął opowiadać o szczegółach. „Właściwie znaleźliśmy tam ciało po południu”.
"Co?"
„Cóż, nie jesteśmy pewni, kim ona jest, więc szukaliśmy jakiejś wskazówki, a zrobiło się już późno w nocy”.
„Co więc mamy zrobić?” Wiedziałem, jaką odpowiedź dostanę. Po prostu nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zapytać.
„Musimy się upewnić, że jest twoim przyjacielem”. Moje przewidywanie okazało się słuszne.
W tym momencie Haruto i Ren byli raczej zdenerwowani niż zmartwieni. Mówili coś w stylu: „Chyba sobie żartujesz! Nie chcę być obudzony w środku nocy przez kogoś, kogo nie znam. I proszony o zobaczenie twarzy zmarłego i powiedzenie, czy jest naszym przyjacielem. To obrzydliwe! Jeśli ten głupi facet wróci, każemy mu za to zapłacić!”
Trzymali się teorii, że Kenzo jest jak zwykle Kenzo. Chociaż 90% z mnie się z nimi zgadzało, nieuchronnie rozmyślałem o najgorszym scenariuszu dla pozostałych 10%.
Tymczasem w zasięgu wzroku pojawił się duży betonowy budynek. Wyglądał jak szpital. Weszliśmy do środka szpitala i zobaczyliśmy długi korytarz z drzwiami na końcu. Gdy stanęliśmy przed drzwiami, policjant powiedział: „Są za tymi drzwiami, więc powinniśmy...” Nie dokończył zdania, ale zapewne chciał, żebyśmy poszli do środka i zidentyfikowali ciało.
„Tak” – odpowiedziałem natychmiast, ale pozostała dwójka wcale nie była gotowa.
„Nie, nie. Nie chcę. I nie jest to obowiązek ani nic takiego, żeby na to patrzeć, prawda?” Haruto odpowiedział drżącym głosem.
„Ja też tego nie chcę robić”. Ren był taki sam i kontynuował: „Akira, jesteś mnichem. Pewnie jesteś przyzwyczajony do widoku twarzy zmarłych, prawda? Więc, czy możesz iść sam?”
Wcześniej w samochodzie przeklinali Kenzo, ale teraz bali się spojrzeć w twarz zmarłego.
„Um, ok, to zajrzę.” Postanowiłem pójść sam. Za drzwiami paliło się małe światło i mogłem zobaczyć łóżko przede mną. Ale, „Eee, na łóżku nikogo nie ma.” Powiedziałem oficerowi, co wydało mi się dziwne.
Powiedział: „Nie na łóżku, ono jest tam”. Wskazał na prześcieradło na podłodze w kącie pokoju.
To jeszcze dziwniejsze, prawda? Normalnie w takiej sytuacji martwe ciało leżałoby na łóżku, a nie na podłodze.
„Czy mógłbyś?” Policjant nie udzielił mi więcej wyjaśnień. Więc przykucnąłem i zacząłem powoli odwracać kartkę.
Kiedy pokazały się włosy, od razu wiedziałem. Zwykle nie zwracam na to uwagi, ale wiedziałem, że to wina jego fryzury. To był Kenzo.
Nie mogłam powstrzymać się od krzyku. „O nie, hej, mamy kłopoty. O mój Boże. Hej, chodź. Chodź tutaj”. Wtedy Haruto i Ren wbiegli do pokoju.
„Panie oficerze, czy on nie żyje?” – zapytałem z odrobiną nadziei, że nie.
„Tak, to prawda” – nadzieja legła w gruzach wraz z tą krótką odpowiedzią.
„Dlaczego? Dlaczego?” Haruto również zaczął panikować.
Kenzo był martwy, jakby spał w swoim kostiumie kąpielowym.
Po potwierdzeniu oficer wyszedł z pokoju, aby złożyć raport swojemu zespołowi. Wyszliśmy również, aby zadzwonić do rodziny Kenzo, aby przekazać im smutne wieści. Gdy cały ten zgiełk ucichł, wróciliśmy do pokoju. Wtedy ja, jako mnich, złożyłem ręce i pomodliłem się za niego. Haruto i Ren stali obok, po prostu patrząc na to. Nagle Ren przerwał ciszę.
„Hej. Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu, nie uważasz, że to dziwne?”
„Tak?” odpowiedziałem.
„Nie uważasz, że to dziwne, że leży na podłodze? A poza tym, spójrz, czy to ciało nie jest strasznie długie? Długość każdej osoby jest zwykle ustalona, więc nie wygląda to dobrze”.
Ja też się tym martwiłem. Ciało Kenzo było ewidentnie za długie. Wcześniej podwinąłem je do ramienia, więc większość jego ciała była nadal przykryta prześcieradłem. Co właściwie jest pod spodem…? Zrzuciłem tę zagadkę na policjanta, który przed chwilą wrócił do pokoju.
„Panie oficerze, to ciało jest bardzo długie, prawda?”
"Tak"
„Dlaczego?”
„Eee…” nie wyglądał na chętnego do odpowiedzi na to pytanie.
„Czy mogę zajrzeć pod prześcieradło?” – kontynuowałem.
Po krótkiej pauzie, „Tak, możesz”, w końcu odpowiedział. Więc przykucnąłem i znów trzymałem prześcieradło. Potem zacząłem go odwracać. Przesuwałem się od twarzy Kenzo w dół, w dół, do jego pasa, uda, kolana... Nagle dostrzegłem coś w ciemności wokół jego kolana.
To było coś szarawo-rozmytego.
Co to jest? Wydawało się, że to włosy, co w ogóle nie miało sensu. Więc cały czas się przewracałem…
„Wow!” Byłem śmiertelnie przerażony. To nie była rzecz. To była starsza pani obejmująca jego nogę.
„Oficerze, co to jest?” zapytał Haruto niemal płaczliwym głosem.
„Tak naprawdę to starsza kobieta, która wpadła do morza cztery dni temu i od tamtej pory zaginęła”.
„Zaginiona babcia sprzed czterech dni? Dlaczego jej ciało jest ściśnięte w nodze mojego przyjaciela?” Ren wydawał się tracić zimną krew i nie mógł ukryć zdenerwowania.
„Nie mam pojęcia. Próbujemy też zrozumieć…” powiedział oficer.
Kilka dni później w lokalnej gazecie opublikowano artykuły o dwóch zwłokach.
Ale opowiedziano je jako dwa zupełnie odrębne wydarzenia, więc nikt poza nami nie zna prawdy, jaka się za nimi kryje…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz